Przed półfinałami wielu ekspertów mówiło, że impreza Drużynowego Pucharu Świata jest coraz mnie atrakcyjna. Odnosili się do dominacji Polski. Jednak na razie, zaryzykuję tezę, że oglądamy najatrakcyjniejszą rywalizację o trofeum Fundina od lat. Kolejno zaskakiwali Brytyjczycy, Łotysze i Rosjanie. Za każdym razem sensacja była większa. Tym bardziej apetyty na emocje w finale są wysokie. Przeanalizujmy siły poszczególnych reprezentacji.

Forbet - banerPOLSKA

Niezaprzeczalny faworyt. Brak wygranej będzie wielką niespodzianką. Świadczą o tym chociażby kursy, ponieważ forBET wystawił mnożnik na zwycięstwo Polski na poziomie zaledwie 1,20. Od lat nasza reprezentacja dominuje te rozgrywki, ale wydaje mi się, że w tym roku nasza przewaga powinna być jeszcze większa. Dlaczego? Skupmy się na kadrze z Orzełkiem. Nigdy nie mieliśmy czterech młodych zawodników rywalizujących w Grand Prix, gdzie każdy jest w stanie wygrać rundę. Patryk Dudek i Maciej Janowski w klasyfikacji generalnej SGP zajmują obecnie 2. i 3. miejsce. Inną sprawą są kadry innych ekip. Uważam, że dawno inne nacje nie miały tak niekompletnych składów. Oczywiście, jak pokazał baraż i półfinał może to zmotywować innych zawodników. Jednak patrząc czystą głową, rywale nie będą mieli przewagi na żadnej pozycji.

Od kilku dni mówiło się tylko o tym, czy Marek Cieślak powinien zrobić zmianę w składzie. Jarek Hampel za Piotra Pawlickiego. Selekcjoner nie raz udowadniał, że ma nosa do swoich wyborów. Tym razem także ufam trenerowi Zielonej Góry i może okazać się, że to właśnie wychowanek Unii Leszno pojedzie najlepsze zawody. Marek Cieślak pokazał zaufanie do swojego zawodnika, czym dał mu mentalny spokój. Pawlicki z pewnością spotkał się z wieloma opiniami, że powinien być odsunięty od składu. Będzie chciał pokazać, że zasługuje na swoje miejsce jak nikt inny. W tym roku potrafił już mieć dobre występy w Grand Prix. W DPŚ również będzie jechał z myślą o swoich punktach – to nie rywalizacja w parach. Warto pamiętać, że zawody odbędą się na domowym torze Pawlickiego.

forBET wystawił na zawodnika Unii Leszno dosyć niską linię – 9,5. Typując, że młodszy z braci Pawlickich zdobędzie dwucyfrową liczbę punktów, otrzymujemy kurs 1,62. Dla odważniejszych, Piotr Pawlicki jako najlepiej punktujący reprezentacji Polski – bukmacher dał mnożnik 5,00.

SZWECJA

Reprezentacja Szwecji stawiana jest jako główny rywal Polaków o złoto. Uważam, że nie powinni nam zagrozić, ale srebrny medal jest jak najbardziej realny. Nie ma wątpliwości, że posiadają dwóch klasowych zawodników, którzy są w stanie przywozić wygraną za wygraną. Mowa oczywiście o Fredriku Lindgrenie i Antonio Lindbacku. Szwed ścigający się na silnikach GTR po kontuzji kolana miał słabszy okres. Jednak teraz wydaje się, że już zaczyna powoli wracać do swojej zadziwiającej formy z początku sezonu. Tonino również jest na fali wznoszącej. Żużlowiec pochodzący z Brazylii nie tak dawno wziął ślub. Czy to go tak tchnęło do dobrej jazdy? Tak się składa, że właśnie od tego czasu Lindback jeździ fantastycznie, co udowodnił zdobywając indywidualne mistrzostwo Szwecji oraz prowadząc swój kraj do finału w Lesznie. Dwaj kolejni zawodnicy w reprezentacji Trzech Koron to Linus Sundstroem i Andreas Jonsson. Pierwszy jest solidnym żużlowcem, ale rozważając go jako drugą linię w polskiej Ekstralidzie. Myśląc o pokonaniu Polaków, nie powinien on być zagrożeniem. Z kolei drugi, starszy i doświadczony może zaskoczyć. Tak naprawdę nie wiadomo co pokaże Andreas Jonsson. Sam już go spisywałem na emeryturę, gdy nagle w I rundzie SEC zaprezentował się wyśmienicie.

W mojej opinii liderem reprezentacji będzie Antonio Lindback i to on będzie musiał ciągnąć swoją ekipę. Zakładam, że Polska tak odskoczy, że Szwecja będzie musiała ratować się zmianami taktycznymi. W takim wypadku najprawdopodobniej, to właśnie Tonino pojedzie dodatkowy start. Wydaje się, że nie powinien mieć problemów z dobyciem dwucyfrowej liczby punktów. Na tą pozycję bukmacher proponuje kurs na poziomie 1,80.

