Gasly ukończy GP Chin w TOP10, a Russell ogra Antonelliego? Gramy double z kursem 2.10
Raptem tydzień temu najszybsi kierowcy świata rywalizowali w Australii, a już toczą kolejną walkę o punkty. Z tą różnicą, że teraz ma ona miejsce w Chinach. Będąc po piątkowych kwalifikacjach do sprintu i nim samym, a także sobotniej „czasówce” do GP, można napisać to samo, co 7 dni temu. Najwięcej przemawia na rzecz 2. z rzędu zwycięstwa Mercedesa. Choć z pole position wcale nie ruszy Russell, a jego zespołowy partner, czyli nowy najmłodszy zdobywca 1. pola startowego!
Grand Prix Chin – zapowiedź
Zmieniła się lokalizacja jak i godziny (z perspektywy polskich sympatyków F1) rozgrywania poszczególnych sesji. Jednak nadal na czele stawki jest team dowodzony przez Toto Wolffa. Choć Mercedes w ten weekend nie ma aż takiej przewagi, jak w zeszły weekend. Niemniej nadal nadają tempo rywalizacji. Dowodzą, że to oni są tymi, którzy najlepiej odnaleźli się w nowej erze Formuły 1. W tej chwili najczęściej odpierają ataki Charlesa Leclerca oraz Lewisa Hamiltona.
Jednak próby zawodników Ferrari nie są (przynajmniej na razie) na tyle owocne, by nagle zwyciężyć np. w sprincie miał ktoś inny niż wspomniany Brytyjczyk. Były kierowca Williamsa jeszcze triumfuje raz po raz w istotnych bataliach (poza sobotnią „czasówką). Przy czym trzeba odnotować, że wiktoria w sprincie rozgrywanym w Szanghaju, nie przyszła tak łatwo jak w wyścigu w Melbourne. Było tak, bo przez pierwszą jego połowę wymieniał się regularnie pozycjami z Lewisem Hamiltonem, a następnie przez jeszcze kilka okrążeń z Charlesem. Dzięki temu kierowcy Ferrari pokazali, że odpowiednio zarządzają baterią i znajdują miejsca (czasami wcale nieoczywiste) do podejmowania się (najczęściej udanych) manewrów wyprzedzania.
Pierwszy z tych czynników jest o tyle istotny, ponieważ pokazuje, na jakich zasadach funkcjonuje obecna Formuła 1. O czym z resztą przekonał się nawet George Russell. Brytyjski kierowca Mercedesa najpierw przez radio informował swego inżyniera, że występuje duża podsterowność. Ostatecznie mechanicy wymienili przednie skrzydło. Kiedy już się wydawało, że problemy zostały zażegnane, aktualny lider mistrzostw świata utknął na torze. Co prawda po upływie kilkudziesięciu sekund George był w stanie uruchomić swoją maszynę, ale większość okrążenia przejechał na pierwszym biegu. Ponownie pojawił się spory ruch po jego stronie boksu. Ostatecznie George Russell przejechał jedną pomiarową próbę w Q3, ale wywalczył 2. czas.
Tym samym również niemiecki zespół przekonał się o awaryjności nowych systemów. W sobotę nie dokuczały one McLarenom. Co prawda koniec końców Oscar uzyskał 5. czas w Q3, a Lando 6. miejsce. Choć znów zostali sklasyfikowani za zawodnikami Ferrari, to stracili do drugiego z nich (Leclerca), odpowiednio nieco ponad jedną i dwie setne sekundy, czyli mniej niż notowali w Australii. W dodatku McLareny trzymały się w pobliżu włoskiego teamu i na pojedynczych szybkich okrążeniach, i dłuższych przejazdach. Patrząc na rezultaty i średnie prędkości Oscara Piastriego i mistrza świata – Lando Norrisa, można rzec coś jeszcze. To, że coraz płynniej rozwijają wyższe prędkości. W dodatku rzadziej (niż w Australii) narzekają na swoje bolidy.
