Indykpol AZS Olsztyn w przekonywującym stylu pokona Barkom Każany Lwów? Gramy o 201 PLN
Wtorkowego popołudnia dojdzie do następnego meczu w PlusLidze, a także w siatkarskiej CEV Champions League. Pierwsi o punkty powalczą zawodnicy Indykpol AZS-u i Barkomu Każany Lwów, a później Asseco Resovii Rzeszów i SVG Lueneburgu. Mając na uwadze okoliczności i obecne formy tych drużyn, gospodarzy obu tych gier należy uznać za faworytów do wygranych. Choć mniej powodów do zmartwień mają kibice z Olsztyna, ponieważ ich ulubieńcy zmierzą się z niżej notowanymi.
Indykpol AZS Olsztyn – Barkom Każany Lwów: typy, kursy bukmacherskie i zapowiedź meczu (06.01.2026 r.)
Tego rodzaju gry najczęściej zapowiadane są jako starcie Dawida z Goliatem. Z tym, że tu z trudem przychodzi wymienienie argumentów, które miałyby uzasadnić, dlaczego przyjezdnych stać na triumf. Jest tak, ponieważ kiedy oni znajdują się w sporym kryzysie, tak gospodarze z powrotem prezentują się jak na początku sezonu. Dzięki temu zakończyli poprzedni rok w znakomitych nastrojach, a lwowianie chcieliby o tamtym czasie czym szybciej zapomnieć.
Siatkarze Indykpol AZS-u przystąpią do tego meczu, będąc na fali 3 wiktorii z rzędu. Te wygrane są tym cenniejsze, że tylko raz stracili punkt. Aż 5-setową batalię stoczyli wtedy, kiedy na wyjeździe mierzyli się z drużyną InPost ChKS-u Chełm. Tamto starcie było o tyle wyjątkowe względem 2 pozostałych, że olsztyński team przegrywał już 2:0. Wówczas też 3. odsłona zakończyła się grą na przewagi do stanu 26:28. Nic więc dziwnego, że po starciu z tegorocznym beniaminkiem sympatycy tego klubu mieli obawy, co do tego, czy ich ulubieńcy rzeczywiście są w stanie nadal prezentować równie wysoką formę, jak choćby z początku sezonu, czy gry z Asseco Resovią. Wygrana do zera i w przekonywującym stylu nad BBTS rozwiała te wątpliwości.
Tym samym gospodarze tego spotkania odbudowali się po gorszym czasie, jakiego doświadczyli między 18 listopada a 6 grudnia 2025 roku. Wówczas w 5 występach ponieśli aż 3 porażki. Ulegali kolejno: Aluron CMC Warcie (2:3), PGE Projektowi Warszawy (3:2) oraz BOGDANKA LUK-owi Lublin (3:0). Natomiast ogrywali wtedy takie teamy jak: Cuprum Stilon Gorzów (3:0) i ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle (3:2). Przy czym tamten okres z obecną sytuacją łączy to, że w znakomitej formie w dalszym ciągu jest Moritz Karlitzek. Niemiecki przyjmujący w dalszym ciągu znacząco pomaga swojemu zespołowi w ofensywie jak i w grze obronnej. Teraz może liczyć na równie dobrze dysponowanych partnerów, z których część zdążyła wyleczyć choroby i drobne kontuzje.
Natomiast siatkarze Barkomu Każany Lwów prezentują się coraz słabiej. Prawie, że już wcale nie przypominają tej drużyny, którą tworzyli na początku tego sezonu. Jest tak, ponieważ w zasadzie tylko Lorenzo Pope regularnie zdobywa równą (i wysoką) liczbę punktów. Co prawda w przedostatnim występie, tj. wtedy, kiedy Barkom mierzył się ze Ślepskiem, zdobył tylko punkt; ale wtedy też atakował raptem 6 razy. Dla przykładu w poprzednich 5 meczach miał: 18, 36, 29, 27 i 14 akcji.
Statystyki:
- Dotychczas te kluby mierzyły się 7 razy w PlusLidze. Team Indykpol AZS-u był górą 5-krotnie.
