Andrzej Grzebyk pokona Laida Zerhouniego, a Makarowski okaże się lepszym od Adama Soldaeva? Gramy o 206 PLN
Organizacja KSW powraca do Rzeszowa, aby raz jeszcze tutaj miała miejsce ich gala. Tym razem event zwieńczy pojedynek o mistrzowski pas w kategorii koguciej. Tytułu championa będzie bronić Vitalii Yakymenko, a w rolę pretendenta wcieli się Marcello Morelli. Wiele wskazuje na to, że zwycięzca tego pojedynku będzie następnym przeciwnikiem Sebastiana Przybysza. Jednak zanim rozpocznie się main event, to skonfrontują się między innymi Makarowski z Soldaevem i Zerhouni z Grzebykiem!
Mateusz Makarowski – Adam Soldaev: typy, kursy bukmacherskie i zapowiedź walki (10.10.2026 r.)
Do tego pojedynku przystąpią zawodnicy, którzy jak najbardziej już w najbliższej przyszłości mogą przewodzić w kategorii lekkiej. Tacy, którzy są w stanie wspiąć się znacznie wyżej niż do TOP5 rankingu tej kategorii wagowej. W dodatku jeden i drugi z tych zawodników miał okazję trenować w WCA Fight Team. Natomiast różni ich to, w jakiej znajdują się sytuacji. Popularny „Makaron” zwycięża ostatnimi czasy raz za razem, a „Czhonkur” poszukuje odbudowana się.
Mateusz Makarowski jest fighterem, który poszuka w sumie 4. z rzędu, a 3. w samym KSW triumfu. Najpierw rozprawił się z Sebastianem Rajewskim na gali Babilon MMA 47, później zwyciężył jednogłośną decyzją sędziowską nad Aymardem Guih, a następnie znokautował w 2. rundzie Welissona Paivę. Tym samym w dalszym ciągu jego ostatnią porażką pozostaje ta, której doznał w 2024 r. Wówczas uległ jednogłośnym werdyktem arbitrów punktowych Patrykowi Duńskiemu. Dziś przyjdzie mu się zmierzyć z Adamem Soldaevem, z którym swego czasu trenował. Z tej racji został zapytany – przez publikujących na stronie internetowej KSW – o to, co o tym sądzi. Sam zainteresowany odpowiedział: „Były kolega z maty. Lubiliśmy się, mocno sparowaliśmy”.
Z kolei Adam Soldaev jest przykładem fightera, który spróbuje się odnaleźć w nowej kategorii wagowej. Po tym jak regularnie miewał problemy z wypełnianiem limitów niższej dywizji, zdecydował się przejść do wyższej. Podjął się tego wyzwania, uprzednio ulegając Patrykowi Kaczmarczykowi. Na listopadowej gali w zeszłym roku Adam próbował sięgnąć po pas i potrafił umiejętnie odpowiadać. W dodatku od 1. rundy pojedynkując się z kontuzją dłonią! Tak naprawdę przez 4 odsłony dawał z Patrykiem równorzędną, głównie stójkową, konfrontację. Dopiero w 5. rundzie nastąpiło przełamanie, kiedy to Kaczmarczyk najpierw trafił wysokim kopnięciem, a następnie rozpuścił ręce. Lepiej radził sobie od Soldaeva też w parterowych wymianach.
Z pewnością znaczny wpływ na tamten występ Adama miało to, że już od 1. odsłony musiał sobie radzić z kontuzją palca u jednej dłoni. Jednak nie zmienia to faktu, że wraz z popularnym „Makaronem” łączy go to, że woli wymieniać się „uprzejmościami” w trakcie stójkowych wymian, a znacznie rzadziej poszukując klinczu lub wymian w parterze. Dlatego też to starcie jest tak chętnie wyczekiwane przez fanów. Ich zdanie podzielają środowiskowi eksperci i nawet zawodnicy KSW jak Marian Ziółkowski, którzy spodziewają nie szermierki, a wprost młócki na pięści.
Statystyki:
- Mateusz Makarowski konfrontował się 22 razy. Lepszym okazywał się 14-krotnie i raz zremisował.
- Adam „Czhonkur” Soldaev pojedynkował się 13 razy. Do tej pory przegrał zaledwie 3 pojedynki.
- Mateusz Makarowski triumfował przed czasem 11-krotnie, ale raz za sprawą poddania przeciwnika.
- Adam „Czhonkur” Soldaev 2-krotnie zostawał wypunktowywany i raz zmuszony do poddania się.
- Mateusz Makarowski stoczył 6 pojedynków na pełnym dystansie. Dokładnie po 3 wygrał oraz przegrał.
