– Generalnie chciałam się bić jak najszybciej. Przez tyle miesięcy nie było żadnych gal, eventów przez ten wirus, że podczas rozmowy z organizatorem powiedziałam, że wezmę każdą walkę jaką mi zaproponuje – mówi serwisowi Zagranie.com Wiktoria Czyżewska, dla której walka z Magdą Królikowską będzie drugim występem na gali TFL.

Kamil Piłaszewicz: Już piątego września ponownie ujrzymy Wiktorię Czyżewską na gali organizacji TFL, więc na wstępie chciałbym zapytać, w jakiej jesteś formie?

Wiktoria Czyżewska: – Myślę, że w bardzo dobrej. Jestem świetnie przygotowana do walki w każdej płaszczyźnie. Jeżeli będzie stójka – kapitalnie; pójdziemy w parter, też super. Wiadomo, że jestem stójkowiczką, więc tutaj też bardziej będę chciała się wykazać. Sparowałam z dziewczynami z Shark Top Team, a tam są tylko super mocne zawodniczki, więc uważam, że naprawdę jestem świetnie przygotowana.

W jakim stopniu okres pandemii wpłynął na okres przygotowawczy?

– Wiesz co… O samej walce dowiedziałam się ze swoim sztabem na przełomie czerwca i lipca, więc nie było problemu z rozpoczęciem normalnych treningów. Ale nawet jak były te większe obostrzenia przez Covid-19, to codziennie trenowałam w domu, więc powrót do pracy na najwyższych obrotach nie był problemem. Regularnie również przygotowywałam się z trenerem, więc ten okres mi przygotowań nie zaburzył.

Magda Królikowska wywodzi się z Ju-jitsu, Ty jesteś bardziej stójkowiczką, więc skupiasz się bardziej na poznaniu jej stylu, możliwych pułapek, jakie będzie chciała zastawiać w walce, czy koncentrujesz się na pogłębianiu swoich atutów?

– Wiadomo, że koncentruję się na rozwijaniu swoich umiejętności, ale muszę być ostrożna, bo nie wiem, co może przygotować na mnie przeciwniczka. Dlatego nie mogę być tylko wszechstronnie przygotowana. Potrzebuję również stuprocentowej koncentracji. Taktyka może być dobra, ale bez koncentracji nic mi nie pomoże.

Wiktoria Czyżewska foto

Niektóre zawodniczki i zawodnicy lubią oglądać poprzednie walki najbliższego rywala, a inni wprost przeciwnie. Po której stronie barykady w tym temacie się ustawiasz?

– Generalnie to jest dobre rozwiązanie. Do poprzedniej walki stosowałam tę metodę, ale teraz jest ten problem, że nie ma żadnych nowych starć. I nawet, jakbym chciała coś podejrzeć u Magdy, to nie mam takiej możliwości, bo stare nagrania nie za wiele mówią o tym, jaka jest teraz.

A w jaki sposób zrodził się pomysł na walkę właśnie z Magdą Królikowską?

– Generalnie chciałam się bić jak najszybciej. Przez tyle miesięcy nie było żadnych gal, eventów przez ten wirus, że podczas rozmowy z organizatorem powiedziałam, że wezmę każdą walkę jaką mi zaproponuje. Nie było znaczenia, kto będzie przeciwniczką, tylko to, bym znowu mogła poczuć te wszystkie emocje związane z występem. A tak ogólnie to myślę, że dobór rywalek przeze mnie nie ma sensu, bo dzięki każdej możemy się czegoś nauczyć na przyszłość, rozwinąć.

Dogadując występ na 21. Gali TFL MMA, pojawiła się ochota, by poprosić o rewanżowe starcie z Adrianną Kreft?

– Tak, zdecydowanie tak. Rozmawialiśmy z organizatorem o tym. Zarówno ja jak i mój trener byliśmy na „tak”, jeśli chodzi o ten pomysł. Myślę, że byłaby to prostsza walka, bo już wiem mniej więcej, co i jak w walce robi Adrianna i nie zmieniłaby drastycznie swego stylu przez te parę miesięcy. Sądzę, że jeżeli lepiej bym rozegrała ten pojedynek taktycznie, to werdykt byłby inny, niż ten, który padł w naszej ostatniej walce.

To dlaczego nie udało się doprowadzić do tego pojedynku?

– Tego już nie wiem. To nie pytanie do mnie. Raczej do organizatora, bo może Adrianna nie otrzymała w ogóle takiej propozycji. Zaproponowaliśmy rewanż, ale ostatecznie – wówczas – stanęło na tym, że będzie to ktoś inny. Dziś wiemy, że przeciwniczką będzie Magda.