- Indykpol AZS Olsztyn u siebie podejmował Barkom 3-krotnie i w tym czasie przegrał tylko raz.
- Kiedy Indykpol AZS pełnił rolę gospodarza w starciach z Barkomem, to zdobył 8 setów i stracił 4.
- W tym sezonie te drużyny konfrontowały się raz. Zespół Barkomu Każany uległ wtedy wynikiem 1:3.
- Po rozegraniu 4 odsłon kończyły się poprzednie 3 bezpośrednie potyczki między tymi teamami.
- Ich jeszcze wcześniejsze rywalizacje w sumie po 2 razy kończyły się po rozegraniu 3 oraz 5 odsłon.
- Drużyna Barkomu Każany ponosiła same porażki w ostatnich 6 startach, a łącznie 9 w 10 występach.
- W ich ostatnich 5 pojedynkach w 1. setach teamy zdobywały: 46, 41, 48, 44 oraz 48 punktów.
- Zespół Indykpol AZS-u Olsztyn słabszym okazał się tylko raz w ostatnich 5 grach – do zera uległ lublinianom.
Co obstawiać?
Bukmacherzy podpowiadają stawiającym typ dnia na ten mecz, że z 10. wygranej w tym sezonie cieszyć się będą zawodnicy Indykpol AZS-u. Jeśli sięgnęliby po nią, to wówczas po 14. kolejce mieliby na koncie więcej oczek niż obecny 3. zespół ligi, czyli Aluron CMC Warta. Przy czym „muszą” nadal zachowywać czujność, ponieważ aktualnie mają na koncie tyle samo oczek, co i „Jurajska Armia”, i PGE GiEK Skra Bełchatów. Ponadto, 6. team PlusLigi, czyli Asseco Resovia Rzeszów traci do nich raptem oczko, a kolejne dwa, tj. JSW Jastrzębski i Energa Trefl – 3.
Niewątpliwym atutem siatkarzy Indykpol AZS-u jest również to, gdzie zostanie rozegrane to spotkanie. Jako, że wystąpią przed własną publicznością, to znacznie szybciej i częściej właściwie będą znajdywać np. punkty odniesienia. Tak zwane „wyczucie hali” jest tu o tyle ważne tym bardziej, że Barkom Każany na wyjazdach radzi sobie coraz słabiej. Jeszcze w okresie od października do listopada byli w stanie 3-krotnie doprowadzić do tie-breaka. Teraz nawet jeśli mierzą się z równymi sobie, jak np. ze Ślepskiem Malow Suwałki, czy częstochowskim „Norwidem”, to zdobywają maksymalnie po secie. Zważywszy na to, z kim dziś przychodzi im się zmierzyć, to trudno oczekiwać, by mieli zakończyć wspomnianą serię porażek.
Zwłaszcza, że to olsztynianie ze swojej hali stworzyli w tym sezonie prawdziwą twierdzę. Ulegali w niej w obecnie trwających rozgrywkach tylko JSW Jastrzębskiemu i Aluron CMC Warcie. Przy czym okazywali się od nich słabszymi dopiero po tie-breakach. W pozostałych 4 startach aż 3-krotnie wygrywali za 3 punkty. Po 5-setowej batalii uporali się z ZAKSĄ; która mimo wszystko jest (nawet aktualnie) w wyraźnie lepszej formie od lwowian. Dlatego też obstawiam, że Indykpol AZS raz jeszcze w tym sezonie zwycięży przed własną publicznością za 3 punkty.
Asseco Resovia Rzeszów – SVG Lueneburg: typy, kursy bukmacherskie i zapowiedź meczu (06.01.2026 r.)
Prawdopodobnie do jeszcze bardziej jednostronnej potyczki dojdzie w hali Podpromie. Jest tak, ponieważ gospodarze są bardziej jakościową drużyną. W dodatku taką, która już nie raz pokonywała w przekonywującym stylu najbliższych oponentów. Co prawda te zespoły mierzyły się tylko 2-krotnie. Jednak jako, że do tych starć doszło w 2024 roku, to można uznać je za wiarygodnie oddające obecne możliwości tych obu zespołów.
