Hokej, koszykówka, rugby, siatkówka czy tenis ziemny – między innymi w tych dyscyplinach sportu sędziowie mają możliwość przeanalizowania akcji w celu potwierdzenia lub zaprzeczenia wcześniejszej decyzji na polu gry. Arbitrzy potrafią być negatywnymi „bohaterami” spektakli sportowych. Skoro można próbować wyeliminować kontrowersje, to czemu jeden z najpopularniejszych sportów na świecie tak długo się przed tym wzbrania?

„Nadchodzi nowa era” słychać głosy w środowisku piłkarskim. Ligi mogą zacząć testować system powtórek podczas meczów. Nastał czas na testy i wszystko zmierza w dobrym kierunku. FIFA oraz Międzynarodowa Rada Piłkarska (IFAB) kontynuują debatę i nasłuchują opinii.

Podczas towarzyskiego meczu wypróbowano nową technologię. Rezultat? Anulowanie dwóch błędnych decyzji mających wpływ na spotkanie. Antoine Griezmann strzela bramkę, która zostaje uznana. Jednak po chwili dodatkowy arbiter korzystający z wideoweryfikacji daje znać, że był spalony. Gol zostaje anulowany.

Druga akcja w meczu z użyciem systemu powtórek. Sytuacja wręcz przeciwna. Gerard Deulofeu kieruje piłkę do siatki przeciwnika. Sędzia boczny wskazuje spalonego. Jednak po konsultacji stwierdzono, że gol był zdobyty zgodnie z przepisami.

https://www.youtube.com/watch?v=5SGxFlfHp40

Wydaje się, że test wypadł dobrze i nie pozostaje nic innego jak wdrażać go w życie codzienne, czyli w każde spotkanie. System w skrócie nazywany jest VAR, co oznacza Video Assistant Referee. Z powtórek można korzystać tylko w określonych sytuacjach:

– przy zdobytej bramce

– podyktowaniu rzutu karnego

– ukaraniu piłkarza czerwoną kartką

– karze dla niewłaściwego zawodnika

Moim zdaniem VAR powinien stać się naturalną, powszechną rzeczą w spotkaniach piłki nożnej. Międzynarodowa Rada Piłkarska twierdziła, że technologia pozbawi sport ludzkiego pierwiastka. Moim zdaniem takie postanowienie jest głupotą. Świat i technologia idzie cały czas do przodu, to dlaczego ulubiona rozrywka milionów nie ma się również rozwijać? Taka kolej rzeczy. Co raz więcej dyscyplin decyduje się na możliwość anulowania decyzji sędziego za pomocą powtórki wideo. W tenisie ziemnym jeszcze parę lat temu weryfikację można było przeprowadzić tylko na kortach ceglanych poprzez sprawdzenie śladu pozostawionego przez piłkę. W dzisiejszych czasach w każdym lepszym turnieju rozgrywanym na nawierzchni twardej lub trawiastej stosuje się system wykorzystania „challenge’y”. Być może za 10 lat tak samo w piłce nożnej powszechny będzie VAR i nikt nie będzie już pamiętał minionych czasów.

Przeciwnicy nowej technologii podnoszą argumenty wydłużania czasu meczów czy zabijaniu ducha dyscypliny. Zastanawiam się, co w takim razie chce sobą reprezentować piłka nożna. Może zabijanie ducha fair-play i sprawiedliwości? VAR ma mieć przede wszystkim za zadanie wyeliminować kontrowersje oraz błędne decyzje, krzywdzące jedną z drużyn. Pojawiają się obawy o ciągłość meczu. Jedną z dyscyplin, gdzie VAR wszedł na stałe na najwyższym poziomie są rugby. Sądzę, że ta dyscyplina jest najbliższą piłce nożnej, gdzie można zobaczyć działanie systemu w praktyce. Jak to wygląda? Gdy sędzia główny nie jest pewny swojej decyzji, „rysuje” swoimi dłońmi ekran co oznacza, że potrzebna będzie analiza. Osobny arbiter siedzący przed monitorami patrzy na zaistniałą sytuację i w mgnieniu oka przekazuje swoje myśli arbitrowi głównemu przez słuchawkę. Czy przerywa to ciągłość spotkania? Na pewno nie bardziej, niż leżący zawodnik na murawie po faulu lub dyskusje piłkarzy z sędzią. W związku z tym wracamy do początku – czemu tak długi czas futbol zapierał się nogami i rękami przed wprowadzeniem VAR? Według mnie to nie rewolucja, a jedynie naturalna kolej rzeczy w świecie. Być może decydenci nie byli na tyle pomysłowi i myśleli, że sprawa będzie się odbywała niczym w hokeju czy koszykówce. W tych dyscyplinach sędzia główny podchodzi do monitora, a wszyscy oczekują aż skończy oglądanie oraz oględziny by móc wydać ostateczny werdykt. Nikogo nie oskarżając, ale chyba ustrzegano się systemu powtórek ze względu na utrudnienie korupcji i ustawiania meczów. Prawda, absurdalne zdanie (A może nie?). Tak jak absurdalnym był strach przed VAR.

Inną ważną kwestią, którą zauważa Jarosław Szostek (były arbiter) w rozmowie z Interią, jest bezpieczeństwo samych sędziów. Często zdarza się, że sędzia podejmując błędną decyzję naraża się kibicom drużyny poszkodowanej. Każdy z polskich fanów pamięta dużą nagonkę na Howarda Webba, który popełnił znaczący błąd w meczu reprezentacji Polski podczas EURO w 2008 roku. Angielski arbiter dostawał groźby. Oglądając spotkania ligi angielskiej można było stwierdzić, że ten sędzia jest jednym z lepszych. Jednak w Polsce miał diametralnie inną opinię. System VAR w tamtym czasie z pewnością uchroniłby go od nieprzyjemności.

Ja osobiście zastanawiam się nad jeszcze jedną korzyścią, jaką mógłby przynieść omawiany system. Jedną z sytuacji, kiedy można użyć VAR, jest ukaranie piłkarza czerwoną kartką. Zawodnik dokonuje faulu, po którym poszkodowany zwija się niemiłosiernie z bólu, domagając się kary dla przeciwnika. Powtórka wykazuje perfidne oszustwo, symulowanie i próbę wymuszenia faulu oraz kartki. Niezmiernie cieszyłbym się, gdyby sędzia w takiej sytuacji czerwoną kartką karał właśnie rzekomo poszkodowanego. Nie ma informacji na temat możliwości takich zachowań przez arbitrów. Podejrzewam, że nawet mogły nie być omawiane. Moim zdaniem jednym z wielkich problemów futbolu jest gra nie fair-play przez samych piłkarzy, który próbują w ten sposób oszukiwać widza, przeciwnika czy wreszcie sędziego. Może w ten sposób udałoby się wyeliminować ten element rywalizacji niegodny sportowca?

Każda dyscyplina sportowa zmienia swoje przepisy oraz ewoluuje. W dzisiejszych czasach pod wpływem rozwoju przyjmuje technologię. Piłka nożna, jeden z największych sportów na świecie powinien dawać przykład, zamiast „gonić” innych. Mam nadzieję, że VAR się przyjmie jako pospolita rzecz podczas spotkania futbolu. Po udanym teście na meczu Francji z Hiszpanią wydaje się, że mistrzostwa świata w 2018 roku powinny być pierwszą dużą imprezą z systemem powtórek wideo.