Giganci otrząsną się po blamażach? Gramy Premier League o 224 PLN!
Po pucharowym tygodniu Premier League wraca trochę jak bokser po liczeniu. Niby stoi, ale jest srogo poobijana i chwieje się na nogach. Czy giganci pokażą, że wtorek i środa była tylko wpadką przy pracy? Miłej lektury!
Chelsea – Newcastle | 18:30
The Blues
Nad Chelsea wisi dziś ciężka chmura, bo środowe 2:5 z PSG było porażką z tych, które zostają w głowie na dłużej niż jeden wieczór. Do pewnego momentu The Blues grali naprawdę solidnie, a potem wszystko rozsypało się jak domek z kart. U Liama Roseniora widać pomysł, widać odwagę, widać próbę kontrolowania spotkań, ale w meczach największego kalibru Chelsea za często nie potrafi docisnąć rywala kolanem, kiedy ten zaczyna się chwiać. Szerokie ustawienie zostawia przestrzeń rywalom do kontr i agresywnego pressingu. Brzmi pięknie na tablicy taktycznej, nieco gorzej, gdy przeciwnik umie zamienić chaos w broń.
W tabeli sytuacja robi się dla Chelsea coraz mniej komfortowa. The Blues są na piątym miejscu, a punktami zrównał się z nimi Liverpool. Właśnie dlatego presja na Roseniorze będzie rosła, choć oczywiście na razie mówienie o katastrofie byłoby przesadą. Bardziej pasuje tu słowo „kruchość”. Ta drużyna ma mnóstwo jakości i młodości, ale braki w doświadczeniu bolą wtedy, gdy mecz zaczyna wymagać cwaniactwa, spokoju i czasem zwykłego boiskowego chamstwa. Rosenior ma też dylemat w bramce oraz konieczne korekty w obronie, więc personalnie ten zespół również nie wygląda na idealnie ustabilizowany. Trochę przypomina to etap, który Chelsea przechodziła już przy Enzo Maresce – dużo talentu, dużo obietnic, ale za mało odporności na trudniejsze momenty.
The Magpies
Newcastle przyjeżdża natomiast do Londynu z zupełnie innym rodzajem frustracji. W Lidze Mistrzów zagrali naprawdę bardzo dobry mecz z Barceloną, byli o sekundy od zwycięstwa, a skończyło się 1:1 po karnym Lamine’a Yamala z ostatniego kopnięcia. To był remis, który smakuje jak porażka. Newcastle zdominowało wiele fragmentów spotkania, a Eddie Howe chwalił intensywność swojej drużyny, więc nie ma tu mowy o przypadku. Z drugiej strony w lidze Sroki utknęły na dwunastym miejscu i właśnie dlatego ich sezon jest tak dziwny. W Europie potrafią wyglądać jak zespół gotowy rzucić rękawicę wielkim, a na krajowym podwórku za często wchodzą w koleiny przeciętności. Przed tym meczem dodatkowym znakiem zapytania jest stan Anthony’ego Gordona, który nie był gotowy wyjść od początku z Barceloną, choć według klubowych prognoz czuje się już lepiej. Howe pewnie będzie też myślał o rewanżu na Camp Nou, ale nie ma takiego komfortu, by całkowicie odpuścić Premier League.
Co obstawiać?
Postawię na obie drużyny strzelą. Chelsea straciła pięć goli w Paryżu i w jej ostatnich meczach dzieje się stanowczo za dużo, by grać tutaj w czyste konto którejkolwiek strony, a Newcastle ma dość jakości w przejściu i pressingu, by wykorzystać luki w ustawieniu gospodarzy. BTTS’a postawisz oczywiście w Superbet. Jeśli nie masz tam jeszcze konta, możesz założyć je z naszym kodem promocyjnym Superbet.
Po inne analizy na najlepsze mecze tego tygodnia, zapraszamy do zakładki piłka nożna. Przygotowaliśmy także analizy dla fanów innych sportów! Chcesz porównać kursy? Sprawdź listę legalnych polskich bukmacherów.
West Ham – Manchester City | 21:00
West Ham
Na London Stadium klimat jest zupełnie inny, bo West Ham nie walczy o splendor, tylko o tlen. Młoty są osiemnaste, czyli trzecie od końca, ale jednocześnie w tym marazmie pojawiło się ostatnio trochę życia. Świeżutki pucharowy mecz z Brentford przyniósł nie tylko awans po karnych, ale też kolejną porcję paliwa mentalnego.
West Ham ma też swoje ograniczenia kadrowe spowodowane chociażby kontuzjami Summervile’a czy Traore. Bez tych zawodników można zostać zamkniętym pod własnym polem karnym na bardzo długie fragmenty. Mimo wszystko jest w tej drużynie ostatnio więcej charakteru niż jeszcze kilka tygodni temu. Wystarczy spojrzeć na sam FA Cup, gdzie nie odpuścili mimo dwóch utraconych prowadzeń. West Ham gra teraz nieco ładniej dla oka i przede wszystkim przestał wyglądać jak zespół, który czeka wyłącznie na wyrok.
Manchester City
Manchester City z kolei przyjeżdża po bolesnym 0:3 na Bernabeu. Pep Guardiola nie chciał nawet szerzej rozmawiać o rewanżu z Realem, podkreślając, że jego pełna koncentracja idzie teraz w stronę West Hamu. To zrozumiałe, bo City jest drugie, traci siedem punktów do Arsenalu i ma mecz zaległy, więc matematyka nadal pozwala marzyć. Problem w tym, że Obywatele grają w kratkę. Potrafią rozbić rywala, by zaraz potem wyglądać na zespół bez rytmu i bez wykończenia. Guardiola sam zapowiedział zmiany, co przy takim kalendarzu jest nieuniknione, ale potwierdził też, że Erling Haaland będzie gotowy do gry. To istotne, bo Norweg ma 22 gole w 28 meczach ligowych i nawet jeśli jego skuteczność nie robi już aż tak kosmicznego wrażenia jak w najlepszych momentach, to nadal jest to piłkarz, który jedną akcją potrafi ustawić mecz.
Co obstawiać?
Tutaj typuję Manchester City powyżej 5.5 rzutów rożnych. Średnia sezonowa City jest bardzo blisko tej linii, a mecz z drużyną broniącą się przed spadkiem i prawdopodobnie cofniętą głęboko sprzyja długim fazom naporu oraz seryjnym stałym fragmentom. W dodatku City wchodzi w ten mecz pełne sportowej złości, którą mam nadzieję zechcą spożytkować na West Hamie. Powodzenia!
Pod spodem kupon:
fot. Alamy Stock Photo


