Wczoraj dopisało nam szczęście i trafiliśmy obie pozycje. Na dzisiaj cztery typy, z których złożyłem dwa kupony. Zapraszam do lektury.

Kod rejestracyjny: 1250

Skuteczność typów Zagranie na NBA w styczniu: 21/41

Profit/Strata Zagranie na NBA w styczniu: -542 PLN

Zdarzenie:  zwycięzca meczu Houston Rockets – Toronto Raptors

Kurs: Toronto Raptors

Kurs: 1.75

James Harden nie może przestać robić historycznych rzeczy i 61 punktów zdobytych przeciwko New York Knicks było jego 21. występem z rzędu na co najmniej 30 oczek. Powiedzieć, że jest on fire, to jak nic nie powiedzieć. Ale nie oszukujmy się – na dłuższą metę taki sposób gry po prostu nie może wypalić. Harden też jest człowiekiem i prędzej czy później zmęczenie będzie musiało wziąć górę.

I to nie tak, że lider Rockets bierze wszystko na siebie, bo tego chce. Zespół z Houston ma olbrzymie problemy z kontuzjami– taki jest powód tego, co się dzieje od ponad miesiąca. Najważniejsze nieobecności to Chris Paul i Clint Capela, czyli dwóch najlepszych graczy poza Hardenem. Nie ma co się spodziewać dzisiejszej dwójki na parkiecie, przez co Harden znowu będzie musiał zrobić to w pojedynkę. Ale czy to zrobi? Wątpię.

Mimo jego kapitalnej dyspozycji Rockets nie radzą sobie najlepiej i choćby w 10 ostatnich meczach ich bilans to 5-5. Analizując wyniki, zauważyłem ciekawą zależność. Otóż Rakiety naprzemiennie wygrywały i przegrywały. Ostatni występ był zwycięstwem, czyli… tym samym dzisiaj rywale będą górą, prawda? Nie, to nie jest powód, dla którego stawiam na Toronto Raptors.

Houston Rockets z tych pięciu wygranych pojedynków pokonywali (poza Denver Nuggets) same słabe zespoły. Przykładem niech będzie to, że męczyli się do ostatnich sekund z New York Knicks na wyjeździe. Wiem, że występ przed własną publicznością to coś innego, jednak rywal też jest nieco lepszy.

Toronto Raptors to jeden z trzech najlepszych zespołów tego sezonu NBA. Bilans 36-14 mówi sam za siebie. Raptors umieją grać na wyjazdach, gdzie z 25 meczów byli górą w 15, co jest trzecim wynikiem w NBA.

Po kilku dniach odpoczynku na parkiet wróci Kawhi Leonard i nie wiem, czy znajdziesz lepszego obrońcę na Jamesa Hardena. W obwodzie jest jeszcze Danny Green, kolejny świetny defensor. Raptors bronią jako kolektyw, zajmując ósme miejsce w efektywności po tej stronie parkietu.

Siłą drużyny z Toronto jest też głębia składu, czyli coś, czego akurat Rockets nie mają, opierając wszystko na Hardenie. Jak ktoś ma zatrzymać MVP poprzedniego sezonu zasadniczego, to będzie to właśnie Leonard. Dla Raptors jest to szansa na pokazanie się szerszej publiczności, bo mam wrażenie, że świetne rozgrywki w ich wykonaniu przechodzą trochę bokiem. O Jamesie Hardenie mówi każdy (i słusznie) – Kawhi Leonard ma szansę zmienić tę narrację.

Zdarzenie:  handicap w meczu Milwaukee Bucks – Charlotte Hornets -11.5/+11.5

Kurs: Charlotte Hornets +11.5

Kurs: 1.80

Wybór pięciu starterów do Meczu Gwiazd z Konferencji Wschodniej nie był w tym roku łatwym zadaniem. Na pięć miejsc mieliśmy czterech pewniaków: Giannisa Antetokounmpo z Milwaukee Bucks, Kawhia Leonarda z Toronto Raptors, Joela Embiida z Philadelphii 76ers i Kyriego Irvinga z Boston Celtics. To było jasne już przed rozstrzygnięciem wyników. Kłopotem było wskazanie drugiego zawodnika obwodowego (guarda), który ma wystąpić w wyjściowym składzie na All Star Game. Konferencja Wschodnia jest cienka w guardów, a gdyby wybór kibiców był wiążący, to 19 lutego zobaczylibyśmy Dwyane’a Wade’a. No kilka lat temu spoko, ale teraz nie powinno do czegoś takiego dojść.

Ostatecznie z połączenie głosów fanów, zawodników i dziennikarzy piątym uczestnikiem Meczu Gwiazd ze Wschodu został Kemba Walker. I Kemba tak zareagował:

Walker był kapitalny w listopadzie, ale od tamtej pory nieco zwolnił, jednak jestem przekonany, że ta informacja doda mu skrzydeł. Jest o to o tyle fajna historia, że Mecz Gwiazd zostanie rozegrany w Charlotte.

Szerszenie zajmują siódme miejsce w Konferencji Wschodniej i awans do playoffów jest bardzo prawdopodobny. Przewaga nad dziewiątymi Detroit Pistons to dwa mecze i ostatnie wyniki Hornets sprawiają, że ta przewaga tylko się powiększa. Cztery wygrane w pięciu ostatnich występach i to wcale z nie byle kim, bo z San Antonio Spurs i Memphis Grizzlies na wyjeździe czy Sacramento Kings u siebie.

