Po ligowym weekendzie na pełnych obronach szybko zmieniamy biegi i przenosimy się na Carabao Cup. Przed nami trzy spotkania z udziałem większych drużyn, które mogą być znacznie ciekawsze niż zmagania ligowe. Dlaczego? Powód jest prosty puchar ligi angielskiej od lat służy menedżerom do rotacji i przeglądu generalnego swoich składów. Co więcej niektórzy trenerzy tak bardzo nie lubią tych rozgrywek, że robią wszystko, żeby z nich odpaść, co sprzyja niespodziankom i zarabianiu pieniędzy u bukmacherów.

Zarejestruj się u bukmachera forBET i odbierz bonus powitalny aż do 650 PLN! Oferta dostępna tylko dla czytelników Zagranie z kodem promocyjnym: 650.

Swansea vs Manchester United

Zdecydowanie najciekawiej wygląda starcie na Liberty Stadium, gdzie miejscowe Swansea podejmie Czerwone Diabły. Piłkarze Paula Clementa w tym sezonie grają w kratkę, ale lepiej niż w ubiegłym. Największą gwiazdą jest Łukasz Fabiański, który rozgrywa kapitalny sezon. Goście są obrońcą tytułu, ale mogli wylosować łatwiej. United w poprzedniej rundzie bez trudu rozprawił się z Burton Albion (4:1) na Old Trafford.  Przed tym starciem rysuje się kilka pytań odnośnie składu jaki wystawi Mourinho. W tej perspektywie należy szukać największych szans na niespodziankę. Na bramce ma zagrać Romero, jednak co ważniejsze przed nim na środku obrony zobaczymy Victora Lindelofa. Szwedzki stoper to na ten moment parodia stopera. Idealnie pasowałby do defensywy Liverpoolu i wraz z innym panem na L, Lovrenem stworzyliby ogromną ścianę. W meczu z Huddersfield był głównym winowajcom porażki. Kosztował 35 mln, a przy pierwszym golu został skręcony jak na karuzeli, szkoda że nie wziął ze sobą żetonów. Przy drugiej bramce jeszcze większa parodia. Źle obliczył lot piłki, którą wykopał bramkarz i dał się oszukać napastnikowi, który bez skrupułów okiwał De Geę i skierował piłkę do siatki. Te dwie pomyłki kosztowały ekipę Mou trzy punkty i mam wrażenie, że Szwed w lidze ma już pograne. Czerwone Diabły bardzo rzadko pozwalają sobie na dwie porażki z rzędu, więc wątpię, żeby odpuścili te rozgrywki tym bardziej, że dysponują naprawdę szerokim składem, który pozwala na sporo rotacji.

Statystyki:

  • Manchester United drugi raz w tym sezonie zmierzy się ze Swansea. Czerwone Diabły w ligowym starciu na Liberty Park wygrały 4:0.
  • Zespół Swansea miał serię 11 kolejnych meczów bez remisu.
  • Na pięć ostatnich meczów tych ekip w Walii tylko raz nie wszedł wynik BTTS.
  • Dwa ostatnie mecze na Liberty Stadium wygrały Czerwone Diabły.

Arsenal vs Norwich

Podobnie jak w przypadku United, Kanonierzy podejdą do tej rywalizacji przy użyciu drugiego garnituru. Nastroje w zespole Arsenalu są bardzo dobre po tym jak na ciężkim terenie Goodison Park zdobyli pięć bramek i pewnie pokonali The Toffees. Tym razem celem będzie zwycięstwo, danie szansy młodym oraz brak przemęczenia. Podopieczni Wengera w  tym sezonie mają sporo meczów do rozegrania, gdyż doszły im  rozgrywki Ligi Europy. W tej chwili nie ma dużych problemów z kontuzjami, więc myślę, że podejdą do tej rywalizacji na 100%. Jedynym minusem polityki rotacji na ten mecz może być obecność Roba Holdinga w wyjściowej jedenastce, ale to od razu zwiększy szansę Norwich na bramkę, a kursy na to mogą być naprawdę kuszące. Jak słaby defensorem jest ten młody Anglik pokazało kilka meczów, ale przede wszystkim ten, który rozegrali na Anfield. To była po prostu komedia, jednak Wengerowi nie było do śmiechu. Kanarki w ubiegłych latach wiruje na poziomie Championship i Premier League w tendencji spadek -> awans i tak na zmianę. Tym razem znajdują się na zapleczu ekstraklasy, jednak forma w jakiej są wskazuje na walkę na całego o kolejny awans i ogromny zastrzyk gotówki.

