Mistrzostwa Świata w League of Legends historyczne dla europejskich formacji. Po raz pierwszy w historii gry wyprodukowanej przez Riot Games wszystkie 3 zespoły grające aktualnie w European Championship (skrótowo LEC) wyszły z grup turnieju głównego.

Już w drugim sezonie tych rozgrywek zwycięzca „Worldsów” zgarniał milion dolarów! Dodatkowo mówię przecież o drugim sezonie, czyli wydarzeniach, które miały miejsce 7 lat temu, 2 lata temu pula nagród wyniosła ponad 4 milion dolarów, a ile będzie w tym roku, jeszcze nie wiemy!

Struktura World Championship

Do głównego turnieju automatycznie kwalifikują się automatycznie trzy najlepsze zespoły z Chin (Royal Never Give Up, FunPlus Phoenix, Invictus Gaming-obecny mistrz globu), dwie najlepsze drużyny z Europy (G2 Esports, Fnatic), Korei (SK Telecom T1, Griffin), Ameryki (Team Liquid, Cloud9), Tajwanu (ahq e-Sports Club, J Team) oraz jedna z Wietnamu (GAM Esports). Dodatkowo mamy 4 miejsca dla czterech zespołów z fazy play-in.

G2 Esports z Marcinem „Jankosem” Jankowskim grają dalej!

Podzielony jest na 4 grupy (A, B, C, D) po 4 drużyny, a no fazy pucharowe (ćwierćfinałów) awansuje po dwie z każdej grupy. W grupie „A” znalazła się dla nas najbliższa dla Polaków formacja G2 Esports z Marcinem „Jankosem” Jankowskim, nie mieli trudnej grupy i dla wielu ich awans był „formalnością”, wygrali pewnie pierwsze pięć spotkań na początek z Griffin, oraz dwukrotnie z Hongkong Attitude i Cloud9. Niestety okazało się, że Griffin w ciągu kilku dni znalazło receptę na europejską formację i udało im się wygrać w ostatniej kolejce, doprowadzając tym samym do dogrywki, z której również wyszli obronną ręką, tym samym Jankos i spółka musi zadowolić się drugą lokatą i potencjalnie mocniejszym rywalem w ćwierćfinale.

W drugiej grupie („B”) znalazło się Splyce, które z małymi problemami wyszło z fazy play-in, wygrywając po zaciętym boju w finałowym meczu 3:2 z Unicorns of Love. W rozgrywkach grupowych zaskoczyli. Może nie mieli najsilniejszej grupy, za to była niezwykle wyrównana. Na półmetku nie wyglądali najlepiej, wygrali pierwsze spotkanie z GAM Esports, lecz potem ponieśli porażkę z J Team oraz FunPlus Phoenix, kończąc pierwszy etap z wynikiem 1:2. W drugiej części zaskoczyli wszystkich, wygrali pewnie wszystkie trzy spotkania, co pozwoliło na zajęcie drugiego miejsca w grupie, a nawet na walkę o pierwsze z chińską drużyną, jednak dogrywkę niestety przegrali.

Grupa „C” to kolejne zmagania europejskiej formacji. Fnatic niestety był ogromnym pechowcem losowania, znaleźli się bowiem w grupie śmierci z Clutch Gaming, SK Telecom T1 oraz Royal Never Give Up. Bez wątpienia była to przysłowiowa „grupa śmierci”. Drużyna z siedzibą w Londynie, podobnie do swojego poprzednika z grupy „B” zaczęła od wyniku 1:2, wygrywając tylko z Clutch Gaming oraz przegrywając z faworyzowanymi RNG i SKT1. Ponownie mieliśmy powtórkę z rozgrywki i europejska formacja w drugiej części turnieju pokazała się znakomicie, wygrywając wszystkie trzy starcia i kończąc rozgrywki grupowe na 2 lokacie. W ostatnim kwartecie bez niespodzianek i do ćwierćfinału awansowały Damwon Gaming oraz Invictus Gaming. To wszystko doprowadziło do sytuacji, w której wszystkie ekipy europejskie znalazły się na drugich lokatach w grupie oraz po raz pierwszy w historii tej popularnej gry, wszystkie znajdą się w ćwierćfinale.

Pary ćwierćfinałów:

  • Griffin-Invictus Gaming
  • FunPlus Phoenix-Fnatic
  • SK Telecom T1-Splyce
  • Damwon Gaming-G2 Esports