Manchester City otrząśnie się z krótkiego kryzysu? Gramy Premier League o 205 PLN!
Premier League nie pokazała się zbyt dobrze w Lidze Mistrzów. Poza świetnymi Chelsea i Arsenalem, przedstawiciele ligi angielskiej pod angielskimi reflektorami zaliczyli same porażki. Dla wielu ekip z topu ten weekend będzie więc okazją do wejścia na lepsze tory. Miłej lektury!
Manchester City – Leeds | 16:00
Obywatele będą musieli postarać się o odbicie od lekkiego dna. Zaliczyli przecież dwie porażki z rzędu. Tak jak jeszcze przegrana z Bayerem Leverkusen nie powinna być zbyt bolesna, szczególnie biorąc pod uwagę wystawiony skład, jak i fakt, że w nowym formacie Ligi Mistrzów i tak zakwalifikują się do dalszej fazy, tak porażka z Newcastle sprawiła, że mistrzostwo Premier League zaczyna się oddalać na dobre. Wprawdzie mecz ze Srokami wypełniony był sędziowskimi kontrowersjami, ale nie zmienia to faktu, że Cityzens po prostu nie pokazali się z najlepszej strony. W efekcie po 12 spotkaniach mają 22 punkty. W tabeli wyprzedziło ich Chelsea, a po piętach coraz bardziej drepcze Aston Villa. Pep sam jest zadziwiony postawą swojej drużyny i w niedawnych wywiadach podkreślał, że w kluczowych momentach spotkań na szczycie zaczynają grać ze strachem w oczach. Nie da się natomiast ukryć, że kiedy nic im nie ciąży na sercu, to stają się jedną z najprzyjemniejszych do oglądania drużyn w Europie. W samej lidze angielskiej strzelili aż 24 gole i pod względem tej statystyki dorównuje im wyłącznie Arsenal. Czy dzisiaj rozgrzeją Etihad?
Wszystko na to wskazuje, bo odwiedzi ich beniaminek w postaci Leeds. Pawie nie robią furory na miarę Sunderlandu i po 1/3 sezonu zameldowali się w strefie spadkowej. Tragiczna forma Wolverhamption może natomiast napawać każdy zespół z dołu tabeli nadzieją, że może jednak uda się im utrzymać. Nad dzisiejszymi gośćmi również nie można postawić jeszcze krzyżyka. Zajmują 18 miejsce w tabeli, ale mają tyle samo punktów co West Ham i oczko mniej niż Nottingham Forrest. Sprawia to, że do wydostania się znad czerwonej linii może wystarczyć tak naprawdę rozegranie jednego dobrego meczu. Takie jednak zdarzają się w przypadku Leeds dosyć rzadko, jako że w ciągu ostatnich dwóch miesięcy zagrali jedne dobre zawody – przeciwko West Hamowi właśnie.
Co obstawiać?
Postawię na gola Erlinga Haalanda. City raz po raz pokazuje, że mimo konstruowania świetnych akcji, bez Norwega nie potrafią niczego wykończyć. Dobitnie było to widać przeciwko Bayerowi Leverkusen. W trakcie meczu na Aptekarzy tak naprawdę nie działo się nic poważnego w polu karnym Flekkena aż do wejścia na boisko byłego gracza Borussi Dortmund. Spodziewam się, że zranieni The Cityzens strzelą 2-3 gole dzisiejszym rywalom i trudno mi sobie wyobrazić scenariusz, w którym Haaland nie załaduje chociażby jednego. Gola Norwega możecie postawić w STS. Jeśli nie macie jeszcze konta u tego bukmachera, możecie założyć je z naszym kodem promocyjnym STS.
Po inne analizy na najlepsze mecze tego tygodnia, zapraszamy do zakładki piłka nożna. Przygotowaliśmy także analizy dla fanów innych sportów! Chcesz porównać kursy? Sprawdź listę legalnych polskich bukmacherów.
Sunderland – Bournemouth
Czarne Koty naprawdę imponują w swoim powrocie do Premier League. Awansowali do pierwszej klasy rozgrywkowej w wielkich bólach, ale to co prezentują już na najwyższym szczeblu zasługuje wyłącznie na oklaski. Ich właściciel, w przeciwieństwie do większości włodarzy śmietanki Championship, nie zamierzał zarabiać na ich ciągłych spadkach i walkach o awans. Zamiast tego zainwestował w zespół konkretne pieniądze, ściągnął naprawdę dobrych zawodników. Szczególnie imponuje Granit Xhaka, który z miejsca stał się liderem tej ekipy. W efekcie Sunderland ma 19 punktów po 12 kolejkach. Może i zajmują 7. miejsce w tabeli, ale tak naprawdę do trzeciego Man City brakuje im zaledwie trzech oczek. Co więcej, zaimponowali oni przede wszystkim występem przeciwko Arsenalowi. Kanonierzy są obecnie najlepszą drużyną w Europie, a na Stadionie Światła długimi fragmentami meczu wyglądali po prostu bezradnie.
Na bezradnych będzie próbowało nie wyjść Bournemouth. Wisienki rozgrywają niemalże identyczny sezon, jak ich dzisiejsi rywale. Mają tyle samo zwycięstw, remisów i porażek, a co za tym idzie także tożsamą liczbę punktów. Dzieli ich jedynie bilans bramek, który przyjezdni mają gorszy o 4 trafienia, przez co zajmują też pozycję niższą o jedną cyferkę. Andoni Iraola wykonuje naprawdę świetną robotę. Hiszpan z ekipy bijącej się o utrzymanie wyrzeźbił zespół, który w dobry dzień potrafi ograć każdego i przez to bije się o miejsca dające europejskie puchary. Nie da się natomiast ukryć, że ich ostatnie mecze nie były zbyt imponujące. W 5 minionych spotkaniach wygrali tylko z Nottingham Forrest, a poza tym zaliczyli 2 porażki 2 remisy. Czy dzisiaj przełamią marazm?
Co obstawiać?
Typuję tutaj powyżej 4.5 rzutu rożnego Bournemouth. Wisienki zdecydowanie nie przegrywają z powodu braku ofensywnych zapędów, a przede wszystkim przez niesamowity wręcz brak skuteczności. Zaciął się przede wszystkim Antoine Semenyo. The Cherries opierają swoje ataki na długich podaniach do wybiegających skrzydłowych i to sprzyja rzutom rożnym. Zaproponowaną przeze mnie linię pokryli w każdym z ostatnich 5 meczów. Sunderland natomiast umie się murować w niektórych fragmentach spotkania, czym prowokują stałe fragmenty rywali. Powodzenia!
Pod spodem kupon:

fot. Alamy Stock Photo

