George Russell dojedzie do mety Grand Prix Holandii przed Andrea Kimi Antonellim? Gramy o 215 PLN
Najszybsi kierowcy świata dotarli do Holandii, aby na torze Zandvoort walczyć o kolejne punkty do klasyfikacji tegorocznych mistrzostw świata. Ściganie się w ten weekend na tym obiekcie jest o tyle wyjątkowe względem lat poprzednich, że rozgrywany jest tu weekend sprinterski. Tym samym zawodnicy oraz ich zespoły mają znacznie mniej czasu na analizowanie danych, jakie udało się uzyskać z piątkowej i jedynej sesji treningowej. W podobnej sytuacji są obstawiający typy F1? Niekoniecznie.
Grand Prix Holandii – zapowiedź
Największym wygranym piątkowych i sobotnich sesji pozostaje George Russell. Brytyjczyk, który reprezentuje barwy Mercedesa znakomicie odnalazł się w walce na torze, przystępując do niej po wakacyjnej przerwie. Co prawda nie triumfował za każdym razem, ale to on cieszył się z wygrania „czasówki” przed sprintem oraz samego miniwyścigu. O ile jeszcze po pole position sięgnął na tzw. ostatnich metrach, tak jednak już w kolejnych zmaganiach był bezkonkurencyjny.
Jeszcze, będąc po samej sesji treningowej, można było przypuszczać, że były zespołowy partner Roberta Kubicy z czasów Williamsa, nie będzie głównym faworytem do zwyciężania kolejnych serii. Do takich wniosków można było dojść, dostrzegając, że to właśnie ten Brytyjczyk uplasował się na 3. pozycji we wspomnianej w tym akapicie sesji. Wtedy lepsze czasy pojedynczych okrążeni uzyskali jeszcze Lando Norris z McLarena i jej triumfator, czyli Andrea Kimi Antonelli. Aktualny mistrz świata utrzymał się w sprincie na podium. Natomiast przewodzący w obecnej kampanii mistrzostw świata, ukończył miniwyścig na 4. lokacie. Te wyniki jak raz obrazują znamienicie, kto z duetu Mercedesa lepiej sobie radzi w ten weekend.
Przy czym akurat żaden z nich nie był w stanie konkurować z Lando Norrisem wtedy, kiedy rozpoczęły się kwalifikacje do niedzielnego wyścigu. W ich trakcie wciąż aktualny mistrz świata nie pozostawiał złudzeń, co do tego, ile dały McLarenowi poprawki, które zaczęli wprowadzać przed GP Węgier. „Pomarańczowi” radzą sobie od tego czasu na tyle lepiej, że ich poprawienie się widać nawet tzw. gołym okiem. Nawet w padoku zaczyna się coraz głośniej mówić o tym, jakoby najlepsi konstruktorzy z zeszłego roku mieli wrócić na dłużej do rywalizacji o najwyższe laury. A to wszystko dzięki nowej podłodze, a także obrotowym tylnym skrzydle. Zmiany, choć drobniejsze, wprowadzono również w okolicach przednich oraz tylnych narożników nadwozia.
Naniesione poprawki w znaczącym stopniu pomogły też Oscarowi Piastri, który również dobrze sobie radził w piątkowych i sobotnich sesjach. Swoje tempo utrzymywali też Verstappen i Lewis Hamilton. Przy czym oni również należą do zespołów z czołowej czwórki. Pierwszym kierowcą, który jest spoza tego grona, a już pokazał się w weekend z dobrej strony, to Gasly. Broniący barw Alpine najpierw wywalczył, a później zdołał obronić 8. miejsce w sprincie. Wywalczył punkt, który dla teamów z tzw. Formuły 1.5 nieraz ma bardzo duże znaczenie w kontekście walki o 5. miejsce w mistrzostwach świata konstruktorów. Choć trzeba odnotować też to, że Pierre nie 1. raz radzi sobie tak udanie w tegorocznych zmaganiach, nie dysponując najlepszym bolidem.
Przy czym też trzeba zarazem zauważyć, że Gasly w wyżej wspomnianych sesjach prezentował się bardzo dobrze, a w kwalifikacjach do niedzielnego wyścigu… dobrze. Jednak pokonywanie tzw. solidnych okrążeni tym razem nie zapewniło mu wywalczenia awansu do Q3. Nie dokonał tej sztuki, ponieważ uzyskał słabszy czas decydującego okrążenia w Q2 od: Liama Lawsona, Gabriela Bortoleto oraz Arvida Lindblada. To właśnie ta trójka kierowców (i dokładnie w tej kolejności) uplasowała się za siódemką zawodników, którzy reprezentują 4 najlepsze teamy. Co prawda na P8 swój bolid ustawi również kierowca Red Bulla, ale Liam reprezentuje ten team tym razem tylko w zastępstwie za Isacka Hadjara, który doznał kontuzji, eliminującej go ze startu.