- Adam „Czhonkur” Soldaev stoczył 5 walk na pełnym dystansie. O raz częściej okazywał się lepszym.
- Mateusz Makarowski ulegał przed czasem 4 razy. Za każdym razem zostając zmuszonym do poddania się.
- Adam „Czhonkur” Soldaev triumfował przed czasem 7-krotnie i 6 razy dzięki nokautowaniu rywali.
- Mateusz Makarowski przystąpi do tej walki, znajdując się na fali 3 triumfów z rzędu i 2 przed czasem.
- Adam „Czhonkur” Soldaev podejdzie do tego starcia, będąc po przegraniu starcia z Kaczmarczykiem.
- Mateusz Makarowski pod szyldem KSW pojedynkował się 2-krotnie i tyle samo razy okazywał się lepszym.
Co obstawiać?
Zdaniem bukmacherów więcej argumentów przemawia na rzecz zwycięstwa Adama Soldaeva. Choćby analitycy Superbet właśnie temu zdarzeniu przyznali znacznie niższy kurs, tj. wynoszący 1.37. Ich zdaniem ewentualna wiktoria „Makarona” jest na tyle prawdopodobna, że zasługuje na wycenienie współczynnikiem o równowartości 2.85. Wpływ na tę różnicę ma przede wszystkim to, że Soldaev częściej toczył pojedynki z bardziej uznanymi i wymagającymi rywalami. Przy czym w tym miejscu trzeba też zauważyć, że ostatni (i też prowadzony w niższej dywizji wagowej) taki przegrał; a też przestrzelił limit kategorii lekkiej.
Kiedy już mówi się o tym pojedynku, należy też zauważyć, że obaj cii fighterzy preferują pojedynkowanie się w identyczny sposób. Są zdania, że najlepszą obroną jest atak i to najlepiej zmasowany. Zdarzyło im się zwyciężać za sprawą zmuszenia przeciwnika do poddania się, ale dokonywali tej sztuki wtedy, kiedy ich oponenci potrafili w tej płaszczyźnie jeszcze mniej niż „Makaron” i „Czhonkur”. Potrafią wejść w klincz, a nawet obalić rywala, ale wtedy, kiedy zostaną naruszeni w stójce. Dlatego też podsumowując, obstawiam na 1. typ dnia, że ich konfrontacja zakończy się przed czasem.
Laid Zerhouni – Andrzej Grzebyk: typy, kursy bukmacherskie i zapowiedź walki (10.10.2026 r.)
O tym pojedynku można powiedzieć w zasadzie to samo, co o wyżej wymienionym. Dlatego, że do tej konfrontacji również wyjdą fighterzy, którzy nienawidzą kalkulować. Nie wybierają ani tzw. rywali na odbudowanie się, ani wyczekiwania na moment do zadania decydującego ciosu. Zarówno Francuz jak i popularny „Double Champ” nie tyle lubią, co wręcz uwielbiają iść w zwarcie. Obaj zdążyli się już na stałe zapisać w historii KSW, a także poznać smak walk o najwyższe laury.
Laid Zerhouni przekonał się o tym, pojedynkując się ostatnim razem. Wówczas skrzyżował rękawice z Pawłem Pawlakiem. Ostatecznie przegrał tamten pojedynek, zostając zmuszonym do poddania się po przeszło połowie 5. rundy. Mając na uwadze tamten występ, reprezentant Trójkolorowych niczym nie zaskoczył ani ówczesnego przeciwnika, ani kibiców. Starał się regularnie wywierać presje, a także próbował zaznaczać swoją przewagę w stójkowych wymianach. Jednak też nie potrafił (na dłużej) zerwać klinczu. Kiedy zostawał obalonym, wówczas radził sobie jeszcze słabiej niż wtedy, kiedy znajdował się w klinczu. Na chwilę przed poddaniem się, próbował jeszcze uchronić się przed dźwignią na kolano, ale nie zdołał tego dokonać.
Przy czym też tu trzeba zaznaczyć, że Francuz przystąpi do tej konfrontacji, mając na koncie jedną porażkę. Z kolei Andrzej Grzebyk ulegał w każdym z poprzednich 3 występów. Okazywał się słabszym i od Adriana Bartosińskiego, i Muslima Tulshaeva, i Tymoteusza Łopaczyka. Z pierwszym z tu wyróżnionych i zarazem aktualnym championem dywizji półśredniej stoczył jedną z najbardziej (o ile nie najbardziej) wyrównaną i szaloną walkę w historii KSW. Z następnym oponentem wdał się w bijatykę, z której nie wyszedł zwycięsko, bo został znokautowany na 51 sekund przed końcem 1. rundy. Z kolei Tymoteusz był tym, któremu udało się zmusić „Double Champa” do poddania się. Andrzej po upływie przeszło połowy 3. rundy nie obronił się przed gilotyną.
