fot. damsyn_mma/Instagram

–  Bodajże na przestrzeni tygodnia zmieniła się dwukrotnie lokalizacja gali, a kilkukrotnie przeciwnik. Zdecydowałem, że biorę termin wrześniowy, bo chcę się zaprezentować jak najszybciej – mówi serwisowi Zagranie.com Damian Piwowarczyk, który już za kilkanaście dni zawalczy na gali KSW 63.

Kamil Piłaszewicz: Damian Piwowarczyk w KSW. Przyzwyczaiłeś się już do tego zdania, patrząc z perspektywy czasu od momentu wręczenia kontraktu z największą polską federacją MMA od Sebastiana Przybysza?

Damian Piwowarczyk: Nie, póki co jeszcze nie zaznajomiłem się z tym wszystkim. Ciągle czekam na moją pierwszą walkę w federacji, ale jestem zadowolony, że dotarłem tam gdzie chciałem. Wszystko idzie zgodnie z planem i pewnie za chwilę będę się tam czuł, jak w domu.

W wywiadzie po swej ostatniej walce wspominałeś, że już na wrzesień byłbyś gotowy na stoczenie kolejnego pojedynku. Kilka dni temu otrzymaliśmy informację, że wystąpisz czwartego września na gali studyjnej. Przypadek? (śmiech)

– Potwierdzam, chciałem bić się we wrześniu. Początkowo wyszło, że miałem się pojedynkować w październiku, ale plany zmieniały się kilkukrotnie i ostatecznie stanęło na tym, że zawalczę już czwartego września. Dla mnie to super opcja, bo będę mógł szybciej pokazać swoje umiejętności na dużej scenie.

fot. damsyn_mma/Instagram

Początkowo event miał się odbywać w amfiteatrze w Puli, jednak obostrzenia covidowe, jakie panują w Chorwacji, sprawiły, że ponownie zostaliśmy „zmuszeni” do formatu wydarzenia odbywającego się w hali. Co o tym sądzisz?

– Z jednej strony szkoda, że tak wyszło, bo ta gala zapowiadała się naprawdę świetnie! Jednak z drugiej dla mnie dobrze, że tak się złożyło, bo dzięki temu gala jest w Polsce i mam okazję zawalczyć już teraz.

Martin Lewandowski w wywiadzie udzielonemu Inthecage przyznał, że przez zmianę lokalizacji, musieli dokonać zmian w rozpisce karty walk. Gdyby do tego nie doszło, i tak miałeś się pojawić na tej gali?

– Tak jak wcześniej wspomniałem, gdyby gala była w Chorwacji, to niestety nie pojawiłbym się na niej. Dlatego też dla mnie dobrą nowiną jest, że gala została przeniesiona do Polski.

Choć np. zarządzający federacją wiedzieli od około połowy lipca o zmianie miejsca odbycia się gali, informacja do wiadomości publicznej dotarła stosunkowo niedawno. Dlatego chętnie się dowiem, jak wyglądały Twoje negocjacje na temat rywala z federacją?

– Informacja do mnie też dotarła stosunkowo niedawno. Bodajże na przestrzeni tygodnia zmieniła się dwukrotnie lokalizacja gali, a kilkukrotnie przeciwnik. Zdecydowałem, że biorę termin wrześniowy, bo chcę się zaprezentować jak najszybciej.

fot. damsyn_mma/Instagram

W strefie mieszanej po ostatniej walce powiedziałeś, że zacytuję: „Pragnę znaleźć się na szczycie”. Jednak myśli nie rozwinąłeś, więc co możemy nazwać spełnieniem marzeń Damiana Piwowarczyka?

– Jest nim, to co się stało, czyli znalezienie się w największej federacji MMA w Polsce. To z kolei daje możliwość pokazania się przed szerszą publicznością. Kiedy byłem dzieciakiem, czyli wtedy, gdy zaczynałem trenować, to miałem takie małe marzenie, żeby dostać się właśnie do KSW.

Wracając do tematów z początku rozmowy, a jednocześnie powoli ją kończąc, kiedy pojawiło się zainteresowanie ze strony KSW, wiedziałeś, że nie ma sensu analizować innych propozycji?

– Wiadomo, od nikogo nie otrzymasz takiej oferty, jak od nich.

Na zakończenie rozmowy przekazuję Ci mikrofon i proszę byś przekazał czytelnikom tego wywiadu, co tylko chcesz.

– Nie poddawajcie się, trenujcie z głową, bo wszystko może się pozmieniać na przestrzeni roku, tak jak to było chociażby w moim przypadku. Często to właśnie jedna walka decyduje o tym, czy będziesz musiał nauczyć się wiązać koniec z końcem do ostatnich dni, czy będziesz mógł się utrzymywać z dyscypliny, którą kochasz. Dlatego warto być upartym i wierzyć w siebie, a także pamiętać, że morda to nie szklanka.

Zaloguj się aby dodawać komentarze