Liga Mistrzów to nie wszystko – jest jeszcze NBA! Na dzisiaj mam dla Was trzy typy i walczymy o 513 PLN. Zapraszam do lektury.

Odbierz bonusy powitalne przygotowane specjalnie dla czytelników Zagranie!

Kod rejestracyjny: 1250

Skuteczność typów Zagranie na NBA w listopadzie: 27/59

Profit/Strata Zagranie na NBA w listopadzie: -808 PLN

Zdarzenie: liczba punktów gości w meczu Minnesota Timberwolves – San Antonio Spurs poniżej/powyżej 106.5

Typ: poniżej

Kurs: 1.80

Ci, którzy jeszcze nie tak dawno byli w dolnej piątce defensyw w NBA, nagle zaczęli bronić. Ten zespół, który pozwalał rywalom na wszystko, zmienił się nie do poznania. Wystarczyło pozbycie się raka w szatni, pozyskanie dwóch dobrych/kozackich obrońców i Minnesota Timberwolves w końcu gra na miarę renomy, jaką przez lata wyrobił sobie Tom Thibodeau. 

W ostatnim meczu z Cleveland Cavaliers trochę przeceniłem atak Cavs, a nie doceniłem defensywy Leśnych Wilków, która od czasu wymiany Jimmy’ego Butlera jest fantastyczna. 

Jimmy ostatni mecz jako Timberwolf zagrał 9 listopada przeciwko Sacramento Kings. W tamtym meczu Kings zdobyli 121 punktów i zarząd w Minnesocie zdał sobie sprawę, że drużyna w tym kształcie nie będzie wygrywać. Pozbyto się Butlera i w jego miejsce przyszli Dario Saric i Robert Covington. W spotkaniu z Brooklyn Nets obaj jeszcze nie wystąpili i Wolves stracili 113 punktów. Wraz z pojedynkiem z New Orleans Pelicans zaczęła się nowa, lepsza era w tym zimnym mieście. Zobacz zresztą sam, jak duże problemy przeciwnicy mają ze zdobywaniem punktów przeciwko nowej Minnesocie Timberwolves: 

  • 100 punktów New Orleans Pelicans 
  • 96 punktów Portland Trail Blazers 
  • 100 punktów Memphis Grizzlies 
  • 103 punkty Denver Nuggets 
  • 102 punkty Brooklyn Nets 
  • 96 punktów Chicago Bulls 
  • 95 punktów Cleveland Cavaliers 

Przez ostatnie dwa tygodnie Leśne Wilki mają trzecią defensywę w NBA, ale ich strata do Denver Nuggets i Dallas Mavericks jest niewielka. Dla porównania, kiedy Jimmy Butler był w składzie, Wolves mieli… najgorszą efektywność w całej lidze. To jak niebo a ziemia, bo w przeliczeniu na 100 posiadań jest to prawie 14 punktów! To tak, jakbyś nagle zamienił 27. obronę na 1. w całym sezonie. 

Lepsza postawa po bronionej stronie boiska od razu przynosi efekty w postaci wyników. Podopieczni Toma Thibodeau wygrali sześć z ośmiu ostatnich meczów. Tak wiele zmienił brak Jimmy’ego Butlera w szatni. 

Do Minneapolis przylecą San Antonio Spurs, którzy mają patent na Leśne Wilki, wygrywając aż 14 z 15 ostatnich rywalizacji tych drużyn. Zazwyczaj olewam tego typu statystyki, ale w przypadku Spurs nie będę tego robił. Myślę jednak, że przyjezdni będą mieć problemy ze zdobywaniem punktów przeciwko jednej z najlepszych defensyw ligi ostatnich dwóch tygodni.  

Takie same wnioski nasuwają się po analizie pojedynków z dwóch ostatnich sezonów w Target Center. Ostrogi ani razu nie zdołały przekroczyć 105 punktów, zdobywając pod koniec zeszłego choćby 86 oczek.  

Moim zdaniem progres defensywny Minnesoty Timberwolves to fakt, a z faktami się nie polemizuje. W związku z tym też nie będę tego robił i typuję, że goście z San Antonio rzucą maksymalnie 106 punktów.  

Zdarzenie: liczba punktów gospodarzy w meczu Los Angeles Clippers – Phoenix Suns poniżej/powyżej 120.5

Typ: powyżej

Kurs: 1.80

Mam do Ciebie prośbę – zastanów się nad tym, jakie były Twoje przemyślenia po wymianie Marcina Gortata do LA Clippers. 

Okej, możemy przejść dalej. 

Uczucia towarzyszące przejściu jedynego Polaka w NBA były mieszane. Z jednej strony fajnie, że Marcin opuścił toksyczne miejsce, jakim był klub z Waszyngtonu. No i mieszkanie w LA! Kto by nie chciał tak żyć. Myślę jednak, że obawy były co do sportowej części tego transferu. I to nie chodzi nawet o to, czy Gortat będzie grał dużo. Wydawało się, że tak, chociaż ci, którzy śledzą postęp Montrezla Harrella i regres Polaka (takie są fakty), nie powinny być zdziwieni. Większy znak zapytania był jednak przy postawie Los Angeles Clippers. Bo o ile Wizards za kadencji Gortata co roku byli w playoffach, to w przypadku nowego klubu łodzianina nikt za bardzo na to nie liczył. Sam się do tego przyznaję. Myślałem, że trudny początek sezonu podetnie skrzydła zespołowi, którego największą gwiazdą miał być najlepszy rezerwowy poprzednich rozgrywek.  

