Andrea Kimi Antonelli powtórzy wyczyn z Grand Prix Włoch, a Sainz pokona Albona? Gramy o 185 PLN
Najszybsi kierowcy świata dotarli do Azerbejdżanu, by właśnie tu powalczyć o kolejne punkty w tegorocznych mistrzostwach świata. Przy czym ten weekend różni się względem wszystkich pozostałych. Jest tak dlatego, że tym razem wyścig będzie miał miejsce w sobotnie, a nie – klasycznie – niedzielne popołudnie. A co charakteryzuje obiekt, na którym dziś powalczą wspomniani zawodnicy? Przede wszystkim to, że jest to wymagający tor uliczny, posiadający jednocześnie szybkie i szerokie proste, a także kręty i bardzo wąski odcinek w drugim sektorze.
Grand Prix Azerbejdżanu – zapowiedź
W 9 dotychczasowych wyścigach w Baku triumfowało w sumie 7 różnych kierowców. Najczęściej ze zwycięstw cieszyli się ci, którzy reprezentowali barwy Red Bulla. Z tego sukcesu cieszyli się kolejno: Daniel Ricciardo, Sergio Perez oraz Max Verstappen. Spośród obecnej stawki wygrywali w Baku jeszcze Oscar Piastri (w ‘24 r.), Valtteri Bottas (w ‘19 r.) oraz Lewis Hamilton (w ‘18 r.). Ciekawostkę stanowi fakt, że Charles Leclerc stawał na pole position 4 razy, lecz nigdy nie wygrał.
Za inny zaskakujący może uchodzić fakt, że tylko w 3(!) Grand Prix Azerbejdżanu triumfowali ci, którzy byli najlepszymi w czasówce. Tej sztuki dokonywali kolejno: Nico Rosberg w 2016 r., Valtteri Bottas w 2019 r. i Max Verstappen w zeszłym roku. Wracając jeszcze na chwilę do mówienia o sukcesach RB w Baku, to trzeba zauważyć, że Ricciardo po wygraną sięgną, zajmując w kwalifikacjach 10. miejsce, a Perez plasując się na 6. lokacie. Jeśli już mówi się o ciekawostkach, to trzeba zauważyć, że za taką absolutnie nie może uchodzić obecność samochodu bezpieczeństwa w trakcie tzw. głównego ścigania. Wyjazdy Safety Car są wręcz stałym elementem, a kierowcy mają najwięcej problemów z pokonaniem wąskiej i krętej sekcji z 2. sektora.
W tym roku w Azerbejdżanie najlepiej wiedzie się kierowcom Mercedesa. Co prawda Andrea Kimi Antonelli (do czego sam się przyznał) źle ocenił przyczepność i uderzył solidnie w ścianę. Jednak nawet on (i to już w strefie medialnej) był świadomym tego, że jest to: „Dobry sposób na sprowadzenie na ziemię, żebym przypomniał sobie, że w każdym momencie muszę być w pełni skoncentrowany. Inaczej popełniam błędy, a ten był bardzo głupi”. To też pokazuje, że nawet, kiedy zdarzają się trudniejsze chwile, to kierowcy Mercedesa błyskawicznie potrafią wyciągać wnioski i poprawiać się na kolejnych przejazdach. Dobitnie dowiódł tego zresztą George Russell, który od kilku tygodni nie znajdował się w optymalnej formie, a tymczasem zwyciężył w kwalifikacjach!
Jeszcze przed rozpoczęciem tego weekendu wyścigowego wydawało się, że takie zespoły jak Ferrari i Red Bull będą w stanie konkurować z Mercedesami. Dodatkowej wiary tak myślącym dodał Max Verstappen, który okazał się najlepszym w 3. treningu. Co prawda wówczas panowały inne warunki atmosferyczne niż w trakcie kwalifikacji, ale jednak 4-krotny mistrz świata był w stanie pokazać, że wciąż jest w stanie zaskakiwać. Tymczasem w decydującej części czasówki George okazał się dosłownie bezbłędnym, uzyskując na ostatnim okrążeniu czas lepszy od 2. Charlesa Leclerca o… +0.837 sekundy! Tuż za Monakijczykiem uplasował się Oscar Piastri z McLarena, który stracił do – ostatnimi czasy słabszego – kierowcy Mercedesa +0.838 sekundy.
Ostatnim zawodnikiem, który stracił w decydującej części czasówki mniej niż sekundę do George’a Russella był Isack Hadjar. Reprezentujący barwy Red Bulla dojechał do mety z czasem gorszym o +0.974 sekundy. Jeśli już mówi się o kwalifikacjach, to należy zwrócić uwagę, że zdobywca 5. miejsca na starcie, czyli Lando Norris stracił do swojego rodaka aż… +1.146 sekundy! W tym miejscu można by rzec, że wyciąganie wniosków z samych kwalifikacji nie oddaje w pełni realnej sytuacji. To prawda. Jednak tu jak raz trzeba przyznać, że jest tak z innego (niż zazwyczaj) powodu. Mianowicie dlatego, że te rezultaty nie oddają w pełni wymiernie jak dużą przewagą dysponuje Mercedes, który i tak główne poprawki ma nanieść na GP Malezji.