Dlatego „Pomarańczowi” choć nadal są 3. zespołem w aktualnej stawce, to już jak najbardziej mogą podjąć się prób wyprzedzania Ferrari. Z jednej strony ich kibice pamiętają o tym, że przejazdy treningowe, czy nawet kwalifikacyjne nie gwarantują tego, że równie udanie ich ulubieńcy poradzą sobie w trakcie niedzielnego ścigania. Jednak z drugiej mogą na ten wyścig spoglądać z większą nadzieją. W końcu pomarańczowe bolidy lepiej się spisują, a też Oscar i Lando zmagają się z mniejszymi problemami, jeśli chodzi o zarządzanie energią i pozostałymi elektronicznymi komponentami swoich maszyn. Też płynniej przechodzą procedurę startową. Dlatego też zastanawiającym jest to, czy Piastri i Lando na starcie zyskają kilka pozycji.
Aż tak udanie nie wiedzie się kierowcom Red Bulla. Zarówno Max Verstappen jak i Isack Hadjar ukończyli sobotnie sesje poniżej swoich oczekiwań. Holenderski 4-krotny mistrz świata po raz pierwszy w karierze nie wywalczył ani punktu w sprincie… Później nie było wiele lepiej. Ostatnią część kwalifikacji do głównego wyścigu ukończył na odległym (jak na jego standardy) 8. lokacie, czyli oczko wyżej od teammate’a. Jeszcze więcej o ich obecnej sytuacji mówi to, że przed Red Bullami w Q3 zdołał się uplasować jeszcze… Pierre Gasly! Kierowca, który w tym sezonie reprezentuje barwy Alpine, wyprzedził Verstappena o blisko +0.150 sekundy. Tym samym śmiało można rzec, że przebudowa obu bolidów RB po sprincie nie przyniosła tyle, ile się spodziewano.
A jeśli już mówi się o zespole Alpine, to trzeba przyznać, że ich 2. kierowca, czyli Franco Colapinto poradził sobie równie dobrze. Co prawda nie awansował do Q3, ale do wywalczenia tego osiągnięcia zabrakło mu… +0.005 sekundy. W dodatku na dłuższych przejazdach, tj. w sesji treningowej i w sprincie regularnie pokazywali, że dobrze radzą sobie również na dłuższych przejazdach. Dlatego też prawdopodobnie to ich zawodnicy wraz z Oliver Bearman stanowią trio, które powinno powalczyć z dwoma Red Bullami o miejsca 7-10. Przy czym to też nie jest tak, że Brytyjczyk jest jedynym kierowcą, który odpowiada za wyniki Haasa. Niewiele gorzej radzi sobie Esteban Ocon. Oprócz nich w miarę udanie spisał się duet Audi, mimo braku awansu do Q3.
Natomiast na końcu stawki do startu znowu ustawią się 3 zespoły, tj. Williams, Cadillac oraz Aston Martin. Pierwsi z wyróżnionych jeszcze w zeszłym sezonie potrafili regularnie znajdować się w Q2 i czasem w jeszcze następnej części czasówki. Teraz to może się wydarzyć dopiero wtedy, kiedy otrzymają poprawki. Tegoroczny debiutant radzi sobie niewiele gorzej od Williamsa, choć tu trzeba zaznaczyć, że w kwalifikacjach Bottas osiągnął lepszy czas od… Lance’a Strolla.
Grand Prix Chin – statystyki:
- Aż 11 (a 3 z ostatnich 5) z w sumie 18 Grand Prix Chin zwyciężał kierowca, startujący z pole position.
- W ani jednym z pierwszych 7 Grand Prix Chin nie triumfował zawodnik, ruszając z pole position.
- Najczęściej spośród obecnej stawki w Chinach wygrywał Hamilton (6 razy): ’08, ‘11’, ’14, ’15, ’17 i ’19.
