Boston Celtics są aktualnie na drugim miejscu w konferencji wschodniej. Do lidera, Cleveland Cavaliers, tracą tylko pół meczu i w ostatnich kilku spotkaniach mają szansę na fotel lidera. Co więcej, drużyna ze stanu Massachusetts prawdopodobnie skończy z szansami na najwyższy wybór w drafcie za sprawą wymiany z 2013 roku z Brooklyn Nets. Jak to wszystko jest możliwe i kto jest ojcem tego sukcesu? Witamy w świecie Danny’ego Ainge’a, jednego z najbardziej przebiegłych i sprytnych przedstawicieli świata NBA. Jedni go kochają (fani Celtics), a drudzy szczerze nienawidzą (fani zespołów, które dokonują z nim wymian). Czy Ainge jest geniuszem, czy po prostu człowiekiem, który czerpie swoje sukcesy ze szczęścia? 

Kim jest Danny Ainge

Daniel Ray Ainge urodził się 17 marca 1959 w Eugene, drugim co do wielkości mieście stanu Oregon. Obecny generalny menedżer Boston Celtics to jeden z najlepszych koszykarzy w historii Bringham Young University (BYU). Jest zdobywcą nagrody John’a Wooden’a dla najlepszego gracza ligi uniwersyteckiej. Mimo wszystkich sukcesów koszykarskich, Ainge początkowo wybrał baseball. Dołączył do profesjonalnego klubu w lidze MLB- Toronto Blue Jays. Można powiedzieć, że baseballistą był co najwyżej przeciętnym. Postanowił wrócić do koszykówki i w ten oto sposób Ainge został wybrany z 31. numerem draftu przez Boston Celtics. Mimo początkowych problemów z przebiciem się do rotacji drużyny, Danny został kluczowym graczem Celtics i przyczynił się w dużym stopniu do zdobycia przez nich dwóch mistrzostw NBA, w 1984 i 1986 roku. Obu tym zespołom pomógł w awansowaniu do finałów NBA (1991 Blazers, 1992 Suns), jednak w obu przypadkach jego drużyny musiały uznać wyższość, będącego wówczas na szczycie, Michael’a Jordana i jego Bullsów. W ciągu swojej kariery zaliczał średnio 11 punktów na mecz, a najwyższą średnią miał w sezonie 1989-90, 17.9 punktu. Ainge miał epizody jako trener w Portland i Phoenix, ale swoją prawdziwą rolę odnalazł w miejscu, gdzie wszystko się zaczęło, w Bostonie. Od 2003 roku pełni funkcję Dyrektora Wykonawczego drużyny Celtics.

Brzemię historii

Boston Celtics to najbardziej utytułowana drużyna w historii NBA – posiada 17 tytułów mistrzowskich, z czego 16 zostało zdobytych przed 1987. Praktycznie cały swój dorobek zawdzięczają czasom, kiedy liga nie była tak konkurencyjna i grało w niej raptem kilka zespołów. Przez wiele lat drużyna z Bostonu tkwiła w przeciętności. W 1998 roku z numerem 10. w drafcie został wybrany Paul Pierce, gracz pochodzący z Los Angeles, który jak się później okazało stał się twarzą Celtics na długie lata. Doprowadził on nawet przeciętnych Celtów do Finałów Konferencji wschodniej w 2002 roku, mając ubogi w talent zespół wokół. Jednak aspiracje w takim mieście jak Boston, gdzie grający z sukcesami przedstawiciele innych lig zawodowych (futbol amerykański, hokej, baseball) i spuścizna pozostawiona po latach świetności, wymuszały wręcz walkę o najwyższe cele.

Big 3

Sezon 2006/2007 Celtics skończyli z bilansem zaledwie 24-58, ale była jedna rzecz, która dała wtedy nadzieje na przyszłość. Przebłyski geniuszu miał chudy chłopak z ogromnymi dłońmi, który, jak się później okazało, został czterokrotnym uczestnik meczu Gwiazd – Rajon Rondo. Ostatecznie Celtowie otrzymują 5. wybór w drafcie i w tym momencie dochodzi do prawdziwej rewolucji. Z zespołu z dołu tabeli stają się nagle kandydatem do mistrzostwa. Wszystko dzięki geniuszowi (szczęściu?) Generalnego Menedżera Celtics. W ramach wymian z Minnesota Timberwolves i Seatlle Supersonics Celtowie pozyskują gwiazdy Ray’a Allena oraz Kevina Garnett’a, tworząc „Wielką Trójkę’ (Big Three). Reszta jest już historią. Zespół z Bostonu wygrywa 66 meczów w sezonie regularnym (po 24 sezon wcześniej) i zdobywa upragniony 17. tytuł mistrzowski, pokonując w finałach NBA odwiecznego rywala – Los Angeles Lakers. W 2010 roku zespół z Kalifornii rewanżuje się Celtom po pełnej emocji i dramatycznej 7-meczowej serii.

Czas Wielkiej Trójki powoli zbliżał się ku końcowi. Nie byli w stanie pokonać innej, która na wzór tej Bostońskiej uformowała się w Miami (Lebron James, Dwayne Wade, Chris Bosh). Ciekawostką jest, że od momentu uformowania mistrzowskiego zespołu drużyna Celtics nie przegrała serii w playoffach swoją podstawową piątką (Rondo-Allen-Pierce-Garnett-Perkins). Co by było gdyby nie kontuzje?

I co dalej?