Temat wspomnianego rewanżu jest kwestią otwartą?

– Jasne, jak najbardziej! Zapewne dobrze by się sprzedała taka walka dla organizacji, bo już pierwszy pojedynek widziało dużo kibiców, a spora grupa z nich była zaskoczona werdyktem. Później udzielałam wywiadów i widziałam, że też zrobiłam dobre wyświetlenia, więc czemu nie. Jestem gotowa na rewanż.

Jesteś mistrzynią świata z 2019 roku w swojej kategorii wiekowej w kickboxingu, a tu starty w formule MMA i zastanawiam się, do którego świata bliżej jest dla Wiktorii Czyżewskiej?

– Świat MMA był tzw. miejscem docelowym. Nawet jak zaczynałam trenować sztuki walki, począwszy od karate, to trener widział we mnie coś więcej, co sprawiało, że nie za bardzo pasuje do tej dyscypliny. Mówił mi o tym i z roku na rok przekonywałam się, że rzeczywiście tak jest. I im dłużej trenowałam, tym bardziej ciągnęło mnie do MMA, ale żeby móc wystartować na takich zawodach, jak ALMMA, to musiałam mieć ukończony piętnasty rok życia. Dlatego też wykorzystałam ten czas oczekiwania na starty w kickboxingu, co uważam, że również dało mi bardzo dużo, ponieważ ten sport od karate różni się tym, że tu już można uderzać w twarz. Dlatego sądzę, że obie dyscypliny pomogły mi się przygotować pod starty do MMA, bo jeśli nie wykorzystam stójki, to wiem, jak obalić i co zrobić w parterze.

Patrząc na wyłącznie na starty i to z jakiej dyscypliny przechodzisz do MMA, można uznać, że masz podobną karierę do Izu Ugonoha. Co sądzisz o takim stwierdzeniu?

– Na pewno jest to jakieś porównanie, ale myślę, że różnica wieku bardziej wpływa na moją korzyść. Mam więcej czasu na to, by dążyć do stania się jak najlepszą zawodniczką MMA. Wiadomo, że on wie więcej o walce w stójce, a to od niej zaczyna się każda walka, ale myślę, że mam większe doświadczenie startowe, które jest powiązane ze sztuką obaleń. Jeżeli podszkolił i ten element w czasie przygotowań, to może naprawdę mocno namieszać w KSW. Ale pamiętajmy też o tym, że każda zawodniczka MMA, która przejdzie do świata kickboxingu, może równie dużo. Wszystko zależy od naszych chęci.

Izu w wielu wywiadach mówi, że „WCA to najlepsze miejsce dla zawodnika MMA pod kątem rozwijania się, nie tylko podczas treningów”. Podążając za jego myślą, z perspektywy zawodniczki, podobnie można mówić o Shark Top Team?

– Miałam okazję, przyjemność sparować w obu klubach. Ostatni miesiąc spędziłam w Shark Top Team trenując nie tylko z dziewczynami i uważam, że jest to świetny klub. Zawodniczki tutaj są na europejskim, a nawet światowym poziomie. I naprawdę mogę tylko ciepło mówić o pobycie tutaj, bo nie dość, że miałam przyjemność trenować ze wspomnianą czołówką, to jeszcze dziewczyny są z mojej kategorii wagowej, co sprawiało na pewno jakiś komfort, podczas przygotowań. I choć przyjechaliśmy gościnnie do nich z moim trenerem, to przyjęli nas bardzo miło. Czuliśmy się każdego dnia jak swoi. Łukasz Zaborowski jest świetnym trenerem. Jeżeli chciałam się sprawdzić w sparingu z Anitą Bekus, która wiadomo, że jest i utalentowaną i utytułowaną zawodniczką, to otrzymywałam takie pozwolenie. I to nie tylko gdzieś z boku, przy ścianie, ale też w klatce, bym mogła poczuć te „cięższe” emocje, niż przy zwyczajnym treningu. Za każdym razem się o nas troszczył, sprawdzał, czy mamy wszystko, czego potrzebujemy. Dlatego cieszę się, że do tego pojedynku przygotowywałam się właśnie w Shark Top Team i chciałabym właśnie tutaj szykować się do następnych pojedynków.

Jeżeli mielibyśmy spojrzeć na mapę, to jaki klub w Polsce może pretendować do rywalizacji z STT o miano „najlepszego klubu MMA w świecie żeńskiego MMA w naszym kraju”?