Odrobinę gorszy czas od Pierre’a Gasly’ego w kwalifikacjach przed niedzielnym wyścigiem wywalczył Yuki Tsunoda, który w ten weekend zastępuje w Racing Bulls Liama Lawsona. Sobotnią „czasówkę” na etapie Q2 zakończyli jeszcze: Nieco Hulkenberg, Franco Colapinto, Esteban Ocon, a za nimi uplasowali się 2 kierowcy Williamsa, czyli Alex Albon oraz Carlos Sainz. Najmniej chętnie kwalifikacje przed głównym Grand Prix wspominać będą: Fernando Alonso, Lance Stroll, Olivier Bearman, Valterri Bottas i Sergio Perez. U ostatniego z tu wymienionych pojawiły się nawet problemy z przystąpieniem do sprintu. Co prawda ostatecznie wziął w nim udział, lecz został najpierw ściągnięty z pól startowych, a po dwóch „kółkach” wrócił na tor.
Sobotnia „czasówka” stanowiła potwierdzenie jeszcze jednej prawidłowości. Tej, że Aston Martin zaczyna być coraz bardziej liczącym się teamem. Choć jeszcze nie awansowali do Q2, tak w końcu nie zajęli 2 ostatnich pozycji. Dokonali tej sztuki za sprawą umiejętnego wykorzystania naniesionej sporej ilości poprawek. Mając na uwadze to, jak wyglądają ich bolidy obecnie, a jak prezentowały się w pierwszej części sezonu; można rzec, że Alonso i Stroll dysponują teraz prawie, że całkowicie innymi bolidami.
Grand Prix Holandii – statystyki:
- Verstappen wygrywał domowy wyścig w latach 2021, 2022 i 2023, a w ’24 i ’25 zajmował 2. miejsce.
- Zespół McLarena zwyciężał w 2 ostatnich Grand Prix Holandii. Triumfowali obaj ich kierowcy.
- Team Ferrari jest tym, który najczęściej (8-krotnie) triumfował w GP Holandii, ale ostatni raz w 1983 r.
- Andrea Kimi Antonelli z Mercedesa przewodzi w tegorocznej klasyfikacji generalnej mistrzostw świata.
- Andrea Kimi Antonelli triumfował w tym sezonie już 6-krotnie, w dodatku aż 5 razy z rzędu!
- Kierowcy, którzy bronią barw Mercedesa, zwyciężali w tym sezonie 8-krotnie, a rozegrano 11 GP.
- Zawodnicy, którzy bronią barw Mercedesa, triumfowali w pierwszych 6 wyścigach tego sezonu.
- Max Verstappen z Red Bulla wygrał już 71 Grand Prix, co daje mu 3. miejsce na liście wszechczasów.
- Kierowcy Mercedesa nie stawali na pole position w tym sezonie zaledwie 2 razy w 12 kwalifikacjach.
Grand Prix Holandii – pierwszy typ
Bukmacherzy uważają, że największe szanse na sięgnięcie po wygraną ma Lando Norris. Choćby analitycy STS właśnie temu zdarzeniu przyznali kurs 2.65. Jednak potencjalnym wiktoriom kierowców Merceda przyznali niewiele wyższe mnożniki, bo odpowiednio 3.00 na wygraną George’a Russella i 3.40 na to, że na najwyższym stopniu podium stanie Andrea Kimi Antonelli. Wpływ na te różnice ma przede wszystkim fakt, jak trudno jest wyprzedzać rywali na torze Zandvoort; co było widać i w trakcie poprzednich Grand Prix, a także wczorajszego sprintu.
Natomiast moim 1. typem dnia na dziś jest wskazanie, że George Russell zamelduje się na mecie Grand Prix Holandii przed Andreą Kimim Antonellim. Podejmuję się tego wskazania, ponieważ Brytyjczyk od początku weekendu utrzymuje równiejszą i wyższą formę. W dodatku już miał okazję zwyciężyć np. sprint. Z kolei Włoch cały czas poszukuje optymalnych ustawień. W dodatku przyznawał w wywiadach, udzielanych po sobotnich kwalifikacjach, że cały czas widzi możliwość poprawienia się. Tyle tylko, że na tak wymagającym torze jest o to bardzo trudno…
Grand Prix Holandii – drugi typ
Kolejny z typów F1, którego się podejmuję wraz z kodem promocyjnym STS, jest ten, który informuje, że Charles Leclerc dojedzie do mety Grand Prix Holandii przed Maxem Verstappenem. Choć wystartują z pól ustawionych blisko siebie, tak jednak to Monakijczyk dysponował w piątkowych i sobotnich sesjach równiejszym i lepszym tempem. W dodatku to w głównej „czasówce” osiągnął lepszy rezultat i wystartuje z pola P6, a nie jak 4-krotny mistrz świata z P7. Ponadto, to bolidami Ferrari w tym roku lepiej startować, a też jeździ się nimi przyjemniej niż Red Bullami, o czym nie raz zapewniali kierowcy.
Podejmuję się tego wskazania z jeszcze jednego powodu. Sam Verstappen w wywiadach po sobotniej „czasówce” przyznał, że przez weekend walczy z chorobą i czuje się fatalnie, o czym więcej pisano, choćby na portalu powrotroberta.pl. Tym samym jest to kolejny powód, który przemawia za tym, jakoby 4-krotny mistrz świata, który niedawno przedłużył kontrakt z Red Bullem, miał przystąpić do dzisiejszych, pozostając w niepełni sił. Tym samym trudno zakładać, by miał walczyć o więcej niż nawet utrzymanie lokaty wywalczonej w sobotnich kwalifikacjach.
Propozycja kuponu:
fot. David Davies/PA Images/Alamy


