Powoli zmierzamy do końca 11 sezonu Esl Pro League. Dziś bardzo ciekawe mecze, w których wystąpi sama śmietanka Csa. Czy europejska liga w końcu da zarobić? Czy underdogi kolejny raz napsują krwi faworytom? Graj z nami w STS! 

Kliknij w link i załóż konto z kodem promocyjnym 1259PLN, aby otrzymać:
1200 PLN od depozytu +30 PLN bez ryzyka + 29 PLN freebet

sts baner

Natus Vincere – fnatic

Czwartek, 09.04.20 – 18:25

Przed nami ostatnia prosta Esl Pro League. O godzinie 18:25 rozegrane zostaną równolegle trzy spotkania. Jednym z nich jest starcie Natus Vincere z fnatic. Od początków Counter Strike’a gdy obie drużyny mierzą się przeciwko sobie to wiemy, iż nie będzie to stracony czas. W bezpośrednich pojedynkach lepsi zazwyczaj byli zawodnicy ze wschodnich części świata. My nie będziemy patrzeć wstecz i skupimy się wyłącznie na tym jak oba zespoły prezentują się ostatnio.

Zacznijmy od fnatic. Szwedzi w 11 finałach ligi Esl Pro wyglądają naprawdę nieźle. 17 marca gdy rozpoczęli walkę o tytuł, trzeba przyznać, że zaliczyli lekki falstart. Przegrali bowiem z niemiecką formacją BIG 1:2. Później można powiedzieć, że wszystko wróciło do normy i gra z meczu na mecz wyglądała o wiele lepiej. W kolejnych 9 starciach tylko dwukrotnie musieli pogodzić się z porażką. Co ciekawe jedynym meczem w bieżącym sezonie ligi, w którym nie zdołali wygrać ani jednej mapy było właśnie spotkanie z Natus Vincere. Rosjanie pokonali wtedy fnatic do 10 oraz 11.

Patrząc ogólnie na to jak prezentują się obie formacje na serwerach, nie spoglądając na wyniki, o wiele bardziej przekonuje mnie fnatic. Mam wrażenie, że zespół z s1mplem na czele, mimo, że wygrywa spotkania to za każdym razem bardzo męczy się z rywalami. Muszę tutaj przypomnieć, że są to rozgrywki online a nie lan, co w tym przypadku ma duże znaczenie. Przykładem na to może być fakt, iż we wszystkich meczach (oprócz wspomnianego wcześniej z dzisiejszym rywalem) drużyna Natus Vincere przegrała mapy, który były wybierane przez oponentów. Aż cztery razy było to de_inferno a trzykrotnie de_nuke.  Kompletnie odmienna sytuacja jest u Szwedów. Zawodnicy fnatic w każdym z czterech ostatnich spotkań rozgrywali Inferno, za każdym razem wygrywając.

Mam nadzieję, że Krimz i spółka dobrze przeanalizuje wybór map i nie popełni takiego błędu jak ostatnio, wybierając de_Overpass. Na’Vi prawdopodobnie odrzuci de_vertigo jak nas do tego przyzwyczaiło a fnatic de_train patrząc na to jak dobrze jest na tej mapie przygotowana rosyjska drużyna. Uważam, że i de_nuke, i de_inferno byłby dobrym wyborem, którego prawdopodobnie wykorzystają. Ja jednak zagram trochę bezpieczniej i zaproponuję tym razem dodatni handicap na pierwszej mapie (wybór fnatic).

Natus Vincere – fnatic

Typ: fnatic +2,5 handicap na 1. mapie

Kurs: 1.80

Astralis – mousesports

Czwartek, 09.04.20 – 18:25

Przechodzimy teraz do drugiego spotkania, które również odbędzie się o tej samej godzinie. Astralis podejmować będzie mousesports. W najnowszym rankingu Esla, który jest aktualizowany co mecz, myszy przeskoczyły duńską drużynę i zajmują w tym momencie drugie miejsce. Podopieczni karrigana w ostatnim czasie trzymają bardzo stabilną formę. Mimo niektórych wpadek, tak jak wczoraj z fnatic (lecz trzeba przyznać, że Szwedzi okazali się mocniejsi) to bardzo szybko się rewanżowali i pokazywali, że był to tylko wypadek przy pracy. Połączenie młodości z ogromnym doświadczeniem przekłada się na bardzo dobre wyniki. Jeśli chodzi o Astralis czyli najlepszy zespół w historii Counter Strike’a Global Offensive, ostatnio gra niestabilnie. W jednym meczu potrafią pokonać dany zespół 2:0, żeby w kolejnym przegrać. Przykładem mogą być ostatnie mecze, gdzie duńska drużyna wygrała 4 razy pod rząd a następnie przegrała z Natus Vincere oraz z fnatic. Porównując oba zespoły, myślę, że więcej z gry mogą wycisnąć zawodnicy mousesports. Online wyglądają naprawdę dobrze a co ważne bronią oni przecież tytułu Esl Pro League. Przechodząc do map, obstawiam, że tak jak za każdym razem, Astralis odrzuci de_mirage a myszy de_overpass. Jeśli chodzi o picki to tutaj może być różnie lecz spodziewam się:  de_train, de_nuke oraz de_dust2.

Reasumując spodziewam się starcia, które zostanie rozstrzygnięte dopiero na trzeciej mapie z lekkim faworyzowaniem mouse. Ostatni raz gdy spotkały się oba zespoły a było to w półfinale 10 sezonu EPL, tutaj zwycięsko wyszedł zespół europejski pokonując Astralis 2:1. Tym razem może być podobnie, lecz ja gram bezpieczniej i jedna wygrana mapa w zupełności mi wystarczy.

Astralis – mousesports

Typ: mousesport +1,5 handicap

Kurs: 1.35