Dawno rywalizacja o statuetkę MVP nie stała na takim wysokim poziomie. Fakt, że najlepszy koszykarz na świecie, który gra fantastyczny sezon, kończy dopiero na czwartym miejscu w głosowaniu, musi o czymś świadczyć. Oczywiście, nagonka medialna jak zwykle robi swoje, ale oddajmy królowi co królewskie. Russell Westbrook zagrał jeden z najlepszych sezonów w historii i nagroda jak najbardziej mu się należała. Kandydatura Jamesa Hardena miała też bardzo dużo fanów, ale po prostu przeciwnik był za mocny. A nie można też zapominać o Kawhi Leonardzie, będącym w życiowej formie.

Przyjrzyjmy się kandydatom do MVP i kursom wystawionym przez LV BET:

Mój faworyt: Kawhi Leonard – kurs 5 LV BET

O Leonardzie pisałem przy okazji wczesnych typów na MVP:

,,[Kawhi] Już w zeszłym sezonie pokazał, że może być za moment najlepszym graczem na świecie. Jego kariera to nieustanny rozwój. Od zawodnika, który przychodził do ligi bez umiejętności rzutu, do kandydata do nagrody MVP. Kawhi jest praktycznie nie do zatrzymania. Lider Spurs może zdobywać punkty w dowolny sposób: czy to po izolacjach, czy po zasłonach, czy w rzutach od razu po chwycie piłki. Nie można też zapominać, że nadal jest jednym z najlepszych obrońców w NBA. Dwie nagrody dla najlepszego obrońcy sezonu mówią same za siebie. Nie znajdziesz lepszego gracza na obie strony parkietu. A wszystko wskazuje na to, że 26-letni skrzydłowy może być jeszcze lepsze. I wierzę, że będzie.

Sezonie 2016/17 skończył na trzecim miejscu w głosowaniu na najbardziej wartościowego gracza ligi. Idąc tym tropem, następnym krokiem jest wygranie tej statuetki. I właśnie dlatego myślę, że to właśnie Kawhi Leonard zdobędzie nagrodę MVP za przyszły sezon. A kto wie, może sezon lidera Spurs będzie taki dobry, że po raz trzeci sięgnie po nagrodę dla obrońcy roku. To byłby dopiero wyczyn.

Cały czas twierdzę, że to właśnie Leonard ma największe szanse na ten tytuł. Doszły do nas wieści o problemach zdrowotnych z udem, ale Kawhi to cyborg, więc wróci w pełni sił. Pozostaje tylko kwestia, jak długo go nie będzie. Bo jeżeli jest to kwestia kilku meczów, powiedzmy pierwszego tygodnia, to nie ma problemu. Jeśli dłużej, to może być już trochę trudniej o tę nagrodę. Pierwsze wrażenie jest z pewnością ważne przy takich głosowaniach.

Czarny koń: Giannis Antetokounmpo – kurs 10 LV BET

Poprzedni sezon Antka był kozacki. Grek tchnął życie w drużynę, który nikt nigdy się nie interesował. Teraz było dobrze, ale ma być jeszcze lepiej. Parę słów o Giannisie:

,,Antetokounmpo to czołowy gracz NBA. Mimo tego, że ma tylko 22 lata, jest już wymieniany jednym tchem z największymi gwiazdami ligi. Zeszły sezon był niesamowity w jego wykonaniu. Popularny Antek jako pierwszy gracz w historii NBA znalazł się w czołowej dwudziestce w średniej: punktów, zbiórek, asyst, bloków i przechwytów. Oczywiście nie muszę dodawać, że przewodził swojej drużynie w powyższych statystkach.

W rozgrywkach 2016/17  zaliczał średnio 22.9 punktu, 8.8 zbiórki, 5.4 asysty, 1.9 bloku i 1.6 przechwytu. Ukoronowaniem tych świetnych rozgrywek był tytuł dla gracza, który poczynił największy postęp (Most Improved Player Award).

W obliczu tego, że Konferencja Wschodnia będzie  słaba, można pokusić się o stwierdzenie, że Grek to w tym momencie drugi najlepszy zawodnik Wschodu.

W poprzednim sezonie Antetokoumpo wprowadził Milwaukee Bucks do playoffów. Nie zrobił tego sam, ale to głównie dzięki niemu Kozły skończyły z dodatnim bilansem.

Jakiś czas temu dotarła do nas smutna informacja o śmierci ojca gracza. 22-latek jest bardzo zżyty z rodziną, o czym świadczy fakt, że wszyscy mieszkają w jednym domu w Milwaukee. Śmierć taty musiała być z pewnością ciosem. Giannis może być zmotywowany jak nigdy i zadedykować ten sezon właśnie jemu. I tak pewnie będzie.

Grecki świr w sparingach pokazał poprawioną formę rzutową. Brak umiejętności rzutu jest tak naprawdę jedynym, które hamuje go od wejścia na szczyt ligi. Jeśli zacznie seryjnie trafiać za trzy to sky is the limit.

Jeśli Antetokounmpo miałby wygrać nagrodę MVP, to Bucks musieliby zagrać kozacki sezon. Na tym kiepskim Wschodzie wszystko jest możliwe. Myślę, że czwarte miejsce po sezonie regularnym jest jak najbardziej możliwe dla podopiecznych Jasona Kidda. Reszta pozostaje w rękach Giannisa. Grek ma bardzo duże dłonie, więc jestem przekonany, że sobie poradzi z tym zadaniem.

Czarniejszy koń : Kyrie Irving – kurs 17 LV BET

Przejście Irvinga do Boston Celtics było głównym tematem wakacji. Nikt się nie spodziewał, że będzie chciał odejść, a tym bardziej, że trafi do największego rywala Cavaliers. Teraz Kyrie dostał, to co chciał, czyli swój zespół. Naturalnym  wydaje się, że jego szansę na MVP powinny być duże.

Kilka słów o samym graczu:

,,Irving to ofensywna maszyna, która potrafi zdobywać punkty w każdy sposób. Dostał to, co chciał, czyli zmianę otoczenia. Dołączenie do Celtics, czyli największego rywala Cavaliers, jest bardzo interesujące. Warto zwrócić uwagę, że Kyrie nigdy nie grał dla tak dobrego trenera. Brad Stevens pokazał, że potrafi maksymalizować talent graczy tak, jak mało kto. Najlepszym tego przykładem jest Thomas, który z rezerwowego, stał się liderem czołowej drużyny na Wschodzie. W tym momencie wszystkie oczy będą zwrócone na Irvinga. A wiemy, jak gra, kiedy jest pod presją. Spójrz tylko na jego grę w finałach NBA.”

Isaiah Thomas wyglądał świetnie, to pomyśl, jak dobry będzie Kyrie. W sparingach gra rewelacyjnie, podając chętnie piłkę kolegom z drużyny. A to właśnie egoizm Kyriego był głównym zarzutem krytyków w jego stronę.

Celtics powinni znaleźć się w czołowej dwójce Wschodu, co daje duże szanse na to, że MVP będzie należeć do nich. W zeszłym sezonie Thomas nie był tak mocną kandydaturą, ale Irving to gracz zupełnie bardziej medialny. W końcu to Uncle Drew, który trafił decydujący rzut w finałach 2016.

Statuetka jest jedna, a kandydatów mamy kilku. Można znaleźć argumenty za każdą kandydaturą, a na koniec dnia to Wy zdecydujecie, kogo widzicie na czele tej stawki. Ja podałem swoje typy, teraz czekam na Wasze.