fot. Tomasz Błaszczyk

Federacja KSW nie zwalnia tempa i po listopadowej gali fani MMA musieli czekać około miesiąca na kolejne wydarzenie serwowane przez największą organizację wszech stylowej walki wręcz. Już dziś odbędzie się gala KSW 57, w której w main-evencie zobaczymy Phila de Friesa z Michałem Kitą. A ponadto ujrzymy jeszcze dwa inne starcia o pas.

Kliknij link i załóż konto z kodem promocyjnym 2230PLN, aby otrzymać:

2000 PLN od depozytu + 210PLN bez ryzyka + 20 PLN Freebet!

Koszulka Fortuna zakładów bukmacherskich
Koszulka Fortuna zakładów bukmacherskich
tylko na Logo Zagranie - typy bukmacherskie

100% do 2000 zł od depozytu

+ 200 210 zł zakład bez ryzyka + 20 zł darmowy zakład

standardowa oferta 2220 zł, a z naszym kodem: 2230PLN

Kod rejestracyjny
2230PLN kod skopiowany kopiuj
skopiuj kod
Funkcjonalności:
freebet
aplikacja mobilna
zakłady na żywo
sporty wirtualne
Bonusy:

OD DEPOZYTU: 2000 zł
ZAKŁAD BEZ RYZYKA: 210 zł
FREEBET: 20 zł

GRA BEZ PODATKU: +14% do wygranych

pokaż szczegóły ukryj szczegóły

Chcesz więcej typów bukmacherskich? Dołącz do Grupy Zagranie!

 Sowiński vs Mańkowski

„Zadebiutowali na tej samej gali KSW (KSW 14 – przyp. red.), mają podobny bilans stoczonych walk w federacji; dwóch byłych mistrzów; dwóch zawodników, którzy przez lata zmieniali postrzeganie MMA” – tymi słowami zareklamował to starcie jeden ze współwłaścicieli federacji KSW, Martin Lewandowski. I trzeba przyznać, że jeżeli fan MMA chciał na koniec roku ujrzeć niesamowite zestawienie, to właśnie się go doczekał. Obaj zawodnicy są żywymi legendami tej dyscypliny, ponieważ niemalże całe swoje kariery spędzili w klatce federacji KSW. Gdy po raz pierwszy pokazywali się szerszej publiczności na KSW 14, mało kto wierzył, że to właśnie oni są w stanie zdobyć tytuły mistrzowskie. Artur Sowiński jest byłym mistrzem w kategorii piórkowej, a Borys Mańkowski w wadze półśredniej. Co ciekawe, teraz stają do starcia, które nieoficjalnie jest nazywane eliminatorem do walki o pas w wadze lekkiej. Obaj potrafią walczyć w sposób nieprzewidywalny, zarówno w parterze jak i w stójce. Obaj wiedzą, jak poddawać, a także jak nokautować swoich przeciwników.

Tak więc… Kto wygra? Sądzę, że zwycięży Artur „Kornik” Sowiński, który przeżywa drugą młodość w federacji KSW. W ostatnich dwóch pojedynkach łącznie spędził w klatce KSW zaledwie dwie minuty i pięćdziesiąt sześć sekund. Natomiast „Tasmański Diabeł” najpierw przed rokiem poddał Vaso Bakocevicia w pierwszej rundzie, a w 2020 r. pokonał na punkty, niejednogłośną decyzją sędziów, Marcina Wrzoska. Poza tym Borys znacznie gorzej zniósł przygotowywanie się do ceremonii ważenia, co było widać, chociażby po sposobie udzielania odpowiedzi w czasie konferencji prasowej. Obaj celują w znokautowanie swojego przeciwnika, ale w lepszej formie, nie tylko podczas ostatnich walk, prezentuje się popularny „Kornik”. Dlatego też, mimo że obu panów bardzo lubię, tak tutaj stawiam na zwycięstwo przez nokaut w wykonaniu Artura Sowińskiego. W której rundzie? Podejrzewam, że drugiej.

grupa zagranie

Chcesz więcej typów bukmacherskich? Dołącz do Grupy Zagranie!

