Sobotę z Premier League czas zacząć. Na start udajemy się na Emirates, gdzie Arsenal zmierzy się z West Hamem. Oba zespoły rozpoczęły nowy sezon od dwóch porażek. Która z drużyn się w końcu przełamie? Na drugie spotkanie przeniesiemy się na Anfield. Liverpool po mocnym początku sezonu postara się podtrzymać dobrą formę. Tym razem rywalem The Reds będzie Brighton, czas na kolejny pogrom?

Dołącz do grona typerów piłkarskich i podziel się opinią -> Grupa Zagranie – darmowe typy

Kupon został stworzony na podstawie oferty bukmachera Fortuna.
Skorzystaj z najlepszych kursów na rynku.
Ekskluzywny kod rejestracyjny dla czytelników Zagranie: 20free
Fortuna

Wchodzę do grupy

Kliknij i rozwiń poniższe zakładki \/

Arsenal

Podopieczni Unaia Emery’ego rozpoczęli sezon od dwóch porażek. Na usprawiedliwienie warto wspomnieć, że w tym czasie zmierzyli się z dwoma ostatnimi mistrzami Anglii. Najpierw porażka na Emirates z Manchesterem City, a następnie musieli uznać wyższość Chelsea na Stamford Bridge. Dwa pierwsze mecze i zero punktów na koncie. Na szczęście dla fanów The Gunners terminarz teraz będzie łatwiejszy. Kanonierzy mają szansę gonić czołówkę, a początek autostrady zaczyna się w rywalizacji z West Hamem. Co nowego rzuca się w oczy w grze Arsenalu? Przede wszystkim dziurawa obrona. Hector Bellerin zapowiadał się na wielki talent na swojej pozycji, a tymczasem w ostatnich meczach jest objeżdżany niczym Polonez na zaciągniętym hamulcu ręcznym przez najnowsze Porsche. Nie takiej dyspozycji oczekiwali fani The Gunners, jednak trener daje mu szanse. Zobaczymy na jak długo. W obwodzie czeka Stephan Liechsteiner. Po okresie przygotowawczy mogło się wydawać, że w linii ataku znajdzie się miejsce, zarówno dla Aubameyanga jak i Lacazette’a. Nic z tego. Do tej pory obaj panowie dzielą między sobą miejsce na szpicy. Łącząc siły tylko w końcówkach. Być może w meczu z Młotami Emery postanowi zagrać odważniej, tym bardziej, że klasycznie bez formy jest Mesut Ozil. W sześciu ostatnich meczach między tymi drużynami na Emirates nie było remisu. Pięć razy lepszy był Arsenal, a raz Młoty. Dodajmy, że w każdym zwycięstwie The Gunners kibice oglądali wyniki z +2,5 gola. West Ham wygrał tylko raz na obiekcie derbowego rywala od 2008 roku. Tym razem będzie bardzo ciężko o przełamanie tej passy, ponieważ Kanonierzy nie mogą pozwolić sobie na kolejną wpadkę.

West Ham

Ekipa Młotów przystąpiła do nowego sezonu z wielkimi aspiracjami. Głośne transfery, nowy trener oraz zapowiadana zmiana stylu gry. To wszystko wzbudzało nadzieję w kibicach West Hamu. Początek sezonu boleśnie ich weryfikuje, jednak trzeba przyznać, że zawsze w nowych projektach potrzeba czasu. Pozytywem na ten moment jest z pewnością postawa Łukasza Fabiańskiego, który bezapelacyjnie wybroni im kilka punktów w nowym sezonie. Obu rozegranych meczach był najlepszym piłkarzem swojego zespołu. Zamiast bilansu 1:6 mogło spokojnie być 1:10. Linia obrony wygląda tragicznie i nie ma się co oszukiwać. Co prawda, grali z jednym z najmocniejszych ataków na Anfield, jednak już mecz domowy z Bournemouth i Callum Wilson jadący z piłką od połowy boiska potwierdza tę tezę. Powrót na Emirates będzie sentymentalny dla kilku piłkarzów Młotów. Szczególnie dla Jacka Wilshere’a, który latem zmienił barwy i już w trzeciej kolejce wróci na stare śmieci. Z pewnością będzie to dobra okazja, żeby udowodnić Emery’emu pomyłkę w jego przypadku. Na co musi liczyć West Ham w tym spotkaniu? Przede wszystkim na dobrą grę w obronie, to będzie bardzo ważne. Arsenal pokazuje, że w ofensywie radzi sobie całkiem dobrze. Problemem jest na razie gra obronna. Tak więc, spotkają się dwa zespoły z problemami w defensywie. O czym to może świadczyć? Myślę, że o sporej ilości bramek. Młoty będą liczyły na błysk Marko Arnautovića, który jest autorem jedynej bramki dla The Hammers w tym sezonie. Austriak przy wsparciu Felipe Andersona i być może Yarmolenki, jeśli ten w końcu zagra od początku będzie miał szansę postraszyć gospodarzy. Pod znakiem zapytania w tym meczu stoi występ kapitana zespołu Marka Noble’a, który narzeka na ból pleców.