Statystyki:

  • Arsenal przegrał zaledwie dwa z ostatnich 27 pojedynków na własnym stadionie z Kanarkami (17 zwycięstw i 8 remisów)
  • Cztery ostatnie mecze na Emirates Arsenal wygrał z tym rywalem.
  • Norwich nie wygrało z Arsenalem na wyjeździe od ośmiu meczów.
  • Do tej pory w pucharze ligi grali ze sobą trzy razy. Jeden triumf Norwich i dwa Arsenalu.
  • Kanonierzy w ciągu ostatnich czterech lat tylko raz (przed rokiem), awansowali do ćwierćfinału Pucharu Ligi.
  •  Norwich było niepokonane w swoich ostatnich 9 meczach
  •  Norwich wygrało w swoich ostatnich 3 meczach.
  • Arsenal wygrał dwa poprzednie starcia.

Manchester City vs Wolves

Ostatnia rywalizacja będzie moim zdaniem równie ciekawa, co pierwsze starcie. Bukmacherzy zdecydowanie wskazują na City i nic dziwnego, gdyż do tej pory podopieczni Guardioli tylko raz stracili punkty i to grając w 10 z Evertonem. Oczywiście ich forma jest zjawiskowa, jednak Puchar Ligi ma to do siebie, że lubi niespodzianki. Zmierzą się z zespołem, który przed sezonem był typowany jako murowany kandydat do awansu. Nic więc dziwnego, że obecnie są liderem tabeli na zapleczu ekstraklasy. Spotkanie lidera Premier League i Championship to nie lada gratka dla kibiców, która może doskonale zobrazować różnicę poziomów jaka panuje między tymi rozgrywkami. Ekipa w barwach, której występuje Michał Żyro zanotował dziewięć zwycięstw, dwa remisy i dwie porażki, co dało im 29 punktów. Rola Polaka była w tym nikła, gdyż na jego miejsce przyszło kilku fajnych zawodników i jest mu bardzo ciężko przebić się do składu po takim urazie. Wolves to fenomen na swoim poziomie rozgrywkowym, ponieważ kupili piłkarzy za naprawdę ogromne pieniądze, ale co więcej nie wzięli ogórków, a jeden z największych talentów świata. Mowa o Rubenie Nevesu, którego z Porto chciało wykupić pół Europy, a ostatecznie trafił na zaplecze Premier League. Czym się kierował? Nie mam pojęcia, być może regularną grą lub po prostu pieniędzmi, jednak sądzę, że w takim Liverpoolu mimo wszystko zarobiłby jeszcze więcej. Obok Hull, Wilki są najbardziej bramkostrzelną drużyną. Kapitalną robotę z przodu wykonuje duet Portugalsko-Brazylijski. Diego Jota gracz, który przyszedł na wypożyczenie z Atletico ma siedem trafień i asystę, natomiast Leo Bonatini również siedem razy strzelił gola, ale dołożył jeszcze cztery ostatnie podania. Być może przed City wcale nie spacerek, a naprawdę ciężki interwał.

Statystki:

  • Wolves był niepokonany w swoich ostatnich 3 meczach.
  • Wolves nie stracił ani jednego gola w swoich ostatnich 3 meczach.
  • W każdym z ostatnich 4 meczów, które rozegrał zespół Wolves strzelono mniej niż 2.5 bramki.
  • Manchester City ma serię 11 wygranych meczów.
  • Ostatnie cztery pojedynki obu zespołów kończyły się triumfem City.
  • Wolves ostatni i jedyny raz w historii triumfowało na Etihad w 99 roku.

Co obstawiać?

W rywalizacji Swansea z United bukmacherzy wystawili bardzo ciekawy kurs na bramkę z obu stron. Na pięć ostatnich pojedynków na Liberty Stadium aż cztery kończyły się rezultatem BTTS. Wydaje mi się, że przy eksperymentalnych zestawieniach składów oraz bardzo możliwym występie Lindelofa jest to bardzo możliwe zdarzenie, a kurs ForBET wynosi 1.95.

W drugiej parze zagramy najbardziej ryzykowne zdarzenie, które zakłada, że Arsenal nie straci w tym meczu bramki. Defensywa Kanonierów w ostatnim czasie nie jest monolitem, jednak na ten mecz mają zostać wprowadzone zmiany. Norwich jest w całkiem niezłej formie, dlatego kurs na brak gola z ich strony wynosi aż 2.55, ale trzeba pamiętać, że gramy na Emirates i mimo wszystko goście bardziej liczą na rozgrywki ligowe niż pucharowe.

Trzecia para i rywalizacja City z Wilkami jest równie ciekawa, ale jednocześnie zdolna do niespodzianek. Lider Premier League vs lider Championship. To nie może być zły mecz.  Kursy na The Citizens są bardzo zaniżone, dlatego moim zdaniem handicap 0:2 na gospodarzy po kursie 1.80 nie jest grą wartą świeczki. Myślę, że lepiej obstawić na drugą połowę jako tą, w które wpadnie więcej goli. Oba te zespoły w ostatniej ligowej kolejce więcej strzelały po przerwie i wydaje mi się, że tym razem będzie podobnie. Kurs ForBET wynosi 2.75.

Kupon 432 zł