Ostatnie 3 typowania gal UFC ze mną = 5/6 trafionych typów! Gramy o 298 PLN
Tym razem w T-Mobile Arenie będzie miała miejsce najbliższa numerowana gala UFC. W main evencie tego wydarzenia udział wezmą tacy zawodnicy jak Max Holloway i Charles Oliveira. Patrząc na to, ile fighterzy o tych nazwiskach już zdążyli zdziałać i to w samej największej organizacji MMA na świecie, można rzec, że dojdzie do jednego z większych hitów, jaki jej matchmakerzy mogą zestawić. Kilkanaście minut wcześniej swój pojedynek stoczą np. Rob Font i Raul Rosas Jr.
BONUS 247 ZŁ WYTYPOWANIE ZWYCIĘZCY WALKI PODCZAS UFC 326
Aby odebrać wspomniany bonus, wystarczy wykonać kilka zadań. Są nimi:
- Założyć konto w STS z kodem: ZAGRANIEPROMO,
- Dokonać pierwszej wpłaty w wysokości minimum 50 PLN na konto depozytowe,
- Obstawić z konta depozytowego zakład SOLO lub AKO z oferty przedmeczowej za min. 2 PLN obejmujący wytypowanie zwycięzcy walki, dowolnie wybranej spośród walk, które odbędą się w ramach gali UFC 326,
- Wytypowany zakład musi być pierwszym zawartym przez użytkownika u tego operatora,
- Zaakceptować zgody marketingowe.
Rob Font – Raul Rosas Jr.: typy, kursy bukmacherskie i zapowiedź walki (08.03.2026 r.)
Będzie to konfrontacja, do której przystąpią zawodnicy, których dzieli nie jedna, a w zasadzie 2 dekady rozwoju wszechstylowej walki wręcz. Jest tak, ponieważ wychodzący do czerwonego narożnika ma aktualnie 38 lat, a jego najbliższy przeciwnik raptem… 21. Tym samym powiedzieć, że oto dojdzie do konfrontacji międzypokoleniowej, to dosłownie jakby nie rzecz nic. Choć zdecydowanie młodszy – Raul Rosas Jr. również już nie raz pojedynkował się na galach UFC.
Rob Font od prawie, że dekady mierzy się z fighterami ze ścisłego światowego TOP-u swojej kategorii wagowej. Co prawda nie zawsze okazuje się lepszym, ale w dalszym ciągu utrzymuje się w gronie 15 najlepszych na świecie z dywizji koguciej. Patrząc na jego ostatnie występy, nie sposób powiedzieć, by był w szczytowej formie. Jego prime już minął, ale też w dalszym ciągu pozostaje fighterem, który nie boi się wyzwań. Jest weteranem, który w dalszym ciągu lubi wywierać presję. Porównując go do pozostałych zawodników z tej kategorii wagowej, można uznać, że wyprowadza najlepsze proste. W dodatku cały czas w klinczu jest jednym z brutalniejszych zawodników, ponieważ korzysta nie tylko z pięści, ale też łokci oraz kolan.
To co jeszcze zasługuje na docenienie to fakt, jak umiejętnie Rob Font spowalnia swych rywali. Potrafi umęczyć lub podmęczyć ich w klinczu (którego coraz chętniej podejmuje się na początku swych konfrontacji) na tyle, by praktycznie nie mieli oni sił od końca 2. rundy. Wtedy wraz z upływem każdej minuty coraz chętniej wyprowadza coraz więcej prostych. Jednak zanim teraz do tego dojdzie, to będzie musiał utrzymywać gardę oraz powstrzymać chęci zbyt wczesnego ruszenia z serią ciosów. Jeśli się tego podejmie, natychmiast zostanie skarcony. Raul Rosas Jr. jest zdecydowanie dynamiczniejszym fighterem. Ponadto, wprost uwielbia czym szybciej zaznaczać swoją dominację; do której dąży za sprawą dosłownie piekielnie silnych ciosów.
Przy czym Raula cechuje nie tylko siła, ale również znakomite jiu-jitsu. Ponadto, bardzo chętnie podejmuje się prób obalania oponentów, co najczęściej mu się udaje. W dodatku na przestrzeni ostatnich 3 lat znacząco poprawił swój kickboxing. Co prawda nadal najlepiej radzi sobie w grapplingu, ale rzeczywiście wiele potrafi zdziałać też w stójkowych wymianach. Przy czym tym razem przyjdzie mu się zmierzyć z czołowym pięściarzem, walczącym w formule MMA…
Statystyki:
- Rob Font jest fighterem, który pojedynkował się już 31 razy, a lepszym okazywał się 22-krotnie.
- Średni czas walki u Roba Fonta w UFC wynosi 13 minut i 9 sekund, a u Raula Rosasa Jr. już 10:09.
- Raul Rosas Jr. konfrontował się 12-krotnie. Do tej pory poniósł raptem jedną przegraną – w ’23 r.