Statystyki:

  • W sześciu ostatnich meczach między tymi drużynami na Emirates nie było remisu.
  • Pięć razy lepszy był Arsenal, a raz Młoty.
  • Dodajmy, że w każdym zwycięstwie The Gunners kibice oglądali wyniki z +2,5 gola.
  • West Ham wygrał tylko raz na obiekcie derbowego rywala od 2008 roku.
  • Młoty w tym sezonie doznały dwóch porażek, obu z wynikiem +2,5 gola.
  • Arsenal również dwa razy przegrał, ale tylko raz z wynikiem +4,5 gola na Stamford Bridge.
  • Arsenal wygrał trzy ostatnie mecze z tym rywalem na Emirates.
  • WHU zdobyło tylko jedną bramkę w trzech ostatnich wyjazdach na stadion Arsenalu.
  • Arsenal wygrał osiem z dziewięciu ostatnich rywalizacji z tym rywalem na własnym boisku.
  • Dwa ostatnie mecze wyjazdowe WHU zakończyły się bez wyniku BTTS.

Konferencja prasowa:

Unai Emery: W całym sezonie rozegramy 38 spotkań, mierząc się ze wszystkimi zespołami. Nie ma znaczenia, czy grasz przeciwko Manchestetowi City, czy West Hamowi, celem są trzy punkty. Oczywiście każdy mecz wymaga innego podejścia taktycznego. Po dwóch kolejkach mamy na koncie dwie porażki, dlatego musimy wygrać z West Hamem. Pokonanie ich nie będzie łatwym zadaniem, ponieważ jest to drużyna z utalentowanymi zawodnikami i dobrym trenerem. Bardzo dobrze znają realia Premier League i mają w swoim składzie sporo nowych graczy. Skupiamy się na swoim stylu i na pracy, którą musimy wykonać, aby zaprezentować publiczności na Emirates nasz system gry. Uważam, że niezwykle istotne jest to, aby fani doświadczyli lepszego występu z naszej strony niż w poprzednich dwóch meczach.

Manuel Pellegrini: Nigdy nie wiesz, czy zawodnicy, którzy wracają na stadiony swoich byłych klubów potrzebują dodatkowej motywacji. Taki przypadek będziemy mieli w sobotę, kiedy to Jack Wilshere, Łukasz Fabiański i Lucas Perez powrócą na Emirates Stadium. Moim zdaniem możemy zrobić różnicę całym składem, a nie trójką byłych Kanonierów. Dziwnie będzie patrzeć w stronę ławki Arsenalu, przy której nie będzie Arsene’a Wengera. Nie wiem, czy potrzebowali zmiany czy nie, ale jestem zdania, że to, co Wenger uczynił dla tego klubu jest niesamowite. Obie drużyny przegrały swoje pierwsze mecze i w sobotę przekonamy się, kto wciąż pozostanie bez punktów.

Przewidywane składy:

West Ham: Fabiański – Masuaku, Diop, Ogbonna, Zabaleta – Sanchez, Obiang – Anderson, Wilshere, Yarmolenko – Arnautović

Arsenal: Cech – Bellerin, Mustafi, Sokratis, Monreal – Guendouzi, Torreira – Özil, Ramsey, Iwobi – Aubameyang.

Co obstawiać?

W tym meczu idziemy w stronę wygranej The Gunners. Kurs na bezpośrednie zwycięstwo jest niski, dlatego też dokładamy do tego linię bramkową +2,5 gola. Oba zespoły wyglądają na ten moment fatalnie w defensywie. Spodziewam się, że w tym spotkaniu nie będziemy świadkami murowania bramki, a wymiany cios za cios. Po jednej stronie Arnautović, po drugiej Aubameyang, który będzie chciał naprawić swoje błędy ze Stamford Bridge. Na poparcie naszego typu przychodzą statystyki. W sześciu ostatnich meczach między tymi drużynami na Emirates nie było remisu. Pięć razy lepszy był Arsenal, a raz Młoty. Dodajmy, że w każdym zwycięstwie The Gunners kibice oglądali wyniki z +2,5 gola. Tak więc, typujemy wygraną Arsenalu i 2,5 bramki.