Zespół z Massechuteses postanawia przejść przebudowę i odmłodzić skład, stawiając na wybory w drafcie. Ainge dokonuje wymiany, która z perspektywy lat okazuje się być jedną z największych kradzieży w historii ligi. W 2013 roku starzejący się Paul Pierce i Kevin Garnett trafiają do Brooklyn Nets, w zamian za nic nieznaczących w dłuższej perspektywie zawodników oraz (najważniejsze, jak się później okaże) wybory w drafcie. Nets oddają trzy pierwszorundowe wybory (2014, 2016, 2018) oraz prawo do wymiany wyboru w 2017.

Drużyna z Brooklynu celowała w mistrzostwo, nie myśląc zupełnie o przyszłości i skupiła się jedynie na tym co tu i teraz. Z perspektywy czasu widać, że był to ogromny błąd. Zespół z Piercem i Garnettem w składzie wygrał tylko jedną serię w playoffach. Zawodnicy odeszli, Nets utknęli na dole tabeli, a profity z tego czerpią Celtowie.

Po latach sukcesów zespół żegna się z trenerem Doc’iem Riversem i decyduje się na bardzo niekonwencjonalny ruch. Mianowicie stawia na trenera akademickiego, Brada Stevens’a, który z ubogim w talent zespołem Butler Bulldogs dwukrotnie awansuje do Final Four ligi akademickiej.

Przebudowa

Po latach sukcesów sezon 2013/2014 miał być początkiem długiej i trudnej dla kibiców przebudowy. Przez cały sezon Ainge eksperymentował z różnymi zawodnikami, podbijając ich wartość, żeby móc ich wytransferować za wybory w drafcie lub młodych graczy. Głównym dowodem na to była wymiana podstawowego rozgrywającego Rajona Rondo za wybory w drafcie i graczy, którzy zostali dodani, żeby finansowo wymiana mogła dojść do skutku.

Jednym z tych graczy był Jae Crowder, który teraz jest podstawowym silnym skrzydłowym i graczem, którego kontrakt jest uznawany za największy steal w lidze (latem 2015 roku podpisał kontrakt na 35 mln za 5 lat). Dla porównania gracz o podobnej charakterystyce, Demarre Carroll, zarabia ponad 3 razy więcej, grając zdecydowanie mniej efektywnie (13,8/5,8/2,2 w porównaniu do 9,2/4/1).

Podpisanie kontraktu z Avery Bradley’em (32 miliony za 4 lata) początkowo było uznawane za przepłacenie. W świetle wzrostu poziomu płac i niesamowitego rozwoju po atakowanej stronie parkietu, Bradley przeistoczył się w jednego z najbardziej niedocenianych graczy. Potrafi on seryjnie zdobywać punkty (16,7 ze skutecznością 41% za 3), będąc nadal elitarnym obrońcą, który jest postrachem obwodowych graczy przeciwników (Stephen Curry coś o tym wie).

I na koniec wisienka na torcie. Istny crème de la crème.

19 lutego 2015 dokonuje wymiany, która ma przewrócić przebudowę do góry nogami. W zamian za Marcusa Thorntona (kogo?) i wybór w I rundzie draftu, należący do Cleveland Cavaliers, pozyskuje 175-centymetrowego rozgrywającego z Phoenix Suns – Isaiaha Thomasa. Początkowo filigranowy rozgrywający miał być podstawowym rezerwowym, jak to było wcześniej. Jednak Ainge i Stevens dostrzegli to COŚ w Thomasie. Postanowili oddać drużynę w jego ręce i zobaczyć jakie będą tego efekty. 29,1 punktu na mecz i walka o pierwszeństwo w konferencji wschodniej to chyba wystarczające dowody na to, że było warto. Generalny Menedżer znowu miał nosa.

Dodatkowo Celtics cały czas zbierają plony po wymianie z Nets. W 2016 roku otrzymali wybór nr 3, z którym pozyskali Jaylena Browna. Wybór Browna początkowo był krytykowany i uważano, że został wybrany za wysoko. Jednak etyka pracy oraz zdolności atletyczne młodego gracza pokazują, że ma ogromny potencjał i mówi się o nim jako o prawdopodobnie najlepszym zawodniku z tej klasy draftu w przyszłości.

Thomas, Bradley i Crowder zarabiają w tym sezonie tylko 22 miliony dolarów (np. tyle, co sam kontuzjogenny Chandler Parsons). W świetle ich wartości na boisku i wysokości kontraktów na rynku wolnych agentów jest to kwota niewyobrażalnie niska. Kandydat do MVP, jeden z najlepszych obwodowych obrońców ligi i wszechstronny obrońca, potrafiący tak naprawdę wszystko. Stevens jest uważany za jednego z najlepszych trenerów, który mimo swojego wieku i niepozornego wyglądu potrafi swoją charyzmą i zaangażowaniem zmaksymalizować umiejętności zawodników.

 

Przyszłość w Bostonie wygląda bardzo obiecująco. Pozyskanie Thomasa za nic i jego ewolucja w jednego z lepszych graczy ofensywnych w lidze to coś, czego nie można przewidzieć. Avery Bradley mógł skończyć jako głęboki rezerwowy, a Crowder zostać odesłany w kolejnej wymianie. Umiejętności Brada Stevensa mogłyby nie wystarczyć na NBA i powrót do akademickiej koszykówki byłby jedynym wyjściem dla trenera. Jednak decyzje podjęte przez Ainge’a okazały się w strzałami w dziesiątkę. Intuicja, zmysł, instynkt, czy może po prostu szczęście? Jedno jest pewne, Daniel Ray Ainge stara się pomagać szczęściu i póki co, robi to bardzo skutecznie.