Ziółkowski vs Szymański

Przed ponad cztery laty spotkali się na gali FEN 11 w Warszawie. I wtedy zwyciężył Roman Szymański, ale przez nie jednogłośną decyzję sędziów. Obaj zaprezentowali szalenie wysoki poziom w każdej z pięciu rund, ale wątpię w to, byśmy i tym razem oglądali aż dwadzieścia pięć minut zaciętego pojedynku. Propozycja starcia padła ze strony reprezentanta „Czerwonego Smoka” w mediach społecznościowych, a właściciele KSW uznali, że to doskonały moment na zorganizowanie takiej walki. Warto wspomnieć, że nie było to jednak pierwotne zestawienie. Na grudniowej gali o pas z Marianem Ziółkowskim miał walczyć Maciej Kazieczko, który jest po czterech zwycięstwach z rzędu, ale doznał kontuzji, która go wykluczyła. I sądzę, że takie zestawienie wyłoniłoby niekwestionowanego mistrza kategorii lekkiej. Roman Szymański jest co prawda na fali dwóch zwycięstw, ale należy spojrzeć w głąb jego rekordu i okazuje się, że gdy zwyciężał w swoich starciach, to tylko z mniej wymagającymi rywalami, niż Marian Ziółkowski. Marcin Wrzosek i Salahdine Parnasse błyskawicznie sprowadzali na ziemię reprezentanta „Czerwonego Smoka”, natomiast Marian Ziółkowski dla przykładu przewalczył pięć rund z Mateuszem Gamrotem jak równy z równym.

Doświadczenie jest z pewnością po stronie Romana, ponieważ ma on za sobą siedem pojedynków, w tym dwie przegrane, a Marian cztery starcia, w tym również dwie przegrane, ale jednak nie można tak „na sucho” porównywać ich bilansów. Z pewnością w niewielkim stopniu można porównywać formę obu panów z obecnej do tej sprzed ponad czterech lat, ale sądzę, że obaj ponownie dadzą zaciętą wojnę w klatce. Jednak w batalii szalę zwycięstwa przechyli na swoją korzyść popularny „Golden Boy”, który zapowiada, że chciałby znokautować swojego przeciwnika do czwartej rundy. I przypominając ostatnie starcia obu panów, to sądzę, że pas zawiśnie na biodrach reprezentanta WCA. Tu również obstawiam skończenie przed czasem.

De Fries vs Kita

Na sam koniec 2020 roku, właściciele federacji KSW postanowili zatrząść królewską kategorią wagową. Po walce na KSW 54 „Masakra” zaczął w jednoznaczny sposób zapraszać do konfrontacji z nim zarówno Karola Bedorfa, jak i Damiana Grabowskiego. Żaden z nich jednak nie podjął rzuconej rękawicy, a szefowie KSW uznali, że nie ma sensu dłużej wstrzymywać w blokach startowych zawodnika z Zabrza. Michał Kita będzie tym samym czwartym Polakiem, który postara się zabrać pas dla Anglika na gali KSW. Do tej pory sztuka pokonania popularnego „F-11” nie udała się ani Michałowi Andryszakowi, ani Karolowi Bedorfowi, ani Tomaszowi Narkunowi. Pokonać króla wagi ciężkiej federacji KSW próbował jeszcze Luis Henrique na KSW 50 w Londynie, ale o tym starciu lepiej nic więcej pisać. Wracając do typowania, to Michał Kita jest po fenomenalnym zwycięstwie nad Michałem Andryszakiem, ale należy wspomnieć, że z „Longerem” Phil uporał się równie błyskawicznie. Do tego Phil wniósł, podczas ceremonii ważenia, aż o trzynaście kilogramów więcej, niż „Masakra”, więc jeżeli walka przeniesie się do parteru, to wątpię, by „Masakra” dał radę wstać spod Anglika. Zawodnik z Sunderlandu zapowiada, że planuje zakończyć walkę tym razem przed czasem i zapewnia, że obojętne jest mu to, czy dokona tego przez nokaut, czy przez poddanie. I jestem spokojny o to, że jeżeli panowie przejdą do walki w parterze, to Kita przegra w tym starciu.

Jedynym sposobem na ogranie dotychczasowego króla kategorii ciężkiej w federacji KSW wydaje się być ubicie go w stójce, ale nie wolno zapominać, że Anglik świetnie radzi sobie również w tej płaszczyźnie. Dlatego też uważam, że tu również walka skończy się przed czasem. Nie jestem pewny, czy już w pierwszej rundzie, ale Anglik obroni tytuł i to on będzie mógł na święta „sprezentować” sobie pas pod choinkę. Uważam, że nie ma płaszczyzny, w której Michał Kita jest lepszy od Phila de Friesa na tyle, by pewnie go pokonać, więc tu typ ląduje na aktualnego mistrza kategorii ciężkiej i spodziewam się, że Waldemar Kasta po ostatnim pojedynku wykrzyczy: „And Still!”.

Poniżej prezentuję swój kupon:

Zagranie bez ryzyka:

  • Tylko z kodem promocyjnym: 2230 PLN
  • Dla nowych graczy
  • Pierwszy zakład na nowym koncie będzie bez ryzyka!
  • Dowolny kupon, dowolne zdarzenia.
  • Stawka maksymalnie 210 PLN – zwrot z odjęciem 12% podatku na konto bonusowe.
  • Bonus o równowartości stawki kuponu, objętego bonusem zostanie przypisany do iKonta uczestnika w terminie 3 dni.
  • Jednokrotny obrót bonusem

typy