Piękny wieczór w Chicago honorujący m.in. Kobe Bryanta i niezwykle emocjonująca końcówka All-Star Game zakończyły tegoroczny weekend gwiazd w NBA. Zdecydowana większość chwali sobie nową formułę starcia, w którym od tego roku zawodnicy grają do określonej liczby punktów. W związku z tym ostatnie minuty meczu zapewniły kibicom w United Center ogromne emocje.

Od początku wiadomo było, że tegoroczny All-Star Weekend bogaty będzie w różnego rodzaju formy upamiętnienia tragicznie zmarłego Kobe Bryanta. Tuż przed samym Meczem Gwiazd obejrzeliśmy więc wspaniały hołd dla legendy Los Angeles Lakers. Było przemówienie Magica Johnsona, wspaniały wokal Kate Hudson czy znakomite wideo, w którego tworzeniu udział wzięli m.in. Michael Jordan czy Barrack Obama. Potem wielkich emocji dostarczyło nam samo spotkanie, kiedy to przez trzy kwarty dostaliśmy prawdziwe show i pokaz efektownych akcji, by w czwartej kwarcie na pierwszy plan wyszło to, co Kobe lubił najbardziej: rywalizacja i walka do ostatnich sekund. Ostatecznie nagrodę MVP imienia Bryanta otrzymał Kawhi Leonard z zespołu LeBrona Jamesa, który zdobył najwięcej w meczu 30 oczek, trafiając osiem z 14 trójek. Bohaterem ostatniej akcji został jednak Anthony Davis, dla którego był to mecz w rodzinnym mieście – to podkoszowy Lakers zdobył bowiem decydujący o zwycięstwie 157-155 punkt, trafiając z linii rzutów wolnych.

Wcześniej zawodnicy stanęli na wysokości zadania i pokazali naprawdę dobrą koszykówkę, fundując fanom bardzo dramatyczną końcówkę. Tym razem zespoły grały w ostatniej kwarcie tylko do określonej liczby punktów, którą było 157 (dodano 24 punkty do wyniku prowadzącej po trzech kwartach drużyny). W związku z tym im bliżej było tego wyniku, tym bardziej drużynom zależało na jak najlepszej grze. W samej końcówce czuć było więc iście play-offową atmosferę, a błysnął m.in. Kyle Lowry z teamu Giannisa Antetokounmpo, któremu udało się dwukrotnie wymusić faul w ataku, co w All-Star Game jest po prostu niespotykane. Zdaje się jednak, że od tego roku będzie to normalność, bo formuła po prostu się przyjęła. Gracze narzekali na decyzje sędziów, widzieliśmy twardą defensywę i taktyczne faule. Wszystko to, czego w Meczu Gwiazd od wielu lat brakowało. Warto dodać, że nowa formuła spodobała się także zawodnikom, a bardzo podekscytowany starciem był m.in. Steph Curry, którego w tym roku z powodu kontuzji zabrakło na parkiecie.

Zadowoleni mogą być jednak także ci, którzy w All-Star Game widzą przede wszystkim efektowne widowisko i pokaz wsadów – tych przez pierwsze trzy kwarty nie brakowało (z góry wsadził nawet 35-letni prawie Chris Paul), a zwycięzca każdej z tych odsłon wygrywał dodatkowe pieniądze na lokalne organizacje charytatywne. Trzecia kwarta zakończyła się remisem, a co za tym idzie w czwartej kwarcie w stawce było nie tylko zwycięstwo w całym meczu, ale też aż 300 tys. dolarów! Łącznie obie organizacje dostały koniec końców pół miliona dolarów. Nic więc dziwnego, że bardzo głośno dopingowali swoich ulubieńców dzieci i młodzież, które siedziały zaraz przy parkiecie – to do nich trafiły bowiem pieniądze. All-Star Game przyciągnął na trybuny także wiele gwiazd, w tym aktorów czy muzyków. W chicagowskiej United Center pojawili się m.in. J Cole, Cardi B, Kanye West czy Kim Kardashian.