ROSJA

Reprezentacja Rosji sprawiła wczoraj największą niespodziankę. Po dyskwalifikacji Grigorija Łaguty wszyscy byli pewni, że to Australia wjedzie bez problemu do finału. Jednak w piątkowy wieczór objawił się środowisku żużlowemu pewien, jeden młody, niepozorny zawodnik. Gleb Chugunov – aktualny mistrz Rosji na żużlu do lat 16… Pytanie, które się nasuwa. Czy to był pojedynczy wyskok, czy mamy okazję oglądać narodziny wielkiego sportowca? Chłopak ma 17 lat i jeździł bez respektu dla starszych i bardziej utytułowanych kolegów z toru. Nikt nie oczekuje, że w finale przywiezie dwucyfrową zdobycz punktową. Przy takiej stawce, to już 5 punktów potwierdzi bardzo wysoki potencjał Rosjanina. Wczoraj na wyżyny swoich umiejętności wnieśli się wszyscy. Nie spodziewano się, że Kudriaszow i Tarasenko zdobędą po 10 punktów. Ten wstęp pomijający Emila ma pokazać, że tak naprawdę nie wiadomo czego oczekiwać po Rosji. Wystarczy, że jeden z tych zawodników zawiedzie, a Sbornej zostanie walka o brąz z Brytyjczykami. Pewni możemy być jedynie Emila Sajfutdinova. Już od jakiegoś czasu przejawia wzrost formy, co udowodnił stając na podium ostatniego Grand Prix. W barażu zdobył komplet punktów. Nie zdziwię się, jeżeli powtórzy swój wyczyn w sobotę. Można przypuszczać, że pojedzie szósty raz jako joker, co dałoby mu w sumie 21 punktów. Dodatkowo, ściga się na torze swojego polskiego klubu.

forBET wystawił bardzo wysoką linię na Emila Sajfutdinova, bo aż 13,5. Jednak jestem prawie pewny, że pojedzie w sobotę sześć razy. Czy uda się żużlowcowi pokryć tą wysoką linię, na co bukmacher wystawił kurs 1,65. Zawsze wysokie linie punktowe są obarczone ryzykiem, ponieważ jeden defekt może przekreślić zakład, jednak mimo wszystko, według mnie warto to przemyśleć.

Wielka Brytania

Brytyjczycy w fantastycznym stylu przeszli przez swój półfinał, ale nadal wszyscy machają na nich ręką. Tory w Anglii są bardzo specyficznie i często utalentowani Wyspiarze nie radzą sobie już tak dobrze na owalach w Polsce czy Szwecji. Wszyscy wychodzą z założenia, że wspaniały występ był podyktowany właśnie atutem toru oraz słabymi przeciwnikami w półfinale. Moim zdaniem mieli rację. Uważam, że gdyby Brytyjczycy mieli ścigać się w Vastervik, to mogliby nawet nie wejść do barażu. Prawdą jest, że atmosfera w kadrze jest wspaniała. Paradoksalnie po odejściu Woffindena. Lecz to nic nie daje – Amerykanie też mieli chemię i cieszyli się ze swojego małego sukcesu. Akurat Brytyjczycy nie będą radować się po czwartym miejscu, ale uważam, że tak skończą. Może się mylę, na co liczę. Gdyby znowu ktoś miał zaskoczyć dostarczając emocji jak w barażu i drugim półfinale, to jestem za. Personalnie na pewno warto zwrócić uwagę na Roberta Lamberta. 19-letni żużlowiec to wielki talent brytyjskiego speedway’a. Taka stawka może ujawnić jego realny potencjał. Chris Harris z pewnością nie zachwyci. Myślę, że Steve Worral też pogubi się na torze w Lesznie. Pod znakiem zapytania będę stawiał Craiga Cooka i Roberta Lamberta. Jadą o coś więcej niż swoje nazwisko. Ścigają się, żeby pokazać, że żużel w Anglii jeszcze nie umiera.

Polska:
Patryk Dudek
Maciej Janowski
Piotr Pawlicki
Bartosz Zmarzlik
Bartosz Smektała

Szwecja:
Antonio Lindbaeck
Fredrik Lindgren
Linus Sundstroem
Andreas Jonsson
Joel Kling

Wielka Brytania:
Steve Worrall
Chris Harris
Robert Lambert
Craig Cook
Adam Ellis

Rosja :
Emil Sajfutdinow
Wadim Tarasienko
Andriej Kudriaszow
Gleb Czugunow

forBET zakłady bukmacherskie - baner bukmacher miesiąca