Nadszedł czas na prawdziwy hit w grupie  B. Pojedynek o panowanie na Półwyspie Iberyjskim. W Gdyni zmierzą się Hiszpanie i Portugalczycy. Obie drużyny wygrały swoje pierwsze spotkania, więc można zakładać, że jest to dla nich mecz o wyjście z grupy. Dodatkowego smaczku temu starciu dodaje bitwa pomiędzy Marco Asensio i Renato Sanchesem. Dla niektórych jest to przedwczesny finał.

W pierwszym meczu rozgrywek Hiszpanie zdemolowali Macedonię. Można się było tego spodziewać patrząc po składzie, jakim dysponują gracze La Furia Roja. Prym w zespole wiedzie gwiazda  Realu Madryt – Marco Asensio. Ekipa Alberta Celadesa jest głównym kandydatem do tytułu, dlatego muszą udowodnić Portugalii swoją wyższość. Piękny hat-trick zawodnika Realu okraszony golami Saula i Deulefeu zdemolował rywali. Portugalczycy będą zdecydowanie cięższym rywalem. Macedonia przyjechała na ten turniej jako totalny outsider. Nikt nie dawał im większych szans, a zawodnicy Hiszpanii zrobili to co musieli. W drużynie kolejnego przeciwnika jest kilku kozaków. Można tu wymienić doświadczonych Nevesa, Sanchesa, Bruma czy Guedesa. To nie będzie mecz do jednej bramki. Reprezentanci La Furia Roja chcąc zwyciężyć w tym starciu muszą wejść na najwyższy poziom zarówno indywidualnie, jak i drużynowo.

Kluczowe pojedynki:

Marco Asensio vs Renato Sanches

Indywidualnie to moim zdaniem dwie największe gwiazdy tego turnieju. Zawodnicy występują z powodzeniem w barwach dorosłych reprezentacji, zeszli do młodszej drużyny, by wywalczyć europejskie trofeum. Żaden z nich nie odpuści w tym starciu. Z pewnością zaskakujący był fakt, że w pierwszym meczu z Serbią – Sanches rozpoczął spotkanie na ławce, jednak chwilę po wejściu na boisko dał genialna asystę. Takie piłki zagrywają tylko najlepsi i najbardziej utytułowani gracze świata. Udowodnił, że ma oczy dookoła głowy i dysponuje doskonałym przeglądem pola. Pomimo, że ten sezon może spisać na straty w barwach Bayernu to widać, że zależy mu na potwierdzeniu swojej jakości na Euro. Asensio już przed turniejem wybierany był na największą gwiazdę, a w meczu otwarcia tylko to potwierdził. Hat-trick goli na start to chyba najlepszy sposób na udowodnienie swojej klasy. Jednak to nie były zwykłe bramki, a przepiękne uderzenia. Pokazał jak dużo w grze La Furia Roja zależy od niego, pasuje mu łatka kluczowego gracza zespołu. Na tym turnieju może się poczuć trochę jak Cristiano Ronaldo w barwach Realu. Niektórych graczy przytłacza taka rola, jednak nie jego.

 

Gerard Deulofeu vs Goncalo Guedes

Deulofeu to zawodnik Evertonu, który w ostatniej połowie roku występował w barwach Milanu. Tak jak trzeba zaznaczyć, że na Wyspach sobie nie poradził, notował bardzo słabe występy nie mówiąc już o liczbach. Tak trzeba też powiedzieć, że w Milanie sie odrodził. Przed laty wraz z Bojanem określany największą nadzieją La Masii, nie rozwinął się aż tak dobrze. Mimo wszystko ostatni okres w Serie A to przebudzenie Gerarda. Nie tylko zrobił dobre liczby, ale także był głównym motorem napędowym zespołu. Wchodził w dryblingi, robił przewagę, trochę brakowało wykończenia, gdyby miał je na lepszym poziomie, jego wynik byłby jeszcze lepszy. Goncalo Guedes przechodził do ekipy z Paryża, jako jedna z największych perełek w koronie Benfiki. Kosztował ogromne pieniądze jak na swój wiek. 30 milionów nie płaci się za byle kogo. Skrzydłowy uwielbia schodzić ze skrzydeł do środka boiska, robiąc w ten sposób przewagę. Dysponuje bardzo dobrym dryblingiem i szybkością podobnie jak jego rywal. Pierwszy mecz na tej imprezie podsumował zdobyciem bramki, co pokazuje, że zabrał dobrą formę na Euro w Polsce.

Jose Gaya vs Joao Cancelo

Równie ciekawie zapowiada się pojedynek na bokach obrony. Starcie dwóch graczy Valencii określanych jako perełki tej drużyny. Ten zespół słynie w ostatnich latach głównie ze sprzedaży talentów. Tak było w przypadku Juana Maty, Davida Silvy, Davida Villi czy Jordiego Alby. Miało to związek z ogromnym długiem, który posiadali. Obecnie pod tym względem jest lepiej, jednak jak powszechnie wiadomo, gdy ktoś wyłoży odpowiednie pieniądze dostanie obu tych graczy. Cancelo już od roku jest na celowniku Barcy. Portugalczyk z roku na rok wygląda solidniej. Dysponuje dobrym dośrodkowaniem oraz słynie z gry ofensywnej. Mimo wszystko w defensywie również wie jak się zachować. Jose Gaya jest na liście życzeń Pepa Guardioli, nic dziwnego, bo swoimi występami przypomina kopię Jordi Alby, którego Hiszpański trener sprowadzał na Camp Nou. Lewy obrońca jest bardzo szybki, dobrze dogrywa piłki w pole karne, jednak u niego trochę gorzej z grą w obronie. Często daje się okiwać, musi nad tym jeszcze sporo popracować. Pod tym względem czeka go bardzo ciężki mecz. Zależnie od trenera Portugalii będzie mierzył się z Guedesem lub Brumą. Nie ważne, który z nich zagra. Problemy z tyłu gwarantowane.

Podsumowując to spotkanie trzeba zauważyć, że obie drużyny nie straciły gola w pierwszym meczu. W dodatku w żadnym z poprzednich 10 starć nie schodzili z boiska jako pokonani. Dla jednych to przedwczesny finał i wcale się nie zdziwię, jeśli obie drużyny spotkają się jeszcze raz na tym turnieju. Taka opcja jest możliwa, ponieważ jedna drużyny z drugiego miejsca wychodzi z największa liczbą punktów. Analizując sytuację prawdopodobnie będzie to ktoś z tej grupy. Sześć oczek powinno dać taką przepustkę. W przypadku remisu oba zespoły nie zrobią sobie krzywdy, a wręcz zapewnią awans, gdyż przy wygranej w ostatniej kolejce będą miały po siedem punktów. Mimo wszystko w tym starciu stawiam na gola z obu stron, a forBet wycenił takie zakończenie po kursie 1,70.