Tuż za najlepszą piątką do startu przystąpi Lewis Hamilton, a z kolejnych pól ruszą: Pierre Gasly, Max Verstappen, Carlos Sainz i Franco Colapinto. Obecność dwóch kierowców Alpine w TOP10 również symbolizuje, że temu zespołowi zaczyna się powodzić coraz lepiej. Kolejny raz uzyskują rezultat, który pozwala im realnie więcej niż marzyć o zdobyczy punktowej. Podobnie jak Bearmanowi, Lawsonowi i Albonowi, którzy zajęli pierwsze 3 lokaty tuż za TOP10. Patrząc na następne pozycje, można by odnieść wrażenie, że pozostali zawodnicy w zasadzie uzyskali czasy zgodne z przewidywaniami. Teoretycznie można by tak rzec, ale w tym miejscu należy zwrócić uwagę na tego, który wywalczył 16. czas. Tym kierowcą był nie kto inny jak sam Andrea Kimi Antonelli.
Włoch nie mógł wrócić do rywalizacji, ponieważ w jego bolidzie doszło do poważnego uszkodzenia zawieszenia. Dlatego też, choć uzyskał czas zapewniający mu awans do Q2, to nie mógł pojawić się na torze. Odnośnie do problemów, ale już natury technicznej, to w tym miejscu należy zwrócić uwagę, że na swoje maszyny w kwalifikacjach narzekali Max Verstappen i Lando Norris. Holenderski 4-krotny mistrz świata przez team radio informował swój zespół, że: „Przód bolidu dobija jak szalony. Nie potrafię hamować”. Mniej szczegółowym był aktualny champion.
Grand Prix Azerbejdżanu – statystyki:
- Andrea Kimi Antonelli przewodzi w mistrzostwach świata, mając 81 oczek zapasu nad drugim Russellem.
- Lewis Hamilton, broniący barw Ferrari, plasuje się na 3. lokacie i traci już 101 punktów do Włocha.
- Jeszcze więcej, bo już 106 oczek do lidera mistrzostw traci Lando Norris, czyli aktualny champion.
- Zespół Mercedesa przewodzi także w klasyfikacji konstruktorów, mając 145 oczek zapasu nad Ferrari.
- Andrea Kimi Antonelli wygrał już 8 wyścigów w tym roku, w dodatku 5 z rzędu oraz 2 ostatnie.
- W tym sezonie – oprócz Włocha – wygrywali jeszcze: Lando Norris, Lewis Hamilton i Charles Leclerc.
- Zwycięstwo Lewisa Hamiltona z tego sezonu jest pierwszym od poprzedniego triumfu, tj. z 2024 roku.
- Kierowcy Mercedesa w tym sezonie zwyciężyli łącznie w 10 wyścigach, a rozegrano 14 rund mistrzostw.
- Zawodnicy Mercedesa nie stawali na pole position w tym sezonie tylko 4 razy, tj. na Węgrzech, w Holandii, Hiszpanii i we Włoszech.
Grand Prix Azerbejdżanu – pierwszy typ
Bukmacherzy są przekonani, że to George Russell będzie cieszyć się z następnego zwycięstwa w tym sezonie. Choćby analitycy STS właśnie temu zdarzeniu przyznali najniższy kurs, który wynosi 1.35. Drugą najniższą wycenę przypisali ewentualnemu zwycięstwu Andrei Kimi Antonelliemu, a jest ona równa 7.00. Przy czym są to jedyne wyceny, które nie przekraczając dwucyfrowych wartości. Analitycy tego operatora podjęli się ich, ponieważ patrząc na osiągi bolidów Mercedesa, trudno sądzić, by ktokolwiek inny miał choć spróbować zbliżyć się do faworyzowanych.
Ponadto, Andrea Kimi Antonelli już raz w tym sezonie dokonał niewiarygodnej rzeczy, kiedy to na Monzy zwyciężył, startując prawie, że z ostatniego pola. Tym razem startuje z nieco wyższej lokaty niż wtedy; a też swój udział w kwalifikacjach zakończył w zasadzie na etapie Q1 dlatego, że popełnił (znaczący) błąd. Jest to o tyle istotne, że mając na uwadze, jak szybko potrafi się poprawiać, może realnie zagrozić Russellowi. Zwłaszcza, że George w ostatnich tygodniach nie znajdował się w aż tak wysokiej formie, jaką w zasadzie utrzymuje od przyjazdu do Azerbejdżanu.
Czy i tym razem Andrea Kimi Antonelli dojedzie do mety przed George’m Russellem? Nie można tego wykluczyć. Jednak od siebie podejmuję się innego wskazania. Moim 1. typem dnia jest tym razem zaznaczenie, że Włoch ukończy tegoroczne Grand Prix Azerbejdżanu na wyższej pozycji niż Max Verstappen. Podejmuję się tego typu dnia, ponieważ Włoch jest w takiej formie i dysponuje takim bolidem, że powinien bez problemu przebijać się na coraz wyższe pozycje. Z kolei Max Verstappen regularnie uskarża się na swoją maszynę, tj. rzeczy związane z hamowaniem.
Grand Prix Azerbejdżanu – drugi typ
Drugim, a zarazem ostatnim typem F1 na dziś, którego się podejmuję wraz z kodem promocyjnym STS jest wskazanie, że Sainz zwycięży konfrontację z Alexanderem Albonem. Podejmuję się go, ponieważ jestem zdania, że Hiszpan jest w wyższej formie. W dodatku jest bardziej doświadczonym kierowcą; a także takim, który rzadziej popełnia niespodziane błędy. W dodatku przystąpi do dzisiejszego ścigania z wyższej pozycji. Kiedy Carlos ruszy z 9. pola, to Alex będzie ruszał dopiero z 13. lokaty, a też nie zawsze w tym sezonie umiejętnie wyprzedzał.
Propozycja kuponu:
fot. IMAGO/PressFocus


