Gerwyn Price dotrzyma kroku Humphriesowi? Premier League AKO 2.79!
Ostatnia noc w Premier League w Berlinie była udana, bo zakończyła się trafionym kuponem! Dziś pod lupę nie biorę dwóch, a trzy rywalizacje. Serdecznie zapraszam wszystkich zainteresowanych do zapoznania się z treścią analizy i końcowymi propozycjami.
Gerwyn Price – Luke Humphries: typy i kursy bukmacherskie (02.04.2026)
Za nim pójdziemy dalej, zachęcam Cię do skorzystania z kodu promocyjnego Superbet! Zanim przejdziemy do tego, co wydarzy się w Manchesterze, musimy rzucić okiem na to, co działo się między tą dwójką w tegorocznej edycji Premier League. Panowie mierzyli się ze sobą dwukrotnie i każda z tych walk miała zupełnie inną dramaturgię. Pierwsze spotkanie było niezwykle ciasne. Humphries wygrał je rzutem na taśmę. Jednak rewanż? To była już zupełnie inna bajka. Price wyszedł na scenę, jak ranny lew i zdemolował Anglika. Analizując grę popularnego „Cool Hand Luke’a”, trudno nie wyjść z podziwu nad jego lekkością w trafianiu potrójnych.
To jest zawodnik, który potrafi seryjnie rzucać 140 i 180, sprawiając, że dystans do końca lega znika w oczach. Jego punktacja to absolutny światowy top. Problem pojawia się jednak w momencie, gdy trzeba postawić kropkę nad i. Podwójne to w ostatnim czasie prawdziwa pięta achillesowa Anglika. Luke często buduje sobie ogromną przewagę na punktacji, dochodzi do finiszu jako pierwszy, a potem zaczynają się schody. Gerwyn potrafi regularnie grać na średnich powyżej 100 punktów, co sprawia, że w fazie punktowej nie powinien odstawać od Luke’a. Kluczowa różnica tkwi jednak w finiszach. „The Iceman” słynie z tego, że gdy dostaje szansę na zamknięcie lega, rzadko się myli.
Statystyki:
- Walijczyk nie przegrał żadnego z dwóch spotkań z Humphriesem różnicą trzech legów
Co obstawić?
Jeżeli Price i Humphries zagrają na wysokiej średniej, to wszystko powinno rozstrzygnąć się na podwójnych, a tutaj lepiej wygląda ten pierwszy. Moja propozycja dotyczy tego, że gracz rodem z Walii nie przegra swojego ćwierćfinału więcej niż trzema legami.

Gian van Veen – Luke Littler: typy i kursy bukmacherskie (02.04.2026)
Nie da się zacząć tej analizy inaczej niż od postaci Luke’a Littlera. Anglik przyjeżdża do Manchesteru jako triumfator poprzedniego przystanku w Berlinie. W Niemczech pokazał absolutny kunszt, łącząc bezczelną wręcz pewność siebie z chirurgiczną precyzją. Sytuacja Giana van Veena jest zgoła odmienna i to czyni ten pojedynek tak fascynującym. Holender ma za sobą fatalny występ w Berlinie, który był pokłosiem przerwy spowodowanej zabiegiem medycznym i ogólnym spadkiem dyspozycji.
W stolicy Niemiec Gian wyglądał na gracza, który szuka swojego rytmu, a lotki nie słuchały go tak, jak nas do tego przyzwyczaił. W weekend nie było turnieju, więc GVV miał czas dla siebie i na powrót do formy. Najciekawszym elementem tej układanki jest historia ich bezpośrednich starć w ramach Premier League. Mimo że Littler jest obecnie uważany za większą gwiazdę, to jedyne do tej pory spotkanie w tych rozgrywkach padło łupem Holendra.
Statystyki:
- Luke Littler w Premier League ma 19 zamknięć powyżej 90,5
Co obstawić?
Jeżeli GVV doszedł do optymalnej dyspozycji, to Littlera czeka wymagające spotkanie. Anglik w Berlinie czynił cuda, zamykając wszystko, co się da. Jestem zdania, że Littler w tym starciu skończy coś powyżej 90.
Jonny Clayton – Josh Rock: typy i kursy bukmacherskie (02.04.2026)
Zacznijmy od tego, co wydarzyło się ostatnio, bo to historia niemal filmowa. Josh Rock, młody Irlandczyk z Północy, do którego przylgnęła łatka jednego z największych talentów ostatnich lat, przeżywał w tegorocznej Premier League prawdziwe katusze. Siedem porażek z rzędu na start to bagaż, który potrafiłby złamać niejednego weterana, a co dopiero chłopaka, który wciąż buduje swoją pozycję w elicie. W końcu jednak nadeszło upragnione zwycięstwo i – jak chciał los – stało się to właśnie w pojedynku z Jonnym Claytonem. Rock wreszcie poczuł smak wygranej w czwartkowy wieczór, co z pewnością zdjęło z jego barków tonę mentalnego ciężaru. Jednak czy był to triumf, który zapowiada nową erę dominacji „Rocky’ego”? Tutaj sprawa się komplikuje, bo okoliczności tej wygranej pozostawiały wiele do życzenia.
Tabela Premier League bywa złośliwa i tym razem spięła obu panów w błyskawicznym rewanżu. Patrząc na ich poprzednie spotkanie, trudno nie odnieść wrażenia, że Clayton sam podał rywalowi rękę. Walijczyk, znany ze swojej niesamowitej powtarzalności i spokoju, zanotował swój najgorszy występ w tej edycji. To był pierwszy raz, kiedy „The Ferret” odpadł już na etapie ćwierćfinału, co samo w sobie było sporą sensacją. Statystyki tamtego meczu były, delikatnie mówiąc, bolesne dla oczu koneserów darta. Obaj zawodnicy zagrali na średnich poniżej 90 punktów. W tamtym spotkaniu mieliśmy też moment, który stał się symbolem braku precyzji obu graczy. Chodzi o próbę kończenia lega czerwonym środkiem tarczy. Tym razem jednak lotka została tak mocno przestrzelona.
Statystyki:
- Jonny Clayton w Premier League skończył 1 lega bullem
- Josh Rock w Premier League nie skończył żadnego lega bullem
Co obstawić?
W poprzedniej rywalizacji proponowałem brak zakończenia czerwonym środkiem. Skoro to dało zysk, to próbuję znowu tego samego. Do zmagań tych zawodników jeszcze trochę zostało, więc przed tym może znajdziesz coś dla siebie w zakładce typy dnia.
Foto. Alamy

