Ogromne kontrowersje, duża wściekłość i sporo brzydkich słów. Nie tak powinno to wyglądać w NBA. Piątkowej wizyty w Salt Lake City na pewno nie będą miło wspominać koszykarze Portland Trail Blazers, którzy walczą o fazę play-off i każda wygrana jest dla nich na wagę złota. Tym razem przegrali jednak nie do końca z rywalem, bo dużą przeszkodą okazali się być także… sędziowie, którzy to w decydującym momencie spotkania jakby połknęli gwizdek i nie odgwizdali rażącego błędu Rudy’ego Goberta.

Takich obrazków w NBA widzieć nie chcemy. Niestety w piątek doświadczyliśmy jednej z najgorszych decyzji sędziów NBA w ostatnim czasie, przez którą jeden z zespołów stracił szansę na bardzo cenne zwycięstwo. Na zegarze było 20 sekund do końca spotkania, a Utah Jazz wygrywali u siebie 116-114 w bardzo emocjonującym pojedynku z Portland Trail Blazers. Gości w grze trzymał przede wszystkim Damian Lillard, który do tamtego momentu miał na koncie 42 oczka. Zresztą z takim dorobkiem mecz zakończył, choć nie powinien, bo po jego wejściu na kosz oddany rzut został nieprawidłowo zablokowany przez Rudy’ego Goberta – francuski środkowy dotknął piłki po tym jak ta odbiła się od tablicy, co jest w NBA niedozwolone.

Sęk w tym, że przewinienie widzieli wszyscy oprócz sędziów, ale arbitrzy jakby połknęli gwizdki, co wywołało ogromną wściekłość zawodników Blazers, którzy przez taką, a nie inną decyzję stracili szansę na doprowadzenie do remisu w tak ważnym meczu. Najbardziej wściekły był Lillard, tym bardziej że gracze Blazers mieli ponoć usłyszeć od sędziów, że taką decyzję było im bardzo łatwo podjąć i że to wcale nie było niezgodne z przepisami zagranie. Zawodnicy z Portland mieli jeszcze szansę na doprowadzenie do dogrywki, ale próba równo z syreną Caleba Swanigana nie znalazła drogi do kosza. Dame zaraz po syrenie próbował jeszcze dotrzeć do sędziów, ale został powstrzymany przez sztab trenerski. Rozgrywający nie hamował się jednak po spotkaniu, wyrzucając w stronę sędziów sporo brzydkich sędziów.

Zresztą także oficjele NBA przyznali rację Blazers, stwierdzając że na powtórkach wyraźnie widać błąd Goberta. Z kolei CJ McCollum wyraził nadzieję, że skoro arbitrzy popełnili w takim momencie błąd to poniosą konsekwencje i zostaną przez ligę ukarani. Obrońca Blazers zwrócił uwagę, że w taki sposób traktowani są przecież gracze. Jazz przerwali tym samym serię pięciu kolejnych porażek i mogą choć przez chwilę odetchnąć po bardzo słabym dla nich ostatnio okresie. Najwięcej punktów dla zwycięzców zdobył Bogdan Bogdanović, który zapisał na konto 27 oczek. Blazers natomiast nie wykorzystali kolejnej porażki Memphis Grizzlies i nadal tracą kilka meczów do ósmej lokaty w konferencji zachodniej. Nic więc dziwnego, że w szatni zespołu z Oregonu nastroje nie były zbyt dobre – tym bardziej, że wygrana z Jazz była na wyciągnięcie ręki.

Inne ciekawe informacje z piątku w NBA:

  • Na wyjazdach tragiczni, ale u siebie wciąż są jedną z najlepszych drużyn w NBA. Koszykarze 76ers wygrali w piątek w Filadelfii z zespołem Memphis Grizzlies i na 25 meczów rozgrywanych w tym sezonie u siebie przegrali jak do tej pory tylko dwa razy. W piątkowym pojedynku 22 punkty oraz dziesięć asyst zapisał na konto Ben Simmons, który przejął pierwsze skrzypce po tym jak Joel Embiid nie pojawił się w grze w drugiej połowie z powodu problemów z szyją.
  • Dwóch sekund potrzebowali gracze Washington Wizards, aby oddać rzut i wyrwać zwycięstwo z rąk Dallas Mavericks. Udało się, a na zegarze zostało nawet 0.2 sekundy po tym gdy rzut Bradleya Beala znalazł drogę do kosza. Obrońca Wizards był zresztą najlepszym strzelcem tego spotkania, zdobywając 29 oczek.
  • Sześć zwycięstw z rzędu mają na koncie Boston Celtics, którzy w piątek po raz drugi w tym tygodniu ograli drużynę Atlanta Hawks. 32 punkty miał Jayson Tatum. Mimo tego nie udaje im się w żaden sposób nadgonić Toronto Raptors, bo kanadyjska drużyna w nocy wygrała po raz trzynasty z rzędu, znów ogrywając ekipę Indiana Pacers.
  • Cały czas w górę pną się zawodnicy Oklahoma City Thunder – w piątek ograli na własnym terenie Detroit Pistons, a 22 punkty oraz siedem asyst miał Chris Paul. Thunder wygrali dziewięć z ostatnich dziesięciu meczów, w których zagrał CP3.