Bayern Monachium pokonał Borussię Dortmund 4-1 w hitowym starciu w lidze niemieckiej. Piłkarze Carlo Ancelottiego udowodnili swoją dominację na krajowym podwórku. 10-punktowa przewaga lidera w Bundeslidze została podtrzymana. Na listę strzelców wśród broniących mistrzów wpisywali się Frank Ribery, Robert Lewandowski oraz Arjen Robben.

Dominacja obu ekip od wielu lat jest niezaprzeczalna a ich rywalizacja rozgrzewa kibiców na całym świecie. Jednak w tym sezonie Bayern postanowił być samodzielnym liderem nie do ugryzienia. Nie pozostawił żadnych wątpliwości, że nie ma lepszego w tej części Europy. Mimo wszystko pozostaną niespełnieni, nie udowadniając tego reszcie kontynentu. Wtorkowa porażka Monachijczyków to była tylko wpadka. Rywalizacja z wieloletnim rywalem zamknęła usta krytykom, jeżeli jeszcze takowi byli. Mimo zapowiedzi klasyka można było się spodziewać takiego jednostronnego spotkania. To nie były dwa równe zespoły. Dortmund ma 15 punktów straty do sobotnich rywali, będąc na 4. pozycji w tabeli. Bayern pewnie zmierza po piąty tytuł z rzędu.

Bayern MonachiumPodczas gdy Borussia to młodość, ekipa Ancelottiego emanuje pewnością siebie, posiadając wielu doświadczonych graczy. Robben, Ribery czy Lahm – każdy z nich ma więcej niż 32 lata. Jednak te „dziadki” pokazały prawdziwy futbol, udowadniając, że młodzież jeszcze będzie musiało trochę poczekać. Więc czym jeszcze wyróżniał się Bayern? Gdyby popatrzeć na grę Philipa Lahma, to można rzec mądrością co idzie w parze z doświadczeniem. Spotkanie zapowiadane także jako rywalizacja dwóch świetnych napastników. Jednak Polak pokazał, że nie ma miejsca na debatę. Robert Lewandowski to czołówka napastników, a w sobotę udowodnił, że w całych Niemczech nie ma lepszego na tej pozycji. Jedyne zmartwienie po meczu to uraz barku wspomnianego sportowca. Był zmuszony opuścić boisko i jeszcze nie wiadomo na ile poważna jest kontuzja. Potencjalna strata tego zawodnika na spotkanie ćwierćfinałowe w lidze mistrzów to poważny cios. Jednak póki  Robert Lewandowski był na boisku, zdobył dwa gole po stałych fragmentach gry – rzucie wolnym oraz karnym.

Nie ma wątpliwości. Bayern Monachium to drużyna klasowa niemająca konkurencji na swoim podwórku. Śmiało można powiedzieć, że zbudowali potęgę. Jednak czego trzeba w piłce nożnej, żeby klub udowodnił tę swoją potęgę? Tak, ligi mistrzów. Niemieccy mistrzowie psychicznie czują się nieuchwytni, kolejnym krokiem jest podbój Europy. W XXI wieku zdobywali to najważniejsze trofeum dwukrotnie w roku 2001 oraz 2013. Jest to osiągnięcie dobre, ale pamiętamy, że chcą być potęgą? Mają aspirację by to udowodnić, lecz 4-letnia absencja od finału europejskiego pucharu na to nie wskazuje. 2017 rok to czas najwyższy. Sezon i tak już mają wygrany. Ale nie będą spełnieni bez pełnej puli. To są ambicje budujące dynastie.

Carlo Ancelotti wygrywał Ligę Mistrzów więcej razy niż jakikolwiek inny manager w historii. Jego drużyny zawsze charakteryzowało to, że celują z formą na wiosnę. Nie inaczej dzieje się w Bayernie Monachium. Na początku sezonu piłkarze z niemieckiego klubu nie zachwycali, jednak to, co ostatnio prezentują, to forma na miarę najlepszego klubu na świecie. Byli znakomici, pokonując Dortmund. Czyn dokonany wtedy, gdy na ławce przebywali Douglas Costa, Kingsley Coman, Mats Hummels czy Joshua Kimmich. Już w środę staną przed szansą udowodnienia swojej klasy. Pokazania nie tylko sobie, ale całemu światu, że Bayern Monachium to najlepszy klub na świecie.