O przedłużenie tej dobrej serii będzie bardzo trudno.

Hornets zagrają w Milwaukee z miejscowymi Bucks, czyli drużyną z najlepszym bilansem w NBA. Mam świadomość mocy tego zespołu na własnym parkiecie, jednak spodziewam się bardziej wyrównanego meczu, niż wskazują na to kursy wystawione przez bukmacherów.

Dwa pojedynki obu ekip w tym sezonie zakończyły raz jednopunktowym zwycięstwem Kozłów w Charlotte, a raz wygraną Szerszeni przed własną publicznością 110-107. Hornets potrafią grać z Giannisem Antetokounmpo i jego kumplami. Nie liczę, że zobaczymy kolejny triumf z ich strony. Wystarczy, że nie przegrają więcej niż 11 punkami, a według mnie taki scenariusz jest bardzo prawdopodobny.
 


Tak wygląda pierwszy kupon. Przechodzimy do drugiego, opartego wyłącznie na występach zawodników.

Zdarzenie:  handicap w meczu Utah Jazz – Minnesota Timberwolves -10.5/+10.5

Kurs: Utah Jazz -10.5

Kurs:1.85

Początkowo miał to być typ na under Karla-Anthony’ego Townsa, ale forBET nie dał tego zdarzenia w ofercie. Zmieniam swoją propozycją na handicap w stronę gospodarzy. Rozpędzeni Jazz wygrali siedem z ośmiu ostatnich pojedynków, pokonując m.in Denver Nuggets w ostatnim spotkaniu. Dla Minnesoty Timberwolves będzie to czwarty występ w ciągu sześciu dni po wczorajszym zwycięstwie nad Los Angeles Lakers. Dodatkowo, goście przystąpią do dzisiejszej rywalizacji bez kilku zawodników (m.in Roberta Covingtona). Dlatego typuję, że będzie to bardzo przekonująca wygrana Utah Jazz.

Dla chętnych analiza na under Townsa:

Karl-Anthony Towns wczoraj sprawił, że wygraliśmy, kiedy przekroczył linię o jeden punkt. Dzisiaj jednak stawiam przeciwko niemu. Rywalem Minnesoty Timberwolves będą Utah Jazz, czyli czwarta obrona w NBA. Bezpośrednim match-upem Townsa jest Rudy Gobert, a to nie zwiastuje dobrego występu w jego wykonaniu.

Jedyny mecz Timberwolves i Jazz zdaje się temu zaprzeczać. KAT 31 października rzucił 28 punktów Jazzmanom, prowadząc swój zespół do zwycięstwa. Nie spodziewam się jednak, żeby coś takiego się powtórzyło. Dzisiejszy pojedynek zostanie rozegrany w Salt Lake City, a to już na pewno działa na niekorzyść Leśnych Wilków. Co więcej, dla gości będzie to występ drugą noc z rzędu i wynik może być już rozstrzygnięty bardzo szybko.

Towns nie umie grać z Jazz i 28 punktów z tego sezonu traktowałbym raczej jako przypadek.

W zeszłym doszło do czterech teamami między tymi zespołami i KAT zdobywał odpowiednio 20, 24, 13 i 20 punktów i jak widzisz, jest to dużo poniżej tego, co oferują bukmacherzy. Rywalizacja z Rudym Gobertem dla Townsa jest trudna. Coś na podobę tego, co młody lider Leśnych Wilków przeżywa w bojach z Joelem Embiidem.

Zdarzenie:  liczba punktów D’Angelo Russella w meczu Brooklyn Nets – New York Knicks poniżej/powyżej 24.5

Kurs: powyżej

Kurs: 1.85

Brooklyn Nets to mają dopiero pecha. Kiedy zaczęło im coś wychodzić po latach upokorzeń, Caris LeVert wypadł z gry na kilka miesięcy. Nets i z tym sobie poradzili, ale bogowie koszykówki znowu dali o sobie znać i fenomenalny w tym sezonie Spencer Dindwiddie nabawił się urazu palca i opuści od sześciu do ośmiu tygodni.

Jest to olbrzymi cios dla Brooklynu, który zajmuje szóstą lokatę na Wschodzie. Czy zdołają przezwyciężyć kolejną trudność? Zobaczymy. Jeśli ma się tak stać, to D’Angelo Russell będzie musiał być jeszcze lepszy, chociaż już teraz jest bardzo dobry.

Russell w swoim roku kontraktowym zalicza najlepszy sezon w karierze i notuje średnio 19.3 punktów, 6.3 asyst na mecz i to on stał się liderem Brooklyn Nets. Wielu z nas oczekiwało kroku do przodu z jego strony i to się właśnie stało.

Zobacz tylko na pięć jego ostatnich występów:

  • 34 punkty z Boston Celtics
  • 10 punktów z Houston Rockets
  • 40 punktów z Orlando Magic
  • 31 punktów z Sacramento Kings
  • 25 punktów z Orlando Magic

Spodziewam się kolejnego świetnego spotkania w jego wykonaniu. Rywalem Nets będą Knicks (derby Nowego Jorku), a co można z nimi zrobić, pokazał choćby James Harden, zdobywając 61 punktów. Nie oczekuję, że Russell zrobi to samo, jednak w obliczu braku kolejnego kluczowego gracza Nets ktoś będzie musiał wziąć na siebie odpowiedzialność. I moim zdaniem będzie to D’Angelo Russell.

A tak prezentuje się drugi kupon. Dajcie znać o swoich przemyśleniach. Powodzenia!