Cóż, prawda okazała się zupełnie inna. Clippers są bestią, która może zaatakować z wielu stron. Doc Rivers ma dyspozycji chyba najszerszy skład w całej lidze, co zresztą skrzętnie wykorzystuje. Ale nawet w takim teamie muszą być jacyś liderzy. I są – Lou Williams, Tobias Harris i Danilo Gallinari. Każdy z nich jest w stanie wziąć na siebie ciężar gry, kiedy nie idzie i dzięki umiejętności wymuszania fauli zdobywać seryjnie punkty z linii rzutów wolnych. Najlepszy przykład – spotkanie z Memphis Grizzlies, kiedy Gallo został sfaulowany przy próbie rzutu za trzy, która na pewno nie wpadłaby do kosza. To nie miało jednak znaczenia. Liczyło się to, że Włoch stanął na linii, gdzie nie myli się prawie wcale.  

Ostatecznie Clippers wygrali ten mecz po dogrywce, dokonując czegoś, co jeszcze na trzy minuty przed końcem wydawało się niemożliwe. I tak oto zespół Marcina Gortata ma najlepszy bilans w Konferencji Zachodniej (13-6). Czy to się utrzyma? Pewnie nie, ale cieszmy się z tego, co jest. 

Podopieczni Riversa są szczególnie dobrze dysponowani we własnej hali, gdzie przegrali tylko raz w dziewięciu starciach. Nie sądzę, żeby to miało się zmienić akurat dzisiaj, bo Phoenix Suns są zupełnym przeciwieństwem Clippers, jeśli weźmiemy pod uwagę ich występy na wyjazdach. Słońca w halach rywali triumfowały tylko raz, przegrywając dziewięciokrotnie.  

Spójrzmy tylko, na jak dużo pozwolili rywalom Devin Booker i spółka w ostatnich występach poza Phoenix: 

  • 114 punktów Philadelphii 76ers 
  • 116 punktów Chicago Bulls 
  • 114 punktów Milwaukee Bucks 
  • 118 punktów Detroit Pistons 

Dodam tylko, że Clippers mają piąty atak sezonu. Suns? Przedostatnią defensywę. Warto też zwrócić uwagę na napięty terminarz Słońc, bo spotkanie w Staples Center będzie dla nich czwartym w ciągu ostatnich sześciu dni. Spodziewam się, że goście nie będą mieli żadnych argumentów i pozwolą ekipie Marcina Gortata na fantastyczny występ w ofensywie.  

Zdarzenie: handicap w meczu New Orleans Pelicans – Washington Wizards -5.5/+5.5

Typ: New Orleans Pelicans -5.5

Kurs: 1.80

Wydaje się, że kryzys w Waszyngtonie został zażegnany. Wizards w czterech ostatnich meczach mają bilans 3-1 i zła atmosfera w szatni jest tylko wspomnieniem. Ale czy aby na pewno? Nie byłbym tego taki pewien. Przy każdym z tych trzech zwycięstw łatwo postawić jakąś gwiazdkę:

  • Clippers byli pod koniec trasy wyjazdowej i mieli już 20 punktów przewagi po pierwszej kwarcie,
  • Pelicans grali bez Anthony’ego Davisa, a i tak walczyli jeszcze w ostatniej kwarcie,
  • Rockets przegrali dopiero po dogrywce mimo braku Chrisa Paula.

Zwróć też uwagę, że Wizards każdy z tych meczów grali u siebie, gdzie prezentują się całkiem nieźle (bilans 6-5). Gorzej się dzieje, kiedy Czarodzieje muszą wylecieć poza stolicę USA. W takich przypadkach John Wall i spółka wygrali tylko dwa z dziewięciu pojedynków.

Rywalem byłego klubu Marcina Gortat będą New Orleans Pelicans, ale tym razem wzmocnieni obecnością Anthony’ego Davisa. Komentarz o jego znaczeniu dla sukcesu Pelikanów jest chyba zbędny. Pelicans, poza ostatnim pojedynkiem z Bostonem, to typowy przykład teamu własnej hali – osiem zwycięstw przy tylko dwóch porażkach. Skoro udało im się walczyć jak równy z równym w Verizon Center, to przy obecności Davisa wynik powinien być zupełnie inny.

Pamiętaj też o braku Dwighta Howarda, który jako jedyny mógł próbować bronić bestię, jaką jest AD. Kto inny ma się podjąć tego zadania? Nie wiem.

Tak wygląda gotowy kupon. Dajcie znać w komentarzach o swoich spostrzeżeniach. Powodzenia!