Trzeci dzień preseason będzie stał pod znakiem debiutu dwóch zawodników urodzonych w 1984 roku w dwóch klubach z Los Angeles: Lebrona Jamesa w Lakers i Marcina Gortata w Clippers. Zespoły z Miasta Aniołów zagrają o 3:30 odpowiednio z Denver Nuggets i Sydney Kings. Przygotowałem dla Was kupon złożony z dwóch pozycji na te spotkania. Pamiętajcie, że to tylko spotkania przedsezonowe, więc nieprzewidywalność rozgrywek jest duża. Spróbujemy jednak „oszukać” system i ograć buka. Gotowi? To do dzieła!

Los Angeles Lakers – Denver Nuggets (3:30)

Debiut Sam Wiesz Kogo to moment, na który czekali wszyscy fani NBA. Przejście Lebrona Jamesa do Los Angeles Lakers było wydarzeniem lata w lidze na N. W teorii wygląda to jak perfekcyjny fit: Król trafia do organizacji, która jest rozpoznawalna na całym świecie, no i mieści się w Hollywood. Bo James w wieku 33 lat to już nie tylko koszykarz, ale też i biznesman, mąż i człowiek, który żyje koszykówką, ale też i myśli o życiu po tym, jak skończy biegać po parkiecie. I tak powinno być i niech sportowcy biorą przykład z Lebrona.

Przejdźmy jednak do tej sportowej części życia Jamesa, a tą drugą zostawmy innym portalom.

Król będzie próbował przywrócić blask 16-krotnym mistrzom NBA, którzy ostatni tytuł zdobyli 8 lat temu, a w 2012 roku ostatni raz zameldowali się w playoffach, a wiemy, że Lakers zawsze celują jak najwyżej. Już w zeszłym sezonie było widać pozytywy, bo młoda drużyna oparta na Brandonie Ingramie, Lonzo Ballu, Kyle’u Kuzmie czy Joshu Harcie wygrała 35 meczów. Teraz, do tego składu dołącza Lebron, który z miejsca stawia Jeziorowców w gronie pewniaków do playoffów. Ale to nie będzie takie proste, bo praktycznie każdy klub z Konferencji Zachodniej ma apetyt na awans do ósemki.

Na pewno nie pomaga też fakt, że Król to jedyna gwiazda w Lakers. I jasne, możemy liczyć, że Rajon Rondo wróci do formy sprzed 8 lat, Lance Stephenson nagle stanie się liderem, Michael Beasley przestanie jarać, a Javale McGee zmądrzeje, ale to się nie wydarzy. Jedyna nadzieja (poza Lebronem) jest w młodych zawodnikach, którzy chyba jeszcze nie do końca są gotowi na walkę o najwyższe cele.

Bo gra z Jamesem to nie tylko przywilej, łaska i błogosławieństwo. Występowanie u boku Króla jest mega wymagające, co zresztą podkreślają jego byli kumple. Musisz mu dorównać swoją intensywnością i zaangażowaniem, bo inaczej jesteś u niego skreślony. To trochę tak, jak było z Michaelem Jordanem i Kobem Bryantem – chcesz być z nim w jednym teamie, ale jak już tak jest, to nie jest wcale tak kolorowo, bo wymagania i oczekiwania są ogromne.

Jak z tym poradzą sobie Los Angeles Lakers? Zobaczymy.

Już dzisiaj będziemy mogli zobaczyć w akcji Lebrona w nowym uniformie. Nie ma co się jednak spodziewać, że James zagości długo na parkiecie. Luke Walton na pewno nie będzie eksploatował swojej gwiazdy. Król ma się jedynie pokazać, uśmiechnąć, zapozować do zdjęć i tyle – on będzie miał jeszcze okazji do grania, że hej. To ci młodsi dostaną więcej szans, a James będzie mógł sobie spokojnie odpoczywać na ławce rezerwowych.

Przejdźmy do Denver Nuggets.

Drużyna, której skautem jest Rafał Juć ma w tym roku wielkie cele. Po tym, jak w poprzednim sezonie Nuggets zabrakło jednego zwycięstwa do awansu do playoffów, teraz aspiracje są nawet na pierwszą czwórkę Konferencji Zachodniej. I to się może wydarzyć, bo jeśli Bryłkom dopisze zdrowie, to ten skład na papierze wygląda na mega mocny.

