Tony Parker jest bez wątpienia jednym z najlepszych zawodników w historii San Antonio Spurs. W poniedziałek klub zastrzeże jego numer, ale świętowanie trwa już od kilku dni. Nic jednak dziwnego, bo Parker jest już legendą teksańskiego zespołu. To przecież w barwach Spurs spędził niemal całą swoją karierę, a także tam odnosił największe sukcesy.

A wszystko mogło potoczyć się zupełnie inaczej, bo Parker w noc draftu 2003 jedną nogą  był już graczem Boston Celtics. Ostatecznie po zawirowaniach trafił jednak do San Antonio i z perspektywy czasu trudno sobie wyobrazić, by ta historia miała lepsze rozwinięcie. Parker wyrósł bowiem w Teksasie nie tylko na mistrza, ale także na jedną z największych europejskich gwiazd NBA. Przez lata udało mu się zdobyć cztery mistrzostwa NBA oraz sześć razy zagrać w Meczu Gwiazd. Rozgrywający odnosił spore sukcesy także na arenie międzynarodowej i z kadrą Francji zdobył m.in. złoty medal Eurobasketu w 2013 roku.

Karierę zakończył oficjalnie w czerwcu tego roku już po zakończonym sezonie w Charlotte, gdzie przeniósł się na jeden rok. Wcześniej kilkanaście lat zachwycał kibiców Spurs, dlatego też ci z pewnością odwdzięczą mu się w poniedziałek, kiedy koszulka z numerem dziewięć zostanie przez klub zastrzeżona. Oznacza to, że już żaden inny zawodnik nie założy takiego numeru. Tym samym francuski rozgrywający dołączy do swoich bliskich kolegów – Tima Duncana oraz Manu Ginobiliego. Od poniedziałku koszulki całej trójki będą wisieć pod dachem AT&T Center, czyli dokładnie tam, gdzie jest ich miejsce.

Co ciekawe, 37-letni dziś były zawodnik nadal utrzymuje bliskie relacje ze Spurs, w tym także z młodziutkim Dejounte Murrayem, który został niejako namaszczony na następce Parkera. To właśnie Murray wygryzł weterana ze składu, co zresztą wcale Francuzowi nie przeszkadza, gdyż jego zdaniem Spurs są teraz w bardzo dobrych rękach. Takie słowa od legendy klubu z pewnością muszą być sporym wyróżnieniem dla młodego Murraya. Co ciekawe, obaj ci zawodnicy zostali wybrani w drafcie pod koniec pierwszej rundy – teraz jeden ma szansę zostać godnym następcą drugiego.

Parker, tak jak i Duncan oraz Ginobili, zajmuje bardzo wysokie miejsca w klasyfikacji wszech czasów Spurs w wielu różnych kategoriach:

  • rozegrane mecze – 1198 (2),
  • trafione rzuty – 7564 (3),
  • trafione rzuty wolne – 3309 (5),
  • zebrane piłki – 3313 (8),
  • asysty – 6829 (1),
  • przechwyty – 1032 (5),
  • punkty – 18943 (4).

To jeszcze w ramach przypomnienia, oto kilka najważniejszych momentów Parkera:

  • finały 2007 – to był pojedynek LeBron James kontra San Antonio Spurs, z którego 22-letni wtedy skrzydłowy nie mógł wyjść zwycięsko. Parker był wtedy jednym z liderów Spurs i w czterech meczach notował średnio 24.5 punktu oraz pięć asyst, a potem zgarnął statuetkę dla najlepszego gracza finałów. Potwierdził tym samym, że jest jednym z najlepszych rozgrywających w całej lidze.
  • listopad 2008 – jeden z najlepszych wieczorów w całej jego karierze, gdy zdobył aż 55 punkty, prowadząc Spurs do zwycięstwa 129-125 po dwóch dogrywkach. Tamten występ przeszedł do historii jako jeden z najlepszych pod względem zdobytych punktów przez gracza Spurs. Wcześniej tak dużo oczek zdobył David Robinson (71 punktów w 1994 roku), a potem jeszcze tylko LaMarcus Aldridge (56 punktów w 2019 roku).
  • finały 2014 – czwarty i ostatni tytuł Parkera, kiedy Spurs zrewanżowali się wielkim Miami Heat za porażkę w finałach rok wcześniej. Parker odegrał sporą rolę w decydującym o mistrzostwie spotkaniu numer pięć, kiedy dopiero w ostatnich 12 minutach meczu zdobył wszystkie swoje punkty i pomógł Spurs wygrać spotkanie, dzięki czemu mogli świętować mistrzostwo przed własnymi kibicami.