Zdarzenie: Arsenal FC vs West Ham United FC

Typ: 1/+2,5 gola

Kurs: 1.72

Liverpool FC

Na drugie spotkanie wybieramy się na Anfield, gdzie kandydat do mistrzowskiego tytułu, Liverpool, zmierzy się z Brighton. Oba zespoły przystąpią do tej rywalizacji po bardzo ważnej wygranej. The Reds rozprawili się z Crystal Palace na zawsze ciężkim terenie – Selhurst Park. Z kolei Brighton przed własną publicznością po raz trzeci z rzędu pokonało Manchester United. Mimo to, niekwestionowanym faworytem tej rywalizacji będą zawodnicy Jurgena Kloppa. The Red to w tym sezonie jedyna drużyna, która do tej pory nie straciła gola. Nie będziemy typowali, że tym razem również tak się stanie, ponieważ jak pokazało spotkanie Manchesteru City z Huddersfield często decyduje przypadek. Liverpool w nowej kampanii rozegrał jedno spotkanie przed własną publicznością. Wygrali 4:0 z West Hamem, a ten wynik trzeba uznać za najmniejszy wymiar kary. Co ciekawe, ostatnią drużyną, która grała na Anfield przed WHU, jeszcze w poprzednim sezonie było właśnie Brighton. Mewy wróciły do domu z takim samym wynikiem jak Młoty. Do tej pory Liverpool dwa razy mierzył się w meczu domowym z tym rywalem. Raz wygrali 4:0, a raz 6:1. W sześciu z ostatnich siedmiu spotkań Liverpoolu na własnym boisku, gospodarze strzelali +2,5 gola. Linia ofensywna zespołu Kloppa to ich najmocniejszy atut. Od początku tego sezonu, szczególnie Sadio Mane jest w gazie. Salah i Firmino na razie są delikatnie w cieniu, jednak również notują punkty w klasyfikacji kanadyjskiej. Nie spodziewam się tutaj innego scenariusza, niż pewna wygrana gospodarzy, okraszona kilkoma golami. Liverpool to maszyna, która jest w stanie otworzyć każdy zamek na świecie. Latem dokonali solidnych wzmocnień, a przypomnijmy, że już w poprzednich rozgrywkach na własnym obiekcie byli postrachem ligi. Liverpool to jedyna drużyna, która w ubiegłym sezonie nie przegrała meczu ligowego na własnym boisku.

Brighton & Hove Albion FC

Podopieczni Chrisa Hughtona po raz trzeci z rzędu pokonali Czerwone Diabły przed własną publicznością. W miniony weekend wygrali 3:2, a w całym meczu byli lepszym zespołem. Na uwagę zasługiwała dobra gra całego zespołu, jednak Glenn Murray był w tym meczu niesamowity. Można powiedzieć, że jak wino – im starszy, tym lepszy. Tym razem waleczne Mewy wybiorą się w zdecydowanie trudniejsza wyprawę. Rywalem w trzeciej kolejce będzie Liverpool i to na Anfield. W ostatniej kolejce poprzedniej sezonu przegrali na tym obiekcie 0:4. Tym razem wszystko wskazuje na powtórkę z rozrywki. Można być pewnym scenariusza w tym meczu. Brighton się cofnie, The Reds ruszą do mocnych ataków, a kluczem do naszego trafionego typu będzie szybko strzelona bramka przez gospodarzy. Podopieczni Chrisa Hughtona, podobnie jak w poprzednim sezonie będą walczyć o utrzymanie. Na razie po dwóch kolejkach mają na swoim koncie trzy punkty. Na starcie sezonu uznali wyższość Watfordu, ale co ciekawe w tej delegacji nie oddali ani jednego celnego strzału. Sytuacja bez precedensu w I kolejce. Co ciekawe, na razie na ławce rezerwowych zasiada najważniejszy z letnich nabytków. Alireza Jahanbakhsh, irański piłkarz w poprzednim sezonie był królem strzelców Eredivisie. Kosztował przeszło 19 milionów euro, a mimo to, nie ma zagwarantowanego miejsca w wyjściowym składzie. Na co musi postawić Brighton przed tym meczem? Przede wszystkim na modlitwę, o nieskuteczność gospodarzy.

