Senators skorzystają z napiętego terminarza Capitals? NHL AKO 2.57!
Witam w 2026 roku! Nie odpoczywamy od hokeja i pod lupę biorę starcie Ottawa Senators – Washington Capitals oraz Chicago Blackhawks – Dallas Stars. Serdecznie zapraszam wszystkich zainteresowanych do zapoznania się z treścią analizy i końcowymi przemyśleniami.
Ottawa Senators – Washington Capitals: typy i kursy bukmacherskie (01.01.2026)
Za nim pójdziemy dalej, zachęcam Cię do skorzystania z kodu promocyjnego Superbet! Jednym z kluczowych aspektów tej rywalizacji jest dysproporcja w terminarzu obu ekip. Washington Capitals znajdują się w bardzo wymagającej fazie sezonu, rozgrywając trzy mecze w ciągu zaledwie trzech nocy. To scenariusz, który każdy trener i zawodnik woli unikać. Takie natłok spotkań zawsze pozostawia swoje piętno na organizmach graczy, niezależnie od tego, jak profesjonalnie podchodzą do regeneracji.
Z drugiej strony mamy Ottawa Senators, którzy ostatni mecz rozegrali dwie noce temu. Ta różnica może nie wydawać się ogromna na papierze, ale w rzeczywistości daje gospodarzom znaczącą przewagę. Kolejnym czynnikiem, który nie może umknąć uwadze, jest obecna passa Senators. Trzy porażki z rzędu to nigdy nie jest komfortowa sytuacja dla żadnej drużyny. Nie można pominąć faktu, że wcześniej w tym sezonie Senators absolutnie zdominowali Capitals w ich własnej hali, wygrywając różnicą sześciu bramek. To było prawdziwe rozbicie, mecz, który na długo zostaje w pamięci obu drużyn, choć z zupełnie innych powodów.
Statystyki:
- Senators nie wygrali u siebie od 2 meczów
- Capitals wygrali tylko raz w ostatnich 5 wyjazdowych spotkaniach
Co obstawić?
Wczoraj Capitals pewnie ograli New York Rangers, więc punkty w ich napiętym terminarzu wpadły. Gospodarze nie są w najwyższej formie, ale mogą skorzystać z faktu, że ekipa ze stolicy ma już swoje w nogach, a dodatkowo na wyjazdach radzi sobie ostatnio średnio. Zaufam drużynie z Kanady i idę w ich końcowe zwycięstwo. Typy NHL, które do tej pory graliśmy, są dostępne w specjalnej zakładce na naszej stronie.
Chicago Blackhawks – Dallas Stars: typy i kursy bukmacherskie (02.01.2026)
Największą niewiadomą przed tym spotkaniem jest status Connora Bedarda. Wszystko wskazuje na to, że młoda gwiazda Blackhawks powinna wrócić do składu, choć ostateczną pewność będziemy mieć dopiero bliżej rozpoczęcia meczu. Pytanie brzmi, w jakiej formie będzie po przerwie spowodowanej kontuzją. Czy będzie potrzebował czasu, żeby wrócić do pełni swoich możliwości, czy może od razu zaprezentuje się w świetnym stylu? Ciekawym kontekstem tego spotkania jest fakt, że przed końcem roku Blackhawks zdołali pokonać Stars, i to bez Bedarda w składzie. Jeśli mówimy o Dallas, to nie możemy pominąć faktu, że zespół nie potrafi wygrać od trzech meczów z rzędu. Chicago ma swoje własne kłopoty, i to znacznie poważniejsze.
Zaledwie trzy wygrane w grudniu to statystyka, która mówi sama za siebie. To był dramatycznie trudny miesiąc dla tej drużyny. Ciekawym aspektem tego meczu są statystyki dotyczące trzecich tercji, które mogą okazać się absolutnie kluczowe dla wyniku spotkania. Dallas to druga najgroźniejsza drużyna w lidze pod względem strzelania goli w końcówkach meczów. Jednocześnie jednak w trzecich tercjach tracą najwięcej bramek spośród wszystkich okresów gry. Blackhawks również grają swoją najlepszą ofensywę w trzecich tercjach. To może zapowiadać prawdziwe fajerwerki w końcówce spotkania. Ciekawe jest też to, że Chicago traci w trzecich tercjach trochę mniej niż w drugich, gdzie ich obrona szwankuje najbardziej. Do nocnych zmagań tych zespołów jeszcze trochę zostało, więc przed tym może znajdziesz coś dla siebie w zakładce typy dnia.
Statystyki:
- Średnio w 3. tercjach w meczach Blackhawks pada średnio 2,25 gola
- Średnio w 3. tercjach w starciach Stars pada średnio 2,35 bramki
Co obstawić?
Ostatnia tercja tego spotkania zapowiada się bardzo ciekawie, bo obie ekipy właśnie wtedy najlepiej radzą sobie w ofensywie, ale też defensywa daje się we znaki. Dlatego moja propozycja dotyczy tego, że w ostatniej partii zobaczymy co najmniej dwie bramki.
Foto. Nick Wass


