Madryckie ekipy popłyną na fali Ligi Mistrzów? Gramy La Liga o 218 PLN!
Madryckie kluby mają za sobą naprawdę imponujący tydzień w Lidze Mistrzów. Zarówno Atletico, jak i Real zaprezentowały futbol na poziomie europejskiej elity i w świetnych nastrojach wracają do rywalizacji ligowej. W tej analizie przyjrzymy się ich sobotnim meczom La Liga. Miłej lektury!
Załóż konto w Superbet z kodem ZAGRANIE, zaznacz wszystkie zgody marketingowe, wpłać 50 zł na depozyt i postaw 2 zł na zwycięstwo Realu. Real tryumfuje? Zgarniasz bonus 374 PLN! Kliknij w baner, żeby rozpocząć.
Reklama. Tylko dla osób pełnoletnich (18+). Hazard wiąże się z ryzykiem uzależnienia.
Atletico Madryt – Getafe | 16:15
Jeszcze kilka dni temu kibice Atletico mogli zastanawiać się, czy ich drużyna utrzyma tempo w kluczowym momencie sezonu. Odpowiedź przyszła w Lidze Mistrzów i była bardzo głośna. Los Colchoneros dosłownie przejechali się po Tottenhamie. Owszem, nie sposób nie wspomnieć o ogromnej pomocy ze strony bramkarza Kogutów. Kinsky zaliczył kilka interwencji, które raczej chciałby wymazać z pamięci i zszedł z boiska już w pierwszej połowie. Niemniej jednak byłoby wielką niesprawiedliwością sprowadzać ten wynik wyłącznie do błędów londyńczyków. Atletico wyglądało jak zespół kompletny. Poukładany w defensywie, agresywny w pressingu i niezwykle skuteczny w ofensywie.
Podopieczni Diego Simeone po raz kolejny pokazali, że kiedy wchodzą w tryb „pucharowy”, potrafią grać z niezwykłą koncentracją i dyscypliną. To właśnie te elementy od lat definiują Atletico. Nie jest to może futbol najbardziej widowiskowy, ale za to niezwykle skuteczny. Właśnie dlatego madrytczycy wciąż znajdują się na trzecim miejscu w tabeli La Liga i coraz bardziej wygląda na to, że po raz kolejny przypieczętują status trzeciej siły hiszpańskiej piłki.
I szczerze mówiąc, trudno się temu dziwić. Szansa na walkę o pierwsze dwa miejsca odjechała już dawno, bo dystans do Realu i Barcelony jest zwyczajnie zbyt duży. Jednocześnie jednak reszta ligi nie wygląda na tyle mocno, by poważnie zagrozić Atletico w walce o Ligę Mistrzów. W takim kontekście Atletico ma dość komfortową sytuację. Mogą spokojnie kontrolować tempo sezonu i jednocześnie skupić się na Europie.
W sobotni wieczór na Civitas Metropolitano przyjedzie Getafe, które również przechodzi ciekawą ewolucję. Jeszcze niedawno zespół Jose Bordalasa kojarzył się głównie z brutalnym stylem gry i desperacką walką o utrzymanie. Getafe było typowym „prawie-spadkowiczem”, który ratował się podkładaniem nóg, czasem dosłownie, każdemu rywalowi z czołówki.
Dziś jednak obraz tej drużyny wygląda trochę inaczej. Getafe coraz wyraźniej ugruntowuje swoją pozycję w środku tabeli. Nie są już zespołem, który desperacko walczy o każdy punkt, tylko raczej solidnym ligowym rzemieślnikiem. Nadal potrafią grać niezwykle twardo i fizycznie, ale jednocześnie częściej starają się również grać w piłkę.
Nie oznacza to oczywiście, że nagle zobaczymy tutaj widowisko pełne finezji. Mecze Getafe nadal często przypominają raczej bój niż futbolowy spektakl. W starciach z Atletico ta tendencja zwykle tylko się potęguje, bo oba zespoły świetnie odnajdują się w grze na styku, w pojedynkach bark w bark i w ciągłym przerywaniu akcji przeciwnika.
Co obstawiać?
Patrzę tutaj w stronę powyżej 24.5 fauli. Mecze Atletico z Getafe od lat należą do najbardziej fizycznych w całej La Liga. Styl gry obu drużyn sprzyja przerywaniu akcji i agresywnemu pressingu. W dodatku Getafe często próbuje wybić rywali z rytmu właśnie poprzez twardą grę. Atletico natomiast to twardej gry w ostatnim okresie dokłada kawał świetnej gry w ataku. To wszystko sprawia, że linia fauli w takich spotkaniach potrafi być przekraczana z dużym zapasem. Faule i inne statystyki postawisz w Superbet. Jeśli nie masz jeszcze tutaj konta, możesz założyć je z naszym kodem promocyjnym Superbet.