Statystyki:

  • Na starcie sezonu piłkarze Chrisa Hughtona uznali wyższość Watfordu, ale co ciekawe w tej delegacji nie oddali ani jednego celnego strzału.
  • Liverpool w tym sezonie nie stracił gola, jako jedyna drużyna w lidze.
  • The Reds mają na swoim koncie jeden wynik underowy i drugi overowy. Dokładnie tak samo jak Brighton.
  • Brighton przystąpi do tej rywalizacji po pokonaniu Manchesteru United 3:2.
  • Do tej pory Liverpool dwa razy mierzył się w meczu domowym z tym rywalem. Raz wygrali 4:0, a raz 6:1.
  • W sześciu z ostatnich siedmiu spotkań Liverpoolu na własnym boisku, gospodarze strzelali +2,5 gola.
  • W ostatniej kolejce poprzedniej sezonu piłkarze Mew przegrali na tym obiekcie 0:4.
  • Liverpool w nowej kampanii rozegrał jedno spotkanie przed własną publicznością. Wygrali 4:0 z West Hamem.
  • Sadio Mane zdobył bramkę w dwóch kolejnych meczach Premier League.
  • Liverpool jest niepokonany w ostatnich 22 meczach na Anfield.
  • W poprzednich sześciu zachowali czyste konto.

Konferencja prasowa:

Chris Hughton: Na pewno po raz kolejny zaprezentujemy cechy, które pokazaliśmy w poprzedni weekend. Jedziemy na stadion Liverpoolu po zdobyciu trzech punktów w niezwykle trudnym meczu. Myślę, że dało nam to sporo pewności siebie i o korzystny rezultat powalczymy również na Anfield. Jeśli przegralibyśmy dwa pierwsze spotkania ligowe, to na pewno bylibyśmy w zupełnie innych nastrojach i mniej komfortowej sytuacji. Nikt na nas nie stawia, to w zupełnie normalne, bo mierzymy się z jedną z najlepszych drużyn w lidze, ale postaramy się zagrać na takim poziomie, który sprawi, że nie będziemy wracać do domu z pustymi rękami. Nasze podejście do każdego meczu na wyjeździe jest takie same. Oczywiście, z zespołami z czołowej szóstki gra się inaczej, bo za zazwyczaj dłużej utrzymują się przy piłce i prowadzą grę, ale nie ma spotkania, w którym nie wierzylibyśmy w uzyskanie korzystnego wyniku.

Jurgen Klopp: Nie możemy porównywać spotkania z poprzedniego sezonu z tym, które nas czeka. Brighton nie musiało się już wtedy przejmować utrzymaniem w lidze, byli bezpieczni a my musieliśmy walczyć o życie [o zakwalifikowanie się do Ligi Mistrzów]. Są naprawdę dobrym zespołem, szanuje pracę, którą wykonuje tam Chris, nie tylko to, co zrobili w spotkaniu z Manchesterem United.Naprawdę są świetnym zespołem, są dobrze zorganizowani i tak dalej. United miało swoje okazje do osiągnięcia lepszego rezultatu, ale potraktujemy to jako ostrzeżenie. Musimy być przygotowani na sto procent, jesteśmy pozytywnie nastawieni i bardzo mi się to podoba, ale musimy pozostać skupieni i gotowi do pracy.

Przewidywane składy:

Liverpool: Alisson – Alexander-Arnold, Gomez, van Dijk, Robertson – Milner, Wijnaldum, Keita – Salah, Firmino, Mane

Brighton: Ryan – Bernardo, Duffy, Balogun, Montoya – Knockaert – Stephens, Propper, March – Murray, Groß

Co obstawiać?

W tym meczu na początku myślałem nad czystym kontem w wykonaniu gospodarzy. Od tego pomysłu odwiodło mnie spotkanie Manchesteru City z Huddersfield, gdzie byliśmy świadkami boiskowego gwałtu, a mimo to Teriery przy swojej jedynej okazji zdobyli bramkę. W tym przypadku zaufamy statystykom i aktualnej formie. W sześciu z ostatnich siedmiu spotkań Liverpoolu na własnym boisku, gospodarze strzelali +2,5 gola. Liczymy, że tym razem będzie podobnie, a Mane-Salah-Firmino nie zawiodą naszych oczekiwań. Liverpool w dwóch ostatnich meczach domowych zdobywał dokładnie cztery gole.

Zdarzenie: Liverpool FC vs Brighton & Hove Albion FC

Typ: gospodarze strzelą +2,5 gola

Kurs: 1.74

Tak prezentuje się nasz kupon na oba spotkania. Dajcie znać co sądzicie i wrzucajcie swoje propozycje w komentarzach!