Przerwa reprezentacyjna dobiega końca, wszystkie spotkania Ligi Narodów już za nami, więc pora na wyciągnięcie wniosków. W dzisiejszym tekście przeanalizujemy sytuacje w poszczególnych grupach, a także skupimy się na konkretnych zespołach. Kto popsuł nasze kupony i kto zwrócił uwagę? Zapraszamy!

Polska pokazała, że nie należy do elity – niestety

Biało-Czerwoni całkiem obiecująco rozpoczęli Ligę Narodów, ponieważ na wyjeździe zremisowaliśmy z Włochami. Pierwsze spotkanie pod wodzą Jerzego Brzęczka można było oceniać pozytywnie, jednak w tej przerwie reprezentacyjnej pogrzebaliśmy wszystkie szanse. Najpierw przegraliśmy z Portugalią 2:3, która zagrała w tym meczu bez swoich największych gwiazd – Guedesa i Ronaldo. Następnie zostaliśmy przeorani przez Włochów – wynik zakłamuje rzeczywistość, powinno być o wiele wyżej. Mogło się wydawać, że Italia była przed tym spotkaniem w kryzysie. Z sześciu spotkań pod wodzą Roberto Manciniego wygrali tylko jedno – z Arabią Saudyjską. Dodatkowo w żadnym ze starć nie zachowali czystego konta. Cóż, jeśli kończyć jakieś serie to właśnie w meczu z Polską. Pięć spotkań bez porażki i sześć bez zera z tyłu poszło w zapomnienie, ponieważ Italia wygrała w Chorzowie 0:1 po bramce Biraghiego w doliczonym czasie gry. Wartość tej bramki była ogromna, gdyż zapewniła Włochom, pozostanie w Lidze A, a Polska stała się pierwszą drużyną w historii Ligi Narodów, która zagwarantowała sobie spadek do niższej dywizji.

Nie zabrakło sensacji

W kategorii takiