Valencia wyrówna serię przed własną publicznością? Gramy o 202 PLN!

Przed nami kolejne emocje w ćwierćfinałach EuroLeague – Olympiakos Pireus ponownie zmierzy się z AS Monaco, a Valencia Basket zagra z Panathinaikos. To spotkania o ogromnej stawce, które mogą ustawić przebieg całych serii.

tylko na Logo Zagranie - typy bukmacherskie

3 × Freebet 50 zł
„Early Life”, czyli 5 × Freebet 25 zł za 20zł
Freebet 25 zł za pełną weryfikację konta
10 zł – freebet za dokonanie pierwszej wpłaty
10 zł – za dołączenie do Discorda Fortuny
5 zł – za udostępnienie kuponu

325 zł na start w Fortunie!

Kod rejestracyjny
ZAGRANIE kod skopiowany kopiuj
skopiuj kod
Funkcjonalności:
freebet
aplikacja mobilna
zakłady na żywo
sporty wirtualne
Bonusy:

FREEBETY: 150 zł + 25 zł + 25 zł + 10 zł + 5 zł
DISCORD: 10 zł

pokaż szczegóły ukryj szczegóły

Valencia vs Panathinaikos

Przygotowaliśmy kod promocyjny Fortuna, dzięki któremu możesz zgarnąć atrakcyjne bonusy na start! Valencia Basket zakończyła fazę zasadniczą EuroLeague na świetnym 2. miejscu z bilansem 25:13. Po roku przerwy od tych rozgrywek to wynik naprawdę imponujący i potwierdzenie, że projekt sportowy klubu wszedł na bardzo wysoki poziom. Nic więc dziwnego, że Hiszpanie byli faworytem w pierwszym meczu ćwierćfinałowym przeciwko Panathinaikos. Grecy musieli przecież przebijać się przez fazę play-in, gdzie wyeliminowali AS Monaco, by w ogóle znaleźć się w tej fazie rozgrywek.

Seria rozpoczęła się w nowoczesnej hali Roig Arena i od początku miała bardzo nietypowy przebieg. To Panathinaikos lepiej wszedł w spotkanie, przejmując kontrolę już od pierwszych minut. Pierwsza kwarta była wyraźnie pod dyktando Greków, którzy narzucili swój rytm i ograniczyli ofensywne atuty rywali. W kolejnych fragmentach meczu inicjatywę zaczęła jednak przejmować Valencia. Druga i trzecia kwarta należały już do gospodarzy, choć trzeba podkreślić, że Panathinaikos przez cały czas bardzo dobrze bronił. Grecy skutecznie spowalniali tempo gry i odcinali Valencii ich największy atut, czyli szybki atak. Efekt był taki, że gospodarze musieli zdobywać punkty głównie po błędach rywali, a ich ofensywa – która przez cały sezon była jedną z najmocniejszych stron zespołu – straciła swój rytm i błysk. Ostatecznie Valencia zdobyła zaledwie 67 punktów, co jak na ich standardy jest wynikiem bardzo niskim.

Spotkanie rozstrzygnęło się dopiero w samej końcówce. Valencia zdołała odrobić straty i doprowadzić do wyrównanej końcówki, ale w decydującym momencie więcej zimnej krwi zachowali goście. Kluczowa akcja należała do Kendricka Nunna, który stanął na linii rzutów wolnych na 2,1 sekundy przed końcem meczu. Spudłował pierwszy rzut, ale trafił drugi, dając swojej drużynie minimalne zwycięstwo. To było pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w tej fazie play-offów, co może mieć ogromne znaczenie w dalszej części serii. Tym bardziej, że Panathinaikos osiągnął to mimo braku swojego kapitana, Kostasa Sloukasa, który przeszedł niedawno operację łąkotki. Cała sytuacja pokazuje, jak wyrównana i nieprzewidywalna może być ta rywalizacja – mimo wyższej pozycji w tabeli Valencia od razu znalazła się pod presją.

Co typuję w tym spotkaniu?