Jeszcze w samej okrągłej klatce organizacji KSW Andrzej po ostatnim występie przyznawał, że jest świadomy, że czegoś brakuje. Jego zdaniem tym mitycznym „czymś” mogła być wiara w siebie. Dziś będzie jej potrzebował, ponieważ oto będzie się konfrontował z przeciwnikiem, który zdążył już w KSW wywalczyć 3 bonusy -, kolejno za: najlepszy nokaut, poddanie oraz pojedynek wieczoru. W dodatku tu trzeba zaznaczyć, że Laid stoczył pod szyldem tej organizacji już 6 walk i żadna z nich nie zakończyła się na kartach sędziowskich!
Statystyki:
- Laid Zerhouni pojedynkował się 26 razy. Triumfował 15-krotnie i jedno starcie zakończyło się jako „No-contest”.
- Andrzej „Doouble Champ” Grzebyk stoczył 31 walk. W trakcie swojej kariery triumfował 22-krotnie.
- Laid Zerhouni zwyciężał przed czasem 14 razy i 8-krotnie zmuszając przeciwników do poddania się.
- Andrzej „Double Champ” Grzebyk stoczył 9 pojedynków na pełnym dystansie i 6 z nich wygrał.
- Laid Zerhouni przegrywał przed czasem 8 razy i aż 7-krotnie zostając zmuszonym do poddania się.
- Andrzej Grzebyk triumfował przed czasem 16 razy i aż 13-krotnie nokautując przeciwników.
- Laid Zerhouni stoczył raptem 3 konfrontacje na pełnym dystansie, z których więcej (2) przegrał.
- Andrzej Grzebyk częściej (4-krotnie) przegrywał przed czasem, będąc nokautowanym niż poddając się (2 razy).
- Laid Zerhouni w ostatnim występie został zmuszony do poddania się w 5. rundzie przez Pawła Pawlaka.
- Andrzej „Double Champ” Grzebyk przystąpi do tej konfrontacji, znajdując się na fali 3 porażek z rzędu.
- Do poprzedniej konfrontacji Laid Zerhouni przystępował w roli tego, u którego aż 8 ostatnich pojedynków kończyło się w premierowych odsłonach!
Co obstawiać?
Bukmacherzy są zdania, że więcej argumentów przemawia na rzecz zwycięstwa Laida. Choćby analitycy Superbet potencjalnej wiktorii francuskiego zawodnika przyznali niższy kurs. Uważają, że współczynnik 1.67 wiarygodnie oddaje prawdopodobieństwo wystąpienia takiego zdarzenia. Z kolei ewentualnej wiktorii Andrzeja Grzebyka przypisali oni mnożnik 2.07. Wpływ na tę różnicę ma przede wszystkim to, w jakiej sytuacji znajdują się ci zawodnicy. Rzeczywistością jest to, że obaj dają wyrównane i emocjonujące pojedynki, ale jednak to Zerhouni ostatnimi czasy częściej zwycięża.
To on sięgnął po 2 wygrane w poprzednich 4 startach. W analogicznym okresie „Double Champ” sięgnął po zaledwie jeden triumf. Choć w tym miejscu też można by rozpocząć snucie akademickich rozważań na temat klasy ich ostatnich rywali, a także tego, jak wyglądały ich wspomniane konfrontacje; lecz za istotniejsze uważam to, że Andrzej zmienił kategorię wagową. To on przechodzi do kategorii średniej po tym, jak ostatnimi czasy nie radził sobie zbyt dobrze w niższej dywizji. Dlatego też prawdopodobnie to Laid będzie m.in. cięższym zawodnikiem 10. października.
W dodatku obu im zdarzyło się triumfować za sprawą zmuszania oponentów do poddania się. Co prawda znacznie częściej tej sztuki dokonywał Laid. To on w ten sposób zwyciężył 8 z 14 wygranych walk przed czasem. U Grzebyka ten bilans jest zupełnie inny, tj. bardziej nastawiony na nokautowanie oponentów i wynosi 13:3. Też jak już przegrywają, to jednak znacznie częściej przed czasem niż decyzjami sędziów punktowych. Mając na uwadze ich umiejętności i sytuacje, obstawiam na 2. typ MMA z kodem promocyjnym Superbet to, że w ich starciu nie rozpocznie się 3. odsłona.
Propozycja kuponu:
fot. Paweł Bejnarowicz/PressFocus


