Hurricanes kolejny raz zdominują Canadiens? NHL PLAY-OFF SOLO 2.40!
Przed nami ostatnie starcie w parze Carolina Hurricanes – Montreal Canadiens? Wiele na to wskazuje, ale mądrzejsi będziemy po nadchodzącej nocy. Zapraszam z tego miejsca do zapoznania się z treścią analizy i końcowymi przemyśleniami.
Carolina Hurricanes – Montreal Canadiens (stan rywalizacji 3-1): typy i kursy bukmacherskie (30.05.2026)
Za nim pójdziemy dalej, zachęcam Cię do skorzystania z kodu promocyjnego Superbet! To, co wydarzyło się po przegranym meczu otwarcia, jest najciekawszym wątkiem całej serii. Hurricanes otrzymali wtedy zimny prysznic — stracili aż sześć bramek i wyszli z własnej areny pokonani przez drużynę, która w tej edycji play-offów pokonała już Tampa Bay Lightning i Buffalo Sabres. Montreal pokazał wtedy zęby, zagrał odważnie i swobodnie, a Slafkovsky i spółka mieli pełną wolność w kreowaniu sytuacji. Można było odnieść wrażenie, że Canadiens po prostu weszli w tę serię lepiej przygotowani mentalnie. Jednak odpowiedź Caroliny była tak zdecydowana i tak konsekwentna, że to właśnie ona stała się najważniejszą rozmową tej rywalizacji. Rdzeń dominacji Hurricanes tkwi w tym, co dzieje się przed ich własną bramką. Po pierwszym meczu coś w tej drużynie wyraźnie kliknęło na poziomie taktycznym. Carolina zaczęła grać tak, jakby każda strefa lodowiska była z góry przypisana do konkretnego zawodnika. Korytarze do bramki pozamykane, przestrzeń przy bandzie odbierana z natychmiastową presją, a strzały oddawane przez Canadiens coraz częściej lądowały z pozycji, z których trudno zagrozić komukolwiek stojącemu w bramce. Liczba strzałów Montrealu w kolejnych meczach spadała do poziomów, które w play-offach należą do rzadkości.
Hurricanes nie tylko blokowali drogi do bramki, ale robili to w sposób zorganizowany i powtarzalny. Żadnej improwizacji, żadnych przypadkowych interwencji. Defensywa Caroliny to w tej serii mechanizm, a nie zbiór indywidualnych decyzji. Zwieńczeniem tej pracy był ostatni mecz zakończony wygraną do zera — shutout w meczu, który mógł być eliminacyjnym dla Canadiens, to komunikat wysłany bardzo głośno i wyraźnie. Juraj Slafkovsky to jeden z najbardziej aktywnych napastników tych play-offów pod względem liczby oddanych strzałów. Słowacki skrzydłowy ma do tego wszystko — siłę fizyczną, odwagę do wchodzenia w strefę, dobry instynkt i technikę przy strzale. W pierwszym meczu mógł robić właściwie to, na co miał ochotę, znajdować przestrzeń i dyktować tempo gry ofensywnej Canadiens. Potem Hurricanes zamknęli mu niemal wszystkie opcje. Każda próba przyjęcia krążka w groźnej strefie kończyła się natychmiastowym kontaktem fizycznym i brakiem czasu na ustawienie się do strzału. Slafkovsky nie przestał być groźny z nazwy, ale w praktyce jego wpływ na grę został radykalnie ograniczony. Hurricanes wracają teraz do PNC Arena z prowadzeniem 3:1 i z bardzo czytelnym zadaniem do wykonania. Własny lód, własni kibice i jeden mecz dzielący ich od finału, gdzie Vegas Golden Knights czekają już na wschodniego rywala. Statystycznie rzecz biorąc, powroty z prowadzenia 1:3 w historii NHL można policzyć na palcach jednej ręki. Do startu zmagań tych zespołów jeszcze trochę zostało, więc przed tym może znajdziesz coś dla siebie w zakładce typy dnia.
Statystyki:
- Juraj Slafkovsky 2/4 razy przeciwko Hurricanes oddawał powyżej 1,5 celnego strzału
Co obstawić?
Wnioski, które wyciągnęli Hurricanes po pierwszym meczu były bardzo trafne i o tamtego momentu praktycznie Canadiens nie istnieli w ofensywie. Suzuki czy Slafkovsky zostali odpowiednio przypilnowani i mają problem z dochodzeniem do sytuacji. Jestem zdania, że gospodarze będą chcieli zamknąć granie u siebie i zrobić i znowu zdeklasować rywala. Typy NHL, które do tej pory graliśmy, są dostępne w specjalnej zakładce na naszej stronie.
Foto. Christinne Muschi/The Canadian Press via AP


