Wszyscy zapamiętamy te niesamowite Play Offy na długo. Półfinały pokazały, że NBA dalej potrafi wzbudzać euforie w połączeniu z wielkim zawodem. To wszystko w zależności od tego komu się kibicuje. Mecze numer siedem w Toronto i Denver dalej powodują ciarki na plecach, a my już przenosimy się do finałów konferencji. Pierwsze starcie już tej nocy w Oakland, ja od siebie zaproponuje dwa typy, które można dodać do AKO.

Rejestracja w forBET
Kod rejestracyjny: 1300
baner forBET z kodem 1300PLN

Cały czas jestem pod wrażeniem ostatniego meczu Portland. Przegrywali różnicą przeszło 17 punktów i potrafi te straty odrobić z nawiązką i ostatecznie wygrać tą rywalizację. Wszystko za sprawą niesamowitego CJ McColluma i jego nerwów ze stali. Chłopak wyciągnął ich praktycznie w pojedynkę, a w końcówce przypieczętował zwycięstwo. Warriors również zaskoczyli w szóstym meczu rozgrywanego w Houston. Spodziewałem się łatwego zwycięstwa gospodarzy i meczu numer siedem, tak jak to było w zeszłym roku. Jednak obrońcy tytułu nawet bez Cousinsa i Duranta potrafili zwyciężyć. Do tego wygrana na placu rywala, gdzie wcześniej z Durantem ulegli dwa razy. Kolektyw tej drużyny jest naprawdę na wysokim poziomie i gra zespołowa w połączeniu z trenerskim kunsztem cały czas przynosi pozytywne rezultaty.

Typ: Andre Iguadala over 11,5 punktów

Kurs: 1,85

Skupię się na poszczególnych zawodnikach i spróbuję przewidzieć kto znowu może zabłysnąć. Do tej pory świetnie spisuje się Iguadala. Jak to określił trener Steve Kerr, dobrze jest mieć w drużynie takiego „profesora” jakim jest Andre. Zawodnik wiekowy i wiele sezonów gra jako rezerwowy, ale cały czas w najważniejszych meczach sezonu potrafi wznieść się na wyżyny. Jest to ktoś kto potrafi wiele zdziałać w defensywie, ale i dorzucić cenne punkty w ataku. Seria z Houston pokazała, że bez niego nie było by tych cennych zwycięstw.

Jego średnie statystyki może i nie powalają, bo w tych Play Offach notuje średnio prawie 12 punktów na skuteczności 54,5 % oraz 42, 6% za trzy punkty. Są to świetne procenty. W sezonie zasadniczym notował jedynie 5 punktów na mecz. Oczywiste jest to, że teraz gra więcej, o prawie 7 minut i wychodzi w podstawowym składzie. Po kontuzji Cousinsa i teraz Duranta jego minuty skoczyły do ponad 30 w meczu. Bardzo dobrze rzuca z daleka i jest to naprawdę jego groźna broń. Portland musi bardziej skupić się na Currym oraz Thompsonie, bo są to naturalni liderzy. Dodatkowo ten pierwszy mecz to zawsze jest pewnego rodzaju niewiadoma. Zobaczymy, jak to będzie ze skutecznością i z kreowaniem akcji przez obie drużyny. Ja zakładam w miarę wyrównane spotkanie i liczę, że Portland się postawi. Muszą wykorzystać ten moment, dopóki nie wrócą Cousins i Durant, a już wiemy, że mają wrócić i to już w tej serii spotkań. Te dwa pierwsze mecze będą najważniejsze i pomimo tego, że zdecydowanym faworytem są zawodnicy Warriors to Portland nie stoi na straconej pozycji. Osiągnęli już naprawdę wiele w tym sezonie i już ten finał jest dla nich sukcesem. Im bardziej wyrównane będzie to spotkanie, tym dłużej będzie grał Iguadala. Jeżeli dorzuci te swoje dwie czy trzy trójki w meczu, a do tego kilka razy wejdzie pod kosz to jestem spokojny o jego over punktowy. W ostatnich siedmiu meczach pięć razy przekraczał 11,5 punktów. Teraz liczę na jego aktywność i pobieram taką linijkę po kursie 1,85.

Typ: Stephen Curry under 30,5 punktów

Kurs: 1,87

Drugim moim pomysłem jest under punktowy Stepha Currego. Wiem, że to dosyć ryzykowne, ale próbuję. Portland ma naprawdę dobrych defensorów na gwiazdę Wojowników. Wiem, że większość czasu będzie go krył Lillard, ale wydaje mi się, że muszą próbować go podwajać. Linijka jest wystawiona wysoko, bo musiałby zdobyć 31 punktów, żeby to przekroczyć. Dla Currego może i to nie jest problem, ostatnio zdobył przecież 33 oczka w samej drugiej połowie spotkania w Houston! Ja uważam, że Trail Blazers i ich trener Terry Stotts dobrze odrobią lekcję i nie popełnią tego samego błędu co Rockets. W takiej rywalizacji często spotykamy się z pewnego rodzaju strategiami i niewychwytanymi niuansami. To już są finały i zespół z Oregonu musi spróbować czegoś nowego w celu zatrzymania lub przynajmniej ograniczenia lidera Golden State.

Łatwo się mówi, a gorzej jest to przełożyć w praktyce, dlatego wiem, że jest to ryzykowny kurs. Do tej pory Curry grał w kratkę i często znikał, gdy prym na parkiecie wiódł Durant. Teraz role się odwróciły i wiele akcji przechodzi przez niego. Bierze większą odpowiedzialność na siebie i co jasne oddaje po prostu więcej prób. Do tej pory zdobywa średnio 24 punkty na skuteczności 44% i 37% za trzy punkty. Jak na takiego zawodnika, te procenty szału nie robią. Średnia ilość punktów również, a przy dobrej obronie dystansowej Portland i krótkim kryciu dwójki Thompson i Curry, gospodarze mogą mieć problemy ze skutecznością.

Jeżeli ekipa Lillarda podejdzie do tego spotkania odpowiednio przygotowana taktycznie i mentalnie, to powinni mieć sensowny plan na ograniczenie dwóch najgroźniejszych strzelców. W praktyce proste, gorzej z realizacją. Zobaczymy jak się mecz ułoży i jak to będzie wyglądało od początku. McCollum jest nie tylko niedocenianym strzelcem, ale i obrońcą. Myślę, że może przejmować krycie od Lillarda. Do tego trzeba dodać, że Portland jest zawsze niewygodnym rywalem dla obrońców tytułu, a sam Curry ma problem z trafianiem przeciwko nim. Na ostatnie pięć spotkań, w których zagrał przeciwko Lillardowi, tylko raz przekroczył 30 oczek. Tak więc drugim pomysłem do AKO jest under 30,5 punktów Stepha Currego po kursie 1,87.

Powodzenia!