fot. Donovan Desmae MMA/Facebook

– Moja mentalność jest taka, że poza klatką się szanujemy, a w oktagonie jest inaczej. Bardzo lubię swoje podejście i to, że Roman patrzy tak samo – mówi serwisowi Zagranie.com Donovan Desmae, który zaliczy debiut w KSW już na gali z numerem 61, odbywającej się w Ergo Arenie.

Kamil Piłaszewicz: Jesteś pierwszym Belgiem, który postawi nogę w klatce KSW. Jak czujesz się z faktem pisania historii swojego kraju we wspomnianym federacji?

Donovan Desmae: Uwielbiam być częścią historii belgijskiego sportu! Najpierw byłem pierwszym belgijskim zawodnikiem MMA w Cage Warriors, a teraz jestem nim w KSW.

Jak doszło do tego, że Donovan Desmae otrzymał kontrakt od hegemona na polskiej scenie MMA?

– Zainteresowały mnie dobre walki, a że mam dobrego menedżera…

Właściciele federacji niejednokrotnie podkreślali, że często sami zawodnicy i trenerzy się do nich zgłaszają. Rzeczywiście było tak, że to nie oni, a Ty ich znalazłeś?

– Tak, a w zasadzie to mój menedżer, Christopher Genachte wykonał świetną robotę.

Dlaczego właśnie z nimi zdecydowałeś się podpisać kontrakt?

– Powody są dwa: KSW jest dużą organizacją, zdecydowanie należy do TOP 3 w Europie, a do tego ma świetnych zawodników.

Na jaki okres otrzymałeś ofertę?

– Otrzymałem kontrakt na cztery walki, czyli taki, który jednocześnie zapewnia Ci minimalną ilość występów w KSW, a jednocześnie musisz do bycia zawsze w świetnej formie, aby być gotowym, kiedy zadzwonią z propozycją ustawienia Cię na karcie.

Pierwszym Twoim pojedynkiem, jaki widziałem, było starcie z Richardem Williamsem na Cage Warriors 91. Później jakoś bardzo mocno Cię nie śledziłem, ale widziałem, że nie raz walczyłeś dla CW. Dlaczego więc nastąpiła zmiana pracodawcy?

– W Cage Warriors miałem niesamowite chwile. Popchnąłem belgijskie MMA na szczyt i teraz poczułem i czuję, że nadszedł czas, aby odkryć coś innego.

fot. Donovan Desmae MMA/Facebook

Były propozycje od innych organizacji na stole?

– Tak, ale szczegóły pozostaną w tajemnicy! (śmiech)

Gdybyś miał porównać KSW do Cage Warriors, to co u której federacji byś zapisał po stronie plusów i minusów?

– Cage Warriors ma elitarnych wojowników i są organizacją, która z czasem wysyła większość zawodników do UFC. KSW jest naprawdę jedną z najlepszych federacji, ponieważ dbają o swoich zawodników i oferują im dużą scenę i ekspozycję w mediach.

Jesteś zdania, że w hierarchii sportowych organizacji MMA KSW stoi wyżej w zestawieniu, niż CW?

– Obie te organizacje na pewno należą do TOP 3 w Europie. Po prostu oferują różne rzeczy i wiem, że będę i tu miał wspaniałe chwile!

Przejdźmy do Twojego rywala, którym będzie bardzo popularny w Polsce Roman Szymański. Poznaniak jest wymarzonym przeciwnikiem dla Donovana Desmea?

– Oczywiście, to prawdziwy zabójca! To będzie idealna walka na wejście do KSW.

Roman ostatni raz walczył na KSW 57 i choć Marian Ziółkowski po profesorsku rozbroił zawodnika z Czerwonego Smoka, to jednak stawką był pas mistrza w kategorii lekkiej. Zakładając, że go pokonujesz, będziesz się upominał o starcie ze wspomnianym „Złotym chłopcem”?

– Na pewno walka o pas byłaby ciekawa i jeżeli otrzymam taką propozycję, to przyjmę ją z otwartymi ramionami. Ale pozwól mi być tutaj popularnym i sprawić, że fani będą podekscytowani tym, kiedy zobaczą, że to ja zawalczę o pas.

Dywizja lekka jest tą, którą planujesz podbić w KSW?

– Tak, to moje miejsce i na razie tak zostanie.

Roman w zwiastunie powiedział, że do walki jesteś jego wrogiem, ale po walce, bez względu na wynik, jesteś zwykłą osobą. A Ty jak podchodzisz do tematu podgrzewania medialnie starć i samego trash-talku?

– Moja mentalność jest taka, że poza klatką się szanujemy, a w oktagonie jest inaczej. Bardzo lubię swoje podejście i to, że Roman patrzy tak samo.

Niektórzy fani pisali w Internecie, że są zawiedzeni, że nie pojawiłeś się w zwiastunie przed walką, argumentując, że to tak nienaturalnie, gdy wypowiada się jeden zawodnik z danej walki. Dlaczego więc nie ujrzeliśmy Cię w zwiastunie?

– Niestety KSW nie może używać filmików z występów ich zawodników w Cage Warriors, ale na pewno piątego czerwca zapewnię wiele bardzo ciekawych momentów, które potem będzie można wykorzystać w zwiastunach.

Być może jesteś zwolennikiem, że to nie usta, a ręce, nogi i wszechstronność zaprezentowanych technik w klatce, powinny przemówić, gdy nadejdzie czas starcia?

– „Duże usta” są bezużyteczne w klatce, a nawet przeszkadzają, bo więcej strzałów możesz zarobić! (śmiech)

Jeżeli Roman po walce zaprosi na piwo, to Donovan Desmae…

– Piwa nie piję, ale jak zaprosi na szoty polskiej wódki… (śmiech)

fot. Donovan Desmae MMA/Facebook

Kiedy go analizowałeś, to koncentrowałeś się bardziej na wszystkich walkach, czy być może na tym, jak Marcin Wrzosek, Salahdinne Parnasse i Marian Ziółkowski w ostatnim czasie wskazali drogę do pokonywania reprezentanta Czerwonego Smoka?

– Wszystkie jego walki były ciekawe.

Odnośnie przewidywania, to, w jaki sposób zakończy się Wasze starcie?

– Odpowiedź poznasz w sobotę wieczorem! (śmiech)

Gdybyś mógł na kuponie u bukmacherka skreślić swoje nazwisko w typowaniu, to jakie czynniki zadecydowałyby o takiej decyzji?

– Nie ma potrzeby, bym to robił, bo sprawię, że bukmacherzy poczują się źle, że uczę ich zawodu.

Jak chciałbyś zostać zapamiętany przez fanów KSW?

– Jako Belg, który wnosi ogień do klatki!

I na koniec oddaję mikrofon, byś mógł przekonać polskich kibiców, że to Twoja ręka pójdzie w górę po sobotnim starciu.

– Wszystkim Wam, którzy lubią krwawe walki i ludzi, którzy dają zawsze z siebie dwieście procent swych umiejętności w klatce, powiem jasno: nie mrugajcie! Polsko, wszyscy już jesteście moimi przyjaciółmi!

Zaloguj się aby dodawać komentarze