Premier League się nie zatrzymuje – gramy o 338 PLN!

Piłkarze w Polsce w tej chwili podróżują pomiędzy bigosem a sernikiem, ale w Anglii nie ma o tym mowy – Premier League, jak co roku o tej porze, nabiera tempa i podróże międzymiastowe są codziennie – na mecz lub z meczu. Wczoraj zakończyliśmy 19. kolejkę, a dziś przystępujemy do serii gier numer 20. Cztery spotkania dziś po południu i wieczorem – my celujemy w dubla z kursem 3.84 z meczami Tottenhamu i Liverpoolu!
Więcej o kodzie promocyjnym w Totalbet przeczytasz tutaj -> https://zagranie.com/kod-promocyjny-totalbet/
Southampton – Tottenham
Święci przyjmą na St. Mary’s Koguty, które nie przegrały w lidze od końca października. Swoje kłopoty podopieczni Antonio Conte mieli jednak w Lidze Konferencji Europy i na wiosnę nie zobaczymy ich w Europie. Na krajowym podwórku Tottenham ma jeszcze sporo zaległości do odrobienia, bo jak na razie to tylko 16 rozegranych spotkań. Atak na czołową czwórkę nie jest skazany na niepowodzenie, ale przydałoby się do tego przebudzenie Harry’ego Kane’a, który w tym sezonie w 15 meczach strzelił tylko trzy gole. Drużyna z Janem Bednarkiem w składzie znajduje się na razie na 14. pozycji w ligowym zestawieniu, ale do piątego Tottenhamu brakuje im zaledwie dziewięciu punktów, więc ten dystans nie jest tak odległy jak mogłoby się wydawać. Dodatkowo wygrana nad West Hamem może dodać wiary w siebie i po serii sześciu meczów bez wygranych dla podopiecznych Ralpha Hasenhuttla trzy punkty z drużyną z czołówki powinny zapalić lampkę ostrzegawczą w głowach gości. Święci na własnym obiekcie w tym sezonie ligowym przegrali tylko raz, a Tottenham na wyjazdach zdobył tylko siedem oczek. Czego możemy spodziewać się po tym spotkaniu?
Co gramy?
Typuję w tej parze to, że obie drużyny zdobędą gola. Southampton nawet jeśli przegrywał, czy remisował swoje spotkania w poprzednich kolejkach, to nie bez walki – dwa gole straciły Leicester czy Crystal Palace, a czystego konta nie zachowała też Chelsea. Dobrą formę prezentuje Armando Broja czy James Ward-Prowse, a cieszy także to, że i nasz rodak Jan Bednarek potrafi odnaleźć się w polu karnym przeciwnika i dwukrotnie już pokonywał bramkarza rywali w tym sezonie. Tottenham ma oczywiście także ciężkie działa – Sona, Kane’a, który w końcu zaczął strzelać w dwóch ostatnich kolejkach, czy Lucasa Mourę, który w czterech ostatnich meczach zanotował trzy gole i dwie asysty. Faworytem będą goście, ale sądzę, że Southampton – cytując klasyka – tanio skóry nie sprzeda.
Leicester – Liverpool
Drużyna prowadzona przez Jurgena Kloppa nie zamierza się zatrzymywać w drodze do walki o mistrzostwo Anglii. Od porażki z West Hamem, która przytrafiła się już dość dawno, we wszystkich rozgrywkach The Reds tylko raz stracili punkty, a do tego tracą bardzo mało bramek. To także najskuteczniejsza drużyna ligi – strzelili aż 50 goli w 18 meczach, co daje imponującą średnią na mecz. Leicester w tej kampanii gra zdecydowanie poniżej oczekiwań, a do tego nie ma łatwej sytuacji kadrowej, bo złożenie jedenastki meczowej i kadry na ligowe potyczki nie należy do prostych wyborów. Kontuzjowani bądź chorzy są Barnes, Bertrand, Daka, Evans, Fofana, Justin, Pereira, Soyuncu i Ward, czyli piłkarze, którzy w optymalnej formie byliby w większości pierwszymi wyborami na swoje pozycje. Kibiców Lisów zapewne martwi też fakt, że Jamie Vardy ostatnie bramki w Premier League zdobył jeszcze w listopadzie. Po wysokiej porażce 3:6 z Manchesterem City, starcie z Liverpoolem może być znów ciężkim przeżyciem w drużynie mistrza Anglii z 2016 roku.
Co gramy?
Goście są faworytem tego meczu bez dwóch zdań – tutaj raczej wiele osób potwierdza moje przypuszczenia. Kurs na zwycięstwo wicelidera tabeli nie jest jednak czymś, co przyciąga graczy. Jeśli jednak połączymy wygraną Liverpoolu wraz z tym, że obie drużyny strzelą gola to kurs wyskakuje nam do wysokich rozmiarów. Dlaczego jednak BTTS skoro Leicester nie radzi sobie ostatnio najlepiej? Mimo to Lisy potrafiły strzelić trzy gole City, tydzień temu także trzy razy strzelili Liverpoolowi w meczu EFL Cup, a osiem na dziesięć ostatnich potyczek to właśnie sytuacja, w której drużyna Brendana Rodgersa strzelała i traciła bramkę. Siedem na dziesięć ostatnich bezpośrednich meczów to takżę BTTS-y. Kurs na ten typ moim zdaniem jest warty ryzyka i gdy połączymy to razem z pierwszym zdarzeniem, to AKO wygląda jak na dubla naprawdę dobrze.
Stwórz własne AKO na mecze Premier League!
West Ham
Bournemouth
Ipswich
Wolverhampton
Crystal Palace
Brighton
Aston Villa
Nottingham Forest
Brentford
Chelsea
Tottenham
Southampton
Fulham
Liverpool FC
Manchester United
Manchester City
Leicester
Newcastle
Propozycja kuponu
fot. PressFocus
(0) Komentarze