Wówczas w pierwszym rzeszowianie w poszczególnych setach triumfowali do: 16, 17 i 21, a w kolejnym do: 25, 18 i 22. Przy czym należy zauważyć, że wówczas te mecze były rozgrywane w ramach finału Pucharu CEV; czyli rozgrywkach, w których Asseco Resovia brała udział również w poprzednim sezonie. Wówczas także przystąpili do bicia się o złote medale, lecz stracili tytuł na rzecz Ziraatu Bankasi Ankary. Natomiast co do starć finałowych w sezonie 2023/2024, to pozwalają one zauważyć, że ten niemiecki zespół nie jest w stanie zaskoczyć bardziej ogranych w Europie, kiedy dochodzi do pojedynków mających spore znaczenie.
A właśnie takie będzie miało dziś miejsce. W końcu nasz team będzie chciał się odkuć po porażce w 1. kolejce. Wtedy do jednego ulegli Aluron CMC Warcie Zawiercie, czyli drugiemu (obok nich samych) największemu faworytowi do wywalczenia awansu z grupy D. Natomiast niemiecki SVG Lueneburg będzie próbował udowodnić, że wygrana (również do jednego) ze Sportingiem CP nie była dziełem przypadku. Przy czym też w zasadzie de facto trudno się go upatrywać. W końcu siatkarze niemieckiego klubu mniej więcej równych sobie w tym sezonie pokonują z niezwykłą regularnością.
Dość powiedzieć, że przegrali w tym sezonie raptem 2 razy, a konfrontowali się już… 22 razy! Słabszymi byli od Duren i BR Volleys; czyli od zespołów, które są klasyfikowane obecnie na 2. i 3. miejscu w lidze niemieckiej. Z kolei liderem tych rozgrywek pozostaje… SVG Lueneburg. Z tym, że warte odnotowania jest też to, że przewodzący w stawce w samej Bundeslidze ponieśli tylko jedną porażkę. Ta druga miała miejsce wtedy, kiedy to 12 października walczyli o Superpuchar Niemiec.
Jest to o tyle istotne, że pokazujące raz jeszcze, że mają problemy z wygrywaniem starć o w miarę dużą stawkę z drużynami, składającymi się z kilku gwiazd i solidnych pozostałych graczy. Przy czym ani Duren, ani BR Volleys nie dysponuje nawet w połowie tak mocnym składem jak trener Asseco Resovii. Choć dla niego, tj. Massimo Bottiego to spotkanie będzie wyjątkowe z jeszcze jednego powodu. Kilka dni temu podano oficjalnie, że wspomniany szkoleniowiec został nowym selekcjonerem reprezentacji… Niemiec.
Statystyki:
- Drużyna SVG Lueneburga okazywała się lepszą 18-krotnie w ostatnich 19 konfrontacjach.
- Team Asseco Resovii Rzeszów wygrywał 1. odsłony 6 razy w ostatnich 7 domowych występach.
- Zespół SVG Lueneburga triumfował w sumie 9 razy na poprzednich 10 wyjazdach.
- Te kluby mierzyły się 2-krotnie. Za każdym razem (w ’24 r.) rzeszowianie wygrywali do zera.
- Siatkarze SVG Lueneburga sięgali po zwycięstwa w 3. setach 9 razy w ostatnich 10 startach.
- Rzeszowianie ponieśli 2 porażki w ostatnich 5 występach – do jednego ulegał i AZS-owi, i Energa Treflowi.
- Drużyna SVG Lueneburga triumfowała w 1. partiach 7 razy w poprzednich 8 wyjazdowych starciach.
Co obstawiać?
