Piątek w NBA zapowiada się bardzo ciekawie, tym bardziej że będziemy walczyć o trzeci dzień na plus! Tym razem na parkiet wybiegnie 20 zespołów, a my nieco bliżej przyjrzymy się trzem pojedynkom. Jest też dziś jeden stary znajomy, który znów powalczy dla nas o zbiórki!

Odbierz pakiet powitalny w PZBuk!

Bonus od depozytu do 500 PLN + 100 PLN w punktach + voucher 1500 PLN!

Załóż konto z kodem: 600PLN

Chcesz więcej typów bukmacherskich? Dołącz do Grupy Zagranie!

Skuteczność typów NBA w tym sezonie: 36/61

Profit: -150 PLN

Zdarzenie: Philadelphia 76ers – San Antonio Spurs

Typ: Ben Simmons Over 7.5 Assists

Kurs: 1.83

No to mamy serię! Nasze ostatnie dwa typowania to 519 PLN czystego zysku – w środę Clint Capela zebrał z tablic nie dwadzieścia, a nawet jedną zbiórkę więcej, a Bradley Beal spisał się w starciu z San Antonio Spurs i rzeczywiście przekroczył granicę 30 oczek. Na dodatek tak jak przewidywałem Boston Celtics postawili bardzo trudne warunki Los Angeles Clippers i drużyna z Miasta Aniołów nawet w obliczu powrotu do gry Kawhi Leonarda – pierwszy jego wspólny mecz z Paulem George’em – potrzebowała dogrywki, by pokonać Celtów. W czwartek z kolei spisali się (wreszcie) Portland Trail Blazers oraz New Orleans Pelicans, którzy dostali od Adama sporo rezerwy. Blazers przegrali, ale wcale nie tak wysoko, a Pelicans udało się nawet ograć drużynę Phoenix Suns. Czas więc na trzeci z rzędu dzień z NBA na plus!

Na dzisiaj mam dla Was propozycje trzech typów. Zacznijmy od Bena Simmonsa, który w ostatnich dniach był na ustach niemal całej ligi po tym jak po raz pierwszy w karierze trafił za trzy. Tak, to prawda – po trzech latach od wyboru z jedynką w drafcie, po niemalże dwustu spotkaniach to wreszcie się stało. Dla rozgrywającego 76ers była to zresztą w ogóle pierwsza próba zza łuku w całym sezonie i od razu celna! Kibice z Filadelfii z pewnością mają nadzieję, że to dopiero początek i tak w zasadzie pierwszy krok 23-letniego zawodnika, by stać się choćby respektowanym strzelcem.

Z tym bywało różnie, lecz nawet rzut nie powstrzymywał wcześniej Simmonsa, by grać na wysokim albo bardzo wysokim poziomie. Oczywiście dużo trudniej było choćby w fazie play-off, natomiast Szóstki wierzą w australijskiego zawodnika na tyle mocno, że tego lata zaproponowali mu naprawdę sporo pieniędzy, byleby tylko zatrzymać go w składzie na dłużej. Powód? Simmons ma przecież do zaoferowania naprawdę sporo. Trwający sezon nie rozpoczął się co prawda do końca po jego myśli, bo 23-latek trochę obniżył loty, a po drodze była jeszcze kontuzja, ale ta trafiona trójka powinna oczyścić nieco powietrze wokół jego osoby.

W związku z tym stawiamy, że Simmons w piątek zaliczy co najmniej osiem asyst. Jego średnia w tym sezonie to właśnie niecałe osiem asyst w każdym meczu – warto podkreślić, że to najniższy jak dotychczas wynik w jego karierze. Ale ostatnio australijski gracz znów jest jedną z centralnych postaci zespołu z Filadelfii – w każdym z trzech poprzednich meczów rozdawał co najmniej osiem asyst, w tym jedenaście przeciwko Cleveland Cavaliers oraz trzynaście przeciwko New York Knicks. Wierzymy, że w piątkowym starciu z San Antonio Spurs podtrzyma tę dobrą passę. Warto przypomnieć, że ostatni mecz Bena przeciwko drużynie z Teksasu to triple-double: 21 oczek, 10 zbiórek oraz aż 15 asyst.