- U Roba Fonta 17 pojedynków kończyło się decyzjami sędziów punktowych i 9 na jego korzyść.
- Popularny „El Nino Problema” przed czasem triumfował 8-krotnie i to aż 6 razy dzięki poddaniom.
- Rob Font sięgnął już po 13 triumfów przed czasem; przy czym 9-krotnie za sprawą nokautowania.
- U „El Nino Problema” tylko 4 pojedynki kończyły się werdyktami sędziów i 3 z nich na jego korzyść.
- Rob Font poniósł raptem jedną porażkę przed czasem. Poddał się, walcząc w ’17 r. z Munhozem.
- W ostatnich 4 walkach Rosas Jr. zwyciężał 2-krotnie dzięki decyzjom i po razie przez T.K.O i poddanie.
- Łącznie aż 6 spośród wszystkich walkach Raula Rosasa Jr. kończyło się w premierowych rundach.
- Każda z poprzednich 5 konfrontacji Roba Fonta kończyła się werdyktem arbitrów punktowych.
Co obstawiać?
Bukmacherzy są przekonani, że po następną wygraną sięgnie zdecydowanie młodszy fighter. O słuszności tej tezy są przekonani do tego stopnia, że np. w STS kurs na wygraną Raula wynosi raptem 1.35, a na ewentualny triumf Fonta już 3.10. Przy czym, jeśli już mówi się o tym zestawieniu, to trzeba mieć na uwadze, że faworyzowany fighter cały czas rośnie, co oznacza, że też trudniej przechodzi etapy zbijania wagi.
Natomiast jego najbliższy oponent jest pod tym względem zaprawiony w bojach. A też trzeba przyznać, że nie mierzył się z rywalem takiej klasy. Będzie to pojedynek, który prawdopodobnie pokaże, jak obaj zawodnicy zarządzają tempem. Rosas Jr. słynie z tego, że w początkowych etapach walki wkłada wiele siły w każdy cios oraz dąży do wywierania wprost nieustannej presji. Tego typu prowadzenie starcia może obrócić się na jego niekorzyść.
W końcu Font może albo trafić go jednym z prostych lub też najpierw naruszyć, a następnie dobić albo też zamęczyć w klinczu w premierowej odsłonie. Ponadto, Rob jest zaprawiony w bojach, jeśli chodzi o pojedynkowanie się ze znacznie młodszymi od siebie. Z takimi mierzył się w 2 ostatnich wygranych konfrontacjach, a mieli oni kolejno: 30 oraz 26 lat. Dlatego też nie zdziwię się ani w momencie, kiedy wygra Font, ani kiedy górą będzie Rosas Jr.
Pierwszy z wyróżnionych triumfuje wtedy, kiedy umęczy Raula, a drugi z nich wtedy, kiedy wraz z początkiem pojedynku trafi lub skutecznie obali rywala. Co prawda u wychodzącego do czerwonego narożnika ostatnie potyczki kończyły się decyzjami, ale też nie mierzył się wtedy z rywalami, którzy tak szybko się męczyli jak ma to w zwyczaju Rosas Jr. Dlatego też moim 1. typem dnia na dziś jest wskazanie, że ich rywalizacja nie potrwa pełnego dystansu.
Max Holloway – Charles Oliveira: typy, kursy bukmacherskie i zapowiedź walki (08.03.2026 r.)
O tej konfrontacji napisano już wszystko. Dla jednych niekwestionowanym faworytem jest popularny „Blessed”, a dla drugich „do Bronxs”. Przedstawiciele z każdej grup błyskawicznie mogą wskazać atuty i wady swoich ulubieńców. Niezmiennym pozostanie tylko jedno: każdy z wypowiadających się, będzie wspominał o fighterze, który jest wszechstronnym zawodnikiem. Tym samym będzie to potyczka, w której lepszym okaże się ten, kto będzie silniejszy mentalnie.
Patrząc na ich zestawienie pod tym kątem, trzeba uznać, że nieco więcej przemawia na rzecz Maxa. To on ostatnimi czasy rzadziej przegrywał. W poprzednich 7 startach lepszym okazywał się aż 5-krotnie. Natomiast Charles w dalszym ciągu przeplata udane starty z tymi znacznie słabszymi. Rzeczywiście Brazylijczyk zwyciężył swą ostatnią walkę. Jednak doszło do niej na jego terenie, tj. w Brazylii. W dodatku mierzył się z Mateuszem Gamrotem, czyli fighterem, który nadal „tylko” próbuje przedostać się do ścisłego światowego TOP-u. Co prawda „Gamer” jest zawodnikiem wiele potrafiącym, ale też nie znajdującym się na tym samym poziomie, co „do Bronxs”, co reprezentant Canarinhos udowodnił na dystansie nieco ponad półtorej rundy.