Valencia Basket mimo słabszego występu przegrała pierwszy mecz dosłownie o włos. O wyniku zadecydowały detale – jedna czy dwie akcje mogły pójść w drugą stronę i to Hiszpanie cieszyliby się ze zwycięstwa. Ten mecz był dla nich typowym „zimnym prysznicem” na start serii. Teraz ponownie zagrają na własnym parkiecie i trudno uwierzyć, że drugi raz z rzędu nie wykorzystają tej okazji. Tym bardziej że Panathinaikos wciąż musi radzić sobie bez swojego lidera, Kostasa Sloukasa. Warto też pamiętać, że w fazie zasadniczej Valencia dwukrotnie pewnie pokonała Greków. Teraz, po pierwszym ostrzeżeniu, powinni podejść do meczu z dużo większą koncentracją. Typuję wygraną Valencii. Pamiętaj, że czekają na Ciebie tylko i wyłącznie legalni bukmacherzy!

Valencia wygra

Olympiakos vs Monako

Olympiakos Pireus od samego początku był wyraźnym faworytem tej rywalizacji i trudno się temu dziwić. Grecki zespół jest w fenomenalnej dyspozycji – bilans 26:12 i 1. miejsce w EuroLeague mówią same za siebie. Do tego dochodzi absolutna dominacja na krajowym podwórku – w Greek Basket League zakończyli sezon zasadniczy z perfekcyjnym bilansem 24–0, co tylko podkreśla ich siłę.

Na drugim biegunie znajduje się AS Monaco Basket, które nie miało aż tak stabilnego sezonu. Owszem, na krajowym podwórku spisywali się znakomicie – wygrali zarówno Leaders Cup, jak i Puchar Francji – ale w Eurolidze ich droga była znacznie bardziej wyboista. Aby awansować do ćwierćfinału, musieli przebijać się przez fazę play-in. Najpierw przegrali z Panathinaikos, a dopiero w drugim podejściu wykorzystali swoją szansę, pokonując FC Barcelonę. Problemy Monaco są jednak znacznie głębsze. Klub zmaga się z trudnościami finansowymi, a także z ograniczoną rotacją – jeszcze niedawno dysponowali praktycznie 8-osobowym składem, co na tym poziomie rozgrywek jest ogromnym obciążeniem.

Nic więc dziwnego, że pierwszy mecz z Olympiakosem był dla nich niezwykle trudny. Początek dawał jeszcze pewne nadzieje – Monaco potrafiło dotrzymać kroku i nawiązać walkę – ale z każdą kolejną kwartą przewaga gospodarzy rosła. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wyraźnym zwycięstwem Olympiakosu 91:70, które w pełni oddaje różnicę klas między zespołami. Grecy mają nie tylko szerszą i bardziej jakościową kadrę, ale też większą świeżość – Monaco musiało wcześniej rozegrać dwa wyczerpujące mecze w play-in, co również miało wpływ na ich dyspozycję. Wszystko wskazuje na to, że Olympiakos kontroluje tę serię i jeśli utrzyma obecną formę, będzie bardzo trudny do zatrzymania.

Co typuję w tym spotkaniu?

Olympiakos Pireus ma drobne problemy zdrowotne, ale nie wpływają one znacząco na jakość zespołu. W ostatnim meczu urazu doznał Tyson Ward, który już w 4. minucie musiał opuścić parkiet z powodu problemów z plecami. Gorzej wyglądała sytuacja Tylera Dorseya, który skręcił kostkę w dalszej części spotkania. Mimo tego Olympiakos wciąż dysponuje szeroką, 12-osobową rotacją, co daje ogromny komfort w tak intensywnej rywalizacji. To wyraźny kontrast względem AS Monaco, które operuje znacznie węższym składem – około 10 zawodników, z czego dwóch dopiero wraca po dłuższych przerwach. Różnica w głębi kadry i świeżości może być kluczowa, zwłaszcza w kolejnych meczach serii. Grając u siebie, Olympiakos powinien ponownie narzucić swoje tempo i kontrolować przebieg spotkania. Typuję handicap -4.5 dla Olympiakosu. Zachęcam do regularnego obserwowania zakładki typy dnia lub do sprawdzenia innych propozycji na Zagranie!

Olympiakos (-4.5)

FOT: IPA/SIPA USA/PressFocus