32 zwycięstwa, pięć remisów i ani jednej porażki. To już rok odkąd Liverpool przegrał ostatnio w Premier League. Tak długa seria to w europejskim futbolu coś wyjątkowego, choć do rekordów jeszcze trochę brakuje. Mimo tego, na Anfield starają się nie chodzić z głową w chmurach i nie patrzą na nagłówki, jak to określił trener drużyny Jurgen Klopp.

W czwartek Liverpool bez większych problemów ograł u siebie Sheffield United, wygrywając 2:0 po bramkach Mo Salaha oraz Sadio Mane. To już jedenasta z rzędu wygrana The Reds w tym sezonie oraz 19 na 20 rozegranych w lidze meczów. Fani zespołu z Liverpoolu mogli już zapomnieć jak smakuje porażka – w piątek minie dokładnie rok od ostatniej przegranej ich drużyny w Premier League. Wtedy The Reds niezbyt dobrze zaczęli nowy rok, przegrywając na jego starcie 1:2 z zespołem Manchesteru City. Od tamtego momentu ruszyła jednak wielka czerwona maszyna, której nie sposób zatrzymać: 37 meczów w Premier League, aż 32 wygrane i ledwie pięć remisów, a do tego ani jednej porażki. Prawdziwa dominacja, co zresztą podopieczni Jurgena Kloppa potwierdzili także w czwartkowym spotkaniu.

Liverpool był przy piłce przez 3/4 czasu w meczu, a do tego stworzył sobie aż 19 okazji strzeleckich. Zawodnicy z Liverpoolu wymienili między sobą także 874 podań, co jest czwartym najlepszym wynikiem w historii Premier League (trzykrotnie ponad 900 podań udało się w 2018 roku wymienić zawodnikom Manchesteru City). Znów zbyt wiele pracy nie miał więc Allison Becker, który rozegrał właśnie 50. mecz w barwach Liverpoolu i po raz 26. zachował czyste konto – jest to nowy rekord ligi angielskiej. Tymczasem do rekordu kolejnych meczów bez porażki w Premier League brakuje jeszcze The Reds dwunastu spotkań. Wtedy udałoby się wyrównać najlepszy wynik angielskiego klubu, który należy do Arsenalu (49 kolejnych meczów bez porażki w latach 2003-2004; najdłuższa taka seria to 58 meczów bez przegranej AC Milan w latach 1991-1993).