Tym samym można mieć wątpliwości, czy triumf przez poddanie na tej klasy rywalu pozwolił Charlesowi już się w pełni odbudować. Tych fighterów łączy to, że w swoich przedostatnich występach ulegali Ilii Topurii i to, że obaj wrócili na szlak zwycięstw. Jednak Max Holloway dokonał tej sztuki, zwyciężając w starciu wieńczącym trylogię, jednogłośną decyzją sędziów punktowych nad Dustinem Poirierem. Tym samym też „Blessed” sprawdził się na tle bardziej wymagającego przeciwnika i też w znacznie trudniejszych okolicznościach. W dodatku wcześniej pokonywał takie sławy jak np. Justina Gaethje, czy „The Korean Zombie”, czy Arnolda Allena. W dodatku tylko ostatniego z tu wyróżnionych nie zdołał pokonać dzięki znokautowaniu.
Holloway jest wyjątkowym fighterem, ponieważ na przestrzeni ostatnich 7 lat słabszym okazywał się tylko wtedy, kiedy mierzył się z Illią Topurią oraz Alexanderem Volkanovskim, czyli absolutnymi mistrzami wszechstylowej walki wręcz. Ostatnim, kto nie należał do tej dwójki, a pokonał Maxa był… Dustin Poirier. Z tym, że „The Diamond” dokonał tej sztuki prawie, że 7 lat temu! „Blessed” raz po raz sięga po triumfy za sprawą np. wytrzymałości. W dodatku dysponuje aż 83% skutecznością obron przed obaleniami. Jest również rekordzistą UFC pod względem liczby trafionych znaczących ciosów (3655) i łącznej liczby trafionych ciosów (3907). Na rzecz porównania należy rzec, że fighter zajmujący 2. miejsce ma wynik gorszy o ponad… 1000 ciosów!
Dlatego też wątpliwym jest, by Charles Oliveira chciał toczyć tę walkę w stójce. Co prawda Max nie dysponuje nokautującą siłą, ale też wprost nie sposób jest przyjąć jego wszystkie (i to w większości precyzyjne!) ciosy. Tym samym bardziej prawdopodobne jest to, że „do Bronxs” będzie zaburzał rytm pojedynku za sprawą podejmowania się obaleń, a także pracy na nogach, która ma zapewnić szybkie zmiany dystansu. Przy czym musi mieć na uwadze, że „Blessed” niemniej świetnie potrafi bronić się przed obaleniami…
Statystyki:
- Max „Blessed” Holloway konfrontował się już 35 razy. W tym czasie lepszym okazywał się 27 razy.
- Charles Oliveira mierzył się 48-krotnie, a lepszym okazywał się 36 razy, a przegrywał 11 razy.
- Max Holloway triumfował przed czasem 14-krotnie, przy czym aż 12 razy za sprawą nokautowania.
- Charles „do Bronxs” Oliveira przed czasem zwyciężał 32 razy i aż 22-krotnie dzięki poddaniom.
- Holloway przegrywał 8-krotnie, ale tylko 2 razy przed czasem i to po razie przez poddanie i nokaut.
- Charles Oliveira ulegał przed czasem 9-krotnie, a częściej (5 razy) zostając znokautowanym.
- U Maxa „Blessed” Holloway łącznie 19 pojedynków kończyło się decyzjami i 13 jego wygranymi.
- Oliveira w ostatnich 7 konfrontacjach na zmianę wygrywał (4-krotnie) i przegrywał (3 razy).
- W ostatnich 6 starciach Holloway ulegał 2 razy – Volkanovskiemu (decyzją) i Topurii (przez KO).
Co obstawiać?
Bukmacherzy podpowiadają tym, którzy chcą postawić typ MMA na tę walkę, jakoby rzeczywiście więcej przemawiało na rzecz wygranej Maxa Hollowaya. Przykładowo analitycy STS właśnie temu zdarzeniu przyznali mnożnik 1.48, a ewentualnej wygranej Charlesa Oliveiry już mnożnik 2.65. Kiedy analizuje się ich rewanżowe zestawienie, można uznać, że operatorzy mają rację. W końcu na rzecz „Blessed” będzie przemawiać jeszcze jedna okoliczność. Otóż to on był tym, który zwyciężył w ich 1. zestawieniu. W 2015 r. zwyciężał przez T.K.O (uraz) już w 1. rundzie!
Wtedy ich konfrontacja potrwała niewiele więcej niż 100 sekund. Teraz prawdopodobnie potrwa dłużej, ale też nie sądzę, by byli w stanie zwyczajnie dotrwać do decyzji sędziów punktowych. Spodziewam się, że ich rewanżowe zestawienie zakończy się albo przez nokaut, albo przez poddanie. Kwestią otwartą pozostaje jedynie to, w którą stronę. Zważywszy na okoliczności, można przypuszczać, że odrobinę więcej przemawia na rzecz Hollowaya. Jednak Brazylijczyk nie raz zaskakiwał. Stąd też obstawiam z kodem promocyjnym STS, że po prostu ich starcie zakończy się przed czasem.
Propozycja kuponu:
fot. Mark J. Rebilas/PressFocus