Po inne analizy na najlepsze mecze tego tygodnia, zapraszamy do zakładki piłka nożna. Przygotowaliśmy także analizy dla fanów innych sportów! Chcesz porównać kursy? Sprawdź listę legalnych polskich bukmacherów.
Real Madryt – Elche | 21:00
Real Madryt w tym sezonie przypomina drużynę o dwóch zupełnie różnych twarzach. Jedna z nich to zespół absolutnie bezlitosny dla rywali. Szybki, kreatywny i potrafiący rozstrzygać mecze w kilka minut. Druga natomiast bywa zaskakująco chaotyczna, a momentami wręcz bezradna.
Najlepszym dowodem na tę sin formy są ostatnie tygodnie. Królewscy potrafili rozegrać trzy naprawdę słabe mecze ligowe, przeciwko Getafe, Osasunie i Celcie Vigo. Dwa pierwsze zakończyły się porażkami, a w trzecim Real wygrał w sposób, który trudno nazwać przekonującym. Gra wyglądała momentami tak, jakby drużyna kompletnie zgubiła rytm.
I właśnie wtedy przyszła Liga Mistrzów. A wraz z nią występ, który przypomniał wszystkim, dlaczego Real Madryt pozostaje jedną z najbardziej niebezpiecznych drużyn na świecie. Spotkanie z Manchesterem City zakończyło się spektakularnym zwycięstwem 3:0.
Bohaterem wieczoru został Federico Valverde, który popisał się hat-trickiem. Urugwajczyk od dawna jest jednym z najważniejszych elementów układanki Realu, ale takie mecze potrafią nadać sezonowi zupełnie nową dynamikę. Jeśli ten występ okaże się dla niego impulsem do jeszcze lepszej gry, Real może wejść w bardzo niebezpieczny dla rywali tryb.
Takie zwycięstwa mają zresztą ogromne znaczenie nie tylko dla pojedynczego zawodnika, ale dla całego zespołu. Real od lat jest drużyną, która potrafi żyć emocjami wielkich meczów. Jedno spektakularne zwycięstwo potrafi całkowicie zmienić atmosferę w szatni i nadać rozpęd na kolejne tygodnie.
Rywalem Królewskich będzie Elche, zespół, który wielokrotnie już w tym sezonie określałem jako jedną z najprzyjemniejszych do oglądania „słabych” drużyn w lidze. Brzmi to trochę paradoksalnie, ale coś w tym jest. Elche nie jest drużyną wybitną pod względem jakości kadrowej, jednak ich podejście do futbolu sprawia, że ich mecze rzadko bywają nudne.
Największym problemem tej ekipy nie jest brak umiejętności. Wręcz przeciwnie, potrafią tworzyć akcje, potrafią utrzymywać się przy piłce i potrafią zaskakiwać rywali odważnym pressingiem. Problem pojawia się natomiast w momentach, w których trzeba wykazać się chłodną kalkulacją i defensywną dyscypliną.
Elche bywa po prostu naiwne. Tracą bramki w sytuacjach, w których bardziej doświadczone zespoły potrafiłyby spokojnie zabić tempo meczu. Zdarza im się zbyt wysoko ustawić linię obrony albo zostawić zbyt dużo miejsca w środku pola.
Przeciwko Realowi takie błędy mogą być szczególnie kosztowne. Królewscy uwielbiają bowiem wykorzystywać wolne przestrzenie i błyskawicznie przechodzić z obrony do ataku. Jeśli Elche pozostanie wierne swojej ofensywnej filozofii, a wszystko wskazuje na to, że tak właśnie będzie – możemy zobaczyć naprawdę otwarte spotkanie.
Co obstawiać?
Tutaj wybieram powyżej 2.5 gola. Elche gra bardzo ofensywnie jak na drużynę z dolnych rejonów tabeli i często doprowadza do meczów z dużą liczbą sytuacji bramkowych. Jednocześnie ich defensywa potrafi się rozsypać przeciwko drużynom o jakości ofensywnej Realu. Jeśli Królewscy utrzymają tempo z meczu z Manchesterem City, linia trzech goli wydaje się jak najbardziej w zasięgu. Powodzenia!
Pod spodem kupon:
fot. Alamy Stock Photo


