Wczorajszy dzień był prawdziwą drogą przez mękę, ale ostatecznie udało nam się trafić kupon. Nie spoczywamy na laurach i bierzemy na tapet kolejne dwa spotkania z Montrealu. Dzisiaj spróbujemy zagrać trochę bardziej ryzykownie, ale tym samym proponuję też niższą stawkę. Na brak emocji na pewno nie będziemy mogli narzekać, a to przecież dopiero pierwsza runda turnieju. Sprawdźcie, co przygotowałem dla Was na wtorkowy wieczór. 

Załóż konto w STS – 1230 PLN od depozytu + 29 PLN Freebet na start!

Przejdź do rejestracji w STS

KOD PROMOCYJNY: 1259PLN

 

John Isner – Jordan Thompson

John Isner na pewno liczył na lepszy wynik w Washingtonie. Dosyć łatwo rozprawił się z Hubertem Hurkaczem, ale już w kolejnej rundzie wyeliminował go Benoit Paire. Nie od dziś wiadomo, że talentu Francuzowi nie brakuje, więc może jednak nie powinno to aż tak dziwić. Najlepszy wynik Amerykanina w Montrealu to ćwierćfinał z 2015 roku. Łatwo jest się domyślić, że nie jest to jego ulubiony turniej, ale chyba nie ma na świecie takich kortów twardych, na których Big John nie byłby groźnym przeciwnikiem. Nic się nie zmienia w jego atomowym serwisie. Zarówno siła, jak i rotacja są tak mocne, że trudno jest jakkolwiek z tym walczyć, jeśli nie dysponuje się znakomitym returnem. Nadal podoba mi się gra przy siatce 34-latka. Ciągle niestety szwankują jego uderzenia z głębi kortu, w których bardzo brakuje regularności. Nie można jednak lekceważyć forehandu Isnera, bo jeśli ma dobry dzień, to może nim narobić sporo kłopotów.

Jordan Thompson od początku sezonu na betonie nie ma łatwego życia. Cały czas musi mierzyć się z bardzo wymagającymi przeciwnikami, przez co nie może liczyć na większe sukcesy. Osobiście nie jestem wielkim fanem gry Australijczyka. Nie można odmówić mu umiejętności, bo potrafi zaskoczyć kilkoma ciekawymi zagraniami. Moim zdaniem nie wyróżnia się jednak niczym szczególnym, a w jego grze brakuje regularności i tego CZEGOŚ, co jest potrzebne do wygrywania na wysokim poziomie. Jordan jeszcze nigdy nie występował na kortach w Montrealu, co na pewno też będzie miało znaczenie. Pochodzący z Sydney 25-latek nie imponuje swoim serwisem. Daleko mu też do mistrza returnu. Bez tych atrybutów bardzo trudno będzie mu dzisiaj walczyć o zwycięstwo.

Nie zamierzam szukać w tym spotkaniu niespodzianki. John może nie jest w swojej najlepszej formie, ale przełamanie go nadal graniczy z cudem. On sam potrafi wygrać niejedną wymianę, więc nie jest bez szans przy odbiorze podania rywala. Panowie grali przeciwko sobie już wczoraj w meczu deblowym. Isner stworzył parę z Hubertem Hurkaczem. Przegrali w dwóch setach z Thompsonem oraz Alexem de Minaurem. To właśnie ten drugi, młodszy Australijczyk grał tam główną rolę. Jordan natomiast bardzo często się mylił i był zdecydowanie słabszym ogniwem. Podsumowując, liczę dzisiaj na powtórkę z lutego i łatwą wygraną Big Johna. Pójdę odrobinę dalej i typuję, że Amerykanin wygra pierwszy set oraz cały mecz

TYP: John Isner wygra 1.set i mecz

KURS: 1.85

Baner do dołączenia do Grupy Typerskiej Zagranie

Kyle Edmund – Nick Kyrgios

Kyle Edmund nie jest ostatnimi czasy w najlepszej formie. Wrócił na swoją ulubioną nawierzchnię, ale w Washingtonie zagrał tylko przeciętnie. Nie usprawiedliwia go pokonanie Jo-Wilfrieda Tsongi, bo późniejsza przegrana z Peterem Gojowczykiem zdecydowanie nie powinna mieć miejsca, nawet jeśli Niemiec rozgrywał dobry turniej. Zacznijmy od tego, że historia występów Brytyjczyka w Kanadzie składa się na trzy porażki oraz okrągłe zero zwycięstw. Warto mieć na uwadze takie aspekty, jeśli chodzi o analizę tenisa. Główną bronią Edmunda jest oczywiście jego potężny forehand, którym może narobić sporo kłopotów. Działa jeszcze lepiej w połączeniu z mocnym serwisem. Potrafi też zaskoczyć precyzyjnym backhandem po linii, ale raczej nie szuka na siłę tego zagrania. Problemem Kyle’a jest nie najlepsze poruszanie się po korcie, a także nadal spora ilość niewymuszonych błędów, która oczywiście idzie w parze z bardzo agresywnymi uderzeniami.

Nick Kyrgios ma za sobą, jak zresztą sam powiedział, jeden z najlepszych tygodni swojego życia. Zagrał kapitalny turniej w Washingtonie podczas którego świetnie się bawił, zdobył wielu fanów, no i przede wszystkim go wygrał. Nie można nie być pod wrażeniem, kiedy patrzy się na tego chłopaka. Jego piekielnie mocny serwis, dobre uderzenia z forehandu oraz backhandu, a także niesamowicie inteligentna gra pozwalają mu na rzeczy, które większości tenisistom nawet się nie śniły. Patrzenie na zdeterminowanego i chcącego wygrać Nicka jest czystą przyjemnością. Dlaczego zatem ten świetny zawodnik, przez wielu uważany za najbardziej utalentowanego na świecie, jest dzisiaj stawiany w roli underdoga? Cóż, są ku temu dwa główne powody. Po pierwsze, nikt nie wie, czy Australijczykowi będzie się chciało grać na poważnie w drugim turnieju z rzędu. Brzmi głupio, ale taki już jest. Dodatkowo, trzeba pamiętać problemach z plecami, które doskwierały 24-latkowi w dwóch ostatnich meczach.

Nie byłbym sobą, gdybym ominął typ na wygraną Kyrgiosa po takim kursie. Jeśli ból pleców nie przeszkodził mu w pokonaniu świetnego Medvedeva, to z będącym w przeciętnej formie Edmunda również nie powinno być problemów. Chyba wszyscy się ze mną zgodzą, jeśli napiszę, że Nick jest dużo lepszym tenisistą. Mam tylko nadzieję, że wygrywanie mu się spodobało i nie będzie chciał tak szybko przestawać.

TYP: Nick Kyrgios wygra mecz

KURS: 2.08

Kupon 06.08

 Chcesz więcej typów bukmacherskich? 

Dołącz do Grupy Zagranie!