Zdarzenie: Denver Nuggets – Boston Celtics

Typ: Jayson Tatum Over 18.5 Points

Kurs: 1.76

Przed nami noc obfita w mecze – sporo uwagi warto będzie poświęcić na pojedynek w Denver, gdzie tamtejsi Nuggets zmierzą się z Boston Celtics. Zieloni to nadal jedna z najlepiej prezentujących się drużyn w lidze, choć jak dotychczas w czterech wyjazdowych meczach mają dwa zwycięstwa oraz dwie porażki. Łącznie są to jednak przegrane różnicą czterech zaledwie oczek (jeden punkt straty do Sacramento Kings oraz ledwie trzy do Los Angeles Clippers, a niezwykle wyrównane starcie z LAC – w którym do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka – potwierdziło tylko, iż ten doskonały start Celtów to wcale nie był przypadek. Wszystko wskazuje na to, że podopieczni Brada Stevensa naprawdę mogą walczyć z każdym jak równy z równym.

Baner - skubiemy bukmachera

W meczu w Los Angeles w dużej mierze było to możliwe za sprawą rewelacyjnego Jaysona Tatuma. To on będzie dziś bohaterem drugiego typu – stawiamy bowiem, że przeciwko Nuggets skrzydłowy Celtów zdobędzie co najmniej 19 oczek. W trwającym sezonie nie jest to dla niego zbyt trudny wyczyn. W tej chwili ma średnią punktową na poziomie prawie 21 oczek w każdym meczu, a ostatnie dwa mecze to kolejno 26 punkty przeciwko Suns oraz aż 30 we wspomnianym starciu z Clippers. To właśnie Tatum doprowadził zresztą do dogrywki, trafiając niezwykle imponujący rzut za trzy ponad bezradnym Paulem George’em na kilkanaście sekund przed końcem regulaminowego czasu gry.

Tatum w dziesięciu spotkaniach tego sezonu zdobywał 19 lub więcej punktów – nie udało mu się to tylko cztery razy i mamy nadzieję, że w piątek nie będzie piątego razu. Jego rola w ataku przy absencji Gordona Haywarda – z powodu złamanej ręki pozostanie jeszcze poza grą przez kilka tygodni – tylko wzrosła, a Tatum niemal w każdym meczu oddaje teraz po około 20 rzutów. To sprawia, że ma sporo okazji do zdobycia punktów. Jedyne, czego brakuje teraz w jego grze to lepsza skuteczność bliżej kosza – przy obręczy często nie trafia bowiem łatwych rzutów, choć przecież już w debiutanckich dla siebie rozgrywkach był w pomalowanym bardzo efektywny. Nuggets to nie jest łatwy rywal – właśnie zatrzymali rozpędzonych Rockets i wyzerowali ich serię zwycięstw – ale Celtów stać na zwycięstwo w Kolorado, tym bardziej jeśli Tatum znów zagra tak dobrze jak w Mieście Aniołów (na co gorąco liczymy).

Zdarzenie: Los Angeles Clippers – Houston Rockets

Typ: Clint Capela Over 14.5 Rebounds

Kurs: 1.83

I ostatni typ na dziś, czyli rzecz dobrze nam już znana. Clint Capela zbierający co najmniej 15 piłek przeciwko Los Angeles Clippers. I tak dajemy mu sporą rezerwę, bo przecież szwajcarski środkowy w ostatnich pięciu meczach zbierał z tablic 20 lub więcej piłek. Po raz ostatni taką serię w NBA widzieliśmy szesnaście lat temu, gdy Ben Wallace skakał wysoko i skutecznie w barwach Detroit Pistons. Z kolei ostatnim graczem Rockets, któremu przytrafiła się taka seria jest Elvin Hayes w sezonie… 1970/71, a więc w czasach, gdy Rakiety grały jeszcze w San Diego. Capela doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że dobra postawa na tablicach jest często jednym z kluczy do zwycięstwa.

Podkreśla on więc, że stara się zbierać jak najwięcej i w jakiś sposób wynagradzać zbieraniem piłek ewentualne błędy, jakie popełnia w ataku czy w obronie. W piątek nie będzie miał łatwego zadania, bo Clippers to jedna z najlepiej zbierających drużyn w całej lidze, ale naszym zdaniem warto stawiać na Capelę tak długo dopóki ta jego seria nie zostanie przerwana. Po jednym, dwóch meczach można było rzec, że był to jakiś przypadek albo łut szczęścia, lecz jeśli zawodnik w sześciu kolejnych występach zbiera co najmniej szesnaście piłek to nie ma w tym żadnego przypadku. Capela stał się w tym momencie jednym z najlepszych zbierających w lidze i ze średnią prawie czternastu zebranych piłek na mecz szturmem wdał się do ścisłego topu graczy pod tym względem.

Chcesz więcej typów bukmacherskich? Dołącz do Grupy Zagranie!

Konto w PZBuk ✅

Konto na Typomanii- jeszcze nie ❗❓

Załóż już teraz konto na Typomanii i walcz o świetne nagrody!