- Spośród aktualnej stawki F1 w Chinach zwyciężali też: Alonso (’05 i ’13), Verstappen (’24) i Piastri (’25).
- W Chinach zespół Mercedesa triumfował 6-krotnie, Ferrari i McLaren po 4 razy, a Red Bull 3-krotnie.
- Hamilton w Chinach wygrywał kwalifikacje 6 razy, co jest najlepszym wynikiem spośród obecnej stawki.
- Ricciardo (w ’18) i Schumacher (’06) są kierowcami, którzy wygrali GP Chin, stojąc najdalej na starcie (na 6. polu).
- Spośród obecnej stawki F1 do Grand Prix Chin z pole position ruszał też: Alonso, Verstappen i Piastri.
- George Russell z Mercedesa prowadzi w mistrzostwach świata po wygraniu GP Australii oraz sprintu.
- Arvid Lindblad z Racing Bulls jest 70. kierowcą, który zdobył punkt już w debiucie w Formule 1.
- To właśnie w sprincie w Chinach rok temu (za sprawą Lewisa Hamiltona) Ferrari wygrało po raz ostatni.
Grand Prix Chin – pierwszy typ
Bukmacherzy są przekonani, że po zwycięstwo w tegorocznym Grand Prix Chin sięgnie George Russell. Uważają, że Brytyjczyk nie będzie miał problemów z wyprzedzeniem zespołowego partnera. Są tak pewni swego przekonania, że np. analitycy STS temu zdarzeniu przyznali kurs 1.60, a potencjalnej wiktorii Andrei Kimi Antonelliego już mnożnik 2.75. Choć wartości dotyczącej triumfu kolejnych zawodników są dwu-, trzy-, a nawet czterocyfrowe! Jest tak, bo Mercedes dysponuje najlepszymi bolidami i silnikami, a reszta stawki próbuje ich gonić.
Przy czym pozostali są znacznie bliżej Russella i Antonelliego niż miało to miejsce w Melbourne. Stało się tak za sprawą: problemów technicznych (zwłaszcza w bolidzie George’a), a także wyraźnie lepszego tempa konkurencji. W dodatku Mercedesy w Szanghaju notują słabe starty. Dlatego też już na samym starcie może się tak stać, że Ferrari, a nawet McLareny włączą się do rywalizacji o pierwsze 2 miejsca. Stąd obstawiam jako 1. typ F1, że rzeczywiście Russell wygra, ale tym razem walkę z Andreą Kimi Antonellim, a nie GP, jak typowałem dokładnie tydzień temu.
Brytyjski kierowca Mercedesa ma większe doświadczenie w startach w Formule 1. Tym samym nie ulega ani złym emocjom, ani tym bardziej panice, kiedy pojawia się usterka w bolidzie. Dowiódł tego, kiedy wyjechał na tor i w jedynym możliwym (dla niego) przejeździe w Q3 wywalczył… 2. czas! Też zdążył sprawdzić się w walce w czołówce i to już ścigając się w nowej erze F1. Natomiast Włoch szybko odzyskiwał wtedy pozycje i dojeżdżał, będąc niezagrożonym. Też będzie zmagał się z gigantyczną presją z racji bycia najmłodszym zdobywcą pole position.
Grand Prix Chin – drugi typ
Drugim typem dnia, który obstawiam wraz z kodem promocyjnym STS jest wskazania, że Pierre Gasly zdobędzie przynajmniej punkt. Znakomicie spisał się w kwalifikacjach, czym pokazał, że wie, jak wykorzystywać zmiany w bolidzie, jakie zostały wprowadzone po konsultacjach z inżynierami. Obiekt w Szanghaju jest tym, na którym dosłownie gołym okiem widać, że Francuz czuje się pewnie. Nawet jeśli zawodnicy Red Bulla zdołają go wyprzedzić, co też wcale nie jest tak oczywiste, na jakie mogłoby się wydawać, to powinien umieć dojechać do mety w TOP10.
Propozycja kuponu:
fot. IPA/PressFocus