Latem udało się przedłużyć umowę z Nikolą Jokiciem i to właśnie Serb razem z Garrym Harrisem i Jamalem Murrayem będą tworzyć rdzeń tego składu. To są jeszcze młodzi gracze i dla nich ostro przepracowane lato ma olbrzymie znaczenie. Dodaj do tego Paula Millsapa, który powinien wnieść Nuggets na wyższy level w defensywie i Isaiaha Thomasa, który (o ile będzie zdrowy) na pewno będzie wzmocnieniem dla tego młodego składu i otrzymujesz bardzo ciekawą kombinację. O atak tej drużyny nie trzeba się martwić – problemem może być obrona, bo jeżeli w jednym momencie  na parkiecie będą Jokic i Thomas, to powodzenia. Ale spokojnie, to nie jest problemem teraz, bo to przecież tylko preseason.

Spodziewam się, że ten mecz stanie pod znakiem ataku. Denver Nuggets byli i będą czołowym teamem w ofensywie. Z kolei Lakers grali w drugim najszybszym tempie ligi w poprzednim sezonie, zdobywając mnóstwo punktów. Teraz, po przyjściu Jamesa będą grali trochę wolniej, jednak dużej poprawie ulegnie na pewno jakość ataku, więc nie powinno być takie różnicy w zdobyczach punktowych. Starcie dwóch ofensywnych ekip w preseason? Brzmi jak over, czyż nie? Wybieramy linię 216.5, typ powyżej i kurs 1.80.

Los Angeles Clippers – Sydney Kings (3:30)

Kolejny mecz pomiędzy zespołem NBA a drużyną z innego zakątku świata. Tym razem padło na LA Clippers i Sydney Kings. Jest to spotkanie, które na pewno przykują uwagę polskich kibiców, bo przecież od tego sezonu w barwach Clippers będzie występował Marcin Gortat! Po tym, co możemy zobaczyć w mediach społecznościowych, Polski Młot jest zadowolony ze zmiany klimatu. Ale czy to powinni kogoś dziwić? Też bym się cieszył, gdybym przeprowadził się do LA i grał w NBA.

Nowa zespół Gortata nie ma na pewno tak wysokich oczekiwań, jak Wizards, w której do tej pory grał Marcin. Clippers wyszli ostatnio trochę z cienia, ale to nadal jest młodsza siostra Lakers. Na szczęście, optyka się trochę zmienia i sama organizacja robi się coraz bardziej atrakcyjna. Na tyle, że według doniesień jednymi z graczy zainteresowanych grą w Clippers są Jimmy Butler i Kawhi Leonard. To są spekulacje, więc skupmy się na tym, co wiemy. A wiemy, że Doc Rivers dysponuje niesamowicie szeroką rotacją solidnych graczy na poziomie NBA:

Tobias Harris, Danilo Gallinari, Luc Richard Mbah a Moute, Shai Gilgeous-Alexander, Milos Teodosic, Montrezl Harrell, Avery Bradley, Patrick Beverley, Lou Williams, Mike Scott, Boban Marjanovic, Marcin Gortat. Masz aż dwunasty graczy, którzy coś w tej lidze znaczą i każdy z nich będzie dzisiaj grał chociaż przez kilkanaście minut, a obwodzie są jeszcze zawodnicy, którzy też nie odstają zbytnio poziomem. Rivers ma olbrzymie pole do popisu i nie wiem za wiele o Sydney Kings, ale wiem, że austarlijska drużyna ma problem.

Spodziewam się, że w tym starciu wydarzy się coś na podobę tego, co widzieliśmy w meczach Dallas Mavericks i Utah Jazz: Mavericks wygrali aż 116-63 z chińskim Beijing Ducks, a Jazzmani pokonali australijski Perth Wildacts. To nie wróży nic dobrego dla Króli z Sydney. Według mnie zobaczymy bardzo wysokie zwycięstwo w wykonaniu Marcina Gortata i spółki. Clippers mają bardzo szeroką rotację, a w takim pojedynku różnica poziomów powinna być szczególnie widoczna. Dlatego gram handicap w stronę ekipy z LA i dla podwyższenia kursu wybieram wyższą linię: – 20.5 po kursie 2.15.

Łączymy te pozycje, wchodzimy za stówkę, gramy o 340 PLN! Piszcie, co sądzicie o moich typach.

Powodzenia!