Bukmacherzy podpowiadają tym, którzy chcą postawić siatkarski typ na to spotkanie, że zdecydowanym faworytem do zwycięstwa są gospodarze. Przykładowo analitycy STS-u temu zdarzeniu przyznali kurs, który wynosi raptem 1.08; a ewentualnej wiktorii przyjezdnych już 8.00. Wpływ na tę różnicę – oprócz tego, co zostało wymienione wyżej – ma też miejsce rozgrywania starcia. Rzeczywiście rzeszowianie słyną z tego, że utrzymują falującą formę w tym sezonie. Jednak przystąpią do zmagań, będąc nieobciążonymi podróżami.
Kibice Asseco Resovii liczą, że po raz kolejny tzw. swój dzień w ataku będzie miał Artur Szalpuk. Rzeczywiście w przyjęciu potrzebuje wsparcia, ale wraz z Karolem Butrynem są w stanie poprowadzić swój zespół do wygranej. O ten triumf też będzie o tyle łatwiej, jeśli na swoim poziomie zagra też Danny Demyanenko. Na to się zapowiada, ponieważ w ostatnim czasie znakomicie sobie radził w tych meczach, w których stawka była większa niż „kolejne 3 punkty”. Tak było, choćby wtedy, kiedy rzeszowianie mierzyli się u siebie z Indykpol AZS-em i Danny wywalczył aż 92% w ataku w 14 akcjach! Prawdopodobnie sporo będzie też zależeć od Yacine Louatiego, Pawła Zatorskiego i Lukasa Vasiny, którzy potrafią uspokoić sytuację na parkiecie.
Jest to mecz tego typu, w którym rzeszowianie muszą utrzymać nerwy na wodzy, by triumfować. Rzeczywiście trener SVG opiera grę zespołu głównie na Jacksonie Howe i Christopherze Byamie, czyli kolejno: jednym z najbardziej efektywnych w ataku spośród wszystkich zawodników Bundesligi i umiejącym dźwignąć ciężar odpowiedzialności; których wspiera utalentowany libero – Sho Takahashi. Jednak tego rodzaju wiedzę posiada każdy z rywali SVG, a ograć ich zdołali (w tym sezonie) nieliczni. Dlatego też faworyci, choć są lepszą jakościowo drużyną i już wygrywali do zera nad najbliższymi rywalami, tak muszą uważać, by nie obudzić demonów. Takowym może być, choćby bardzo rzadkie odnajdywanie się w meczu przy mocnych zagrywkach przeciwników.
Dlatego sądzę, że Massimo Botti nie będzie tym razem eksperymentował i pośle do boju swoich najlepszych graczy. Za takiego uznawany jest, choćby Artur Szalpuk. W odróżnieniu od np. Cebulja, Polak cały czas utrzymuje równy poziom. Kiedy on rzadko kiedy nie przekracza bariery 10 zdobytych punktów, tak Słoweniec musi mieć swój dzień, aby wywalczyć dwucyfrowy wynik uzyskanych przez siebie oczek. Przykładowo w poprzednich 6 startach Szalpuk zdobył (patrząc od ostatniego): 17, 9, 12, 23, 13 i 12 punktów, a Cebulj: 18, 3, 0, 17, 4 i 4. Też Klemen częściej pomaga w przyjęciu, a Artur jest oddelegowywany do akcji ofensywnych; dlatego wraz z kodem promocyjnym STS-u obstawiam, że to Polak zdobędzie więcej oczek na dystansie całego meczu.
Podejmuję się tego wskazania też z tego powodu, że Massimo Botti rzadko odchodzi od sprawdzonych schematów. Jeszcze rzadziej stosuje tego rodzaju rozwiązania, kiedy stawką jest zdobycie więcej niż 3 punktów. Tym razem tak też jest, ponieważ w weekend rzeszowian czeka jeszcze ważniejsze granie, tj. wystąpienie w turnieju finałowym Tauron Pucharu Polski. W końcu już w sobotę o godzinie 18:00 jego team zmierzy się w Krakowie z PGE Projektem Warszawa. A już nie raz w tym sezonie mógł liczyć na Szalpuka w akcjach ofensywnych i Cebulja w obronie.
Propozycja kuponu:
fot. Piotr Matusewicz/PressFocus