– Nie wiem… Nie mam możliwości porównania, bo z tego, co wiem, to w WCA mają tylko dwie dziewczyny, które startują regularnie na zawodach MMA, więc zestawianie ich tutaj z STT raczej nie ma sensu. W takim moim prywatnym rankingu klubów, do którego chciałabym kiedyś pojechać, jest jeszcze Czerwony Smok, w którym trenuje m.in. Borys Mańkowski i jedna.. Znaczy, może nie jedna, ale mam na myśli taką najbardziej się wyróżniającą zawodniczkę, bodajże Ewelina Woźniak, jeżeli dobrze pamiętam. I chciałabym się jeszcze z nią sprawdzić, posparować, by przekonać się na jakim jestem poziomie. A chcę uczyć się od najlepszych.

W tej chwili startujesz w TFL, ale co potem? Patrzy wyłącznie na federacje MMA takie, jak FEN, KSW, UFC, czy bardziej przekrojowo na rynek gal związanych ze sztukami walki?

– Tylko na te, które stawiają na MMA. Obecnie jestem na początku swojej drogi, ale cieszę się, że należę do TFL-u, bo szczerze mówiąc, to nawet nie wiem, czy inna federacja zgodziłaby się na występ niepełnoletniej dziewczyny u siebie. Dlatego na razie chciałabym wejść na poziom dla zawodowców właśnie pod ich szyldem. I mam nadzieję, że będę mogła stoczyć jeszcze kilka ciekawych i mocnych pojedynków.

A może Klaudia Syguła przekonywała do walk na gołe pięści…? (śmiech)

– Haha! (śmiech) Klaudia jest bardzo sympatyczną dziewczyną i świetną zawodniczką. Rozmawiałam z nią kilka razy na różne tematy, ale… Może powiem tak: jeszcze w tej federacji, w której ona się biła, to jest to spoko, bo można obalić i dokończyć walkę w parterze. Ale już w takiej Gromdzie, to… To nie wiem, czy mogąc na niej wystartować, byłabym gotowa na to, by już teraz okaleczyć mocno swoją twarz i zarobić podobnie, jak za występ w MMA. Bo nie oszukujmy się, ale w walkach na gołe pieści głównie o to chodzi.

Patrząc, że walczysz często i nie boisz się wyzwań oraz trudnych starć, tak się zastanawiam: jaki jest Twój cel, gdy myślisz o sobie jako o zawodniczce MMA?

– Myślę, że każdy zawodnik, który jest mega ambitny i chce z dnia na dzień stawać się coraz lepszą wersją siebie, to odpowie, że marzeniem jest tytuł w UFC. I oczywiście, że do tego dążę. Marzeniem jest to, by za osiem, może dziesięć lat bić się właśnie dla nich i godnie reprezentować nasz kraj. A na razie chciałabym się bić w Polsce, by stać się rozpoznawalną zawodniczką i by serducha kibiców były przy mnie.

I tego Ci serdecznie życzę, a tymczasem dziękuję za poświęcony czas i trzymam kciuki za świetną walkę na najbliższej gali. Powodzenia! A tymczasem, jak można zachęcić do oglądania gali TFL-u? Wiadomo, że Polacy przyzwyczaili się już do oglądania UFC, KSW, ACA, FEN-u, ale mam wrażenie, że TFL, czy Armia Fight Night jest trochę (niesłusznie) pomijana.

– A dziękuję bardzo. Myślę, że TFL, czy AFN mają ten problem, że nie stoi za nimi jakaś wielka telewizja, jak za tymi, które wymieniłeś. Ale jeżeli ktoś jest zainteresowany oglądaniem wyłącznie sportowych pojedynków na wysokim poziomie, to serdecznie zapraszam do zerknięcia na galę TFL-u. Tutaj naprawdę nie da się nudzić, bo organizator zakontraktował czołówkę polskiego MMA z danych kategorii. Oczywiście, są większe nazwiska, ale TFL skupia się na osobach, które mają wysoki poziom, ale nie są tak medialne, jak jest w KSW, czy innych organizacjach. Dlatego serdecznie zapraszam do obejrzenia, czy to na żywo będąc na trybunach, czy oglądając transmisję, która z tego co wiem, będzie dostępna na stronie TFL-u na Facebooku. Żeby jeszcze zachęcić mogę powiedzieć, że bilety na galę bardzo dobrze się sprzedają. Dlatego serdecznie zapraszam albo do zakupu biletu, albo do zerknięcia na transmisję z gali na stronie TFL-u na Facebooku.

Zaloguj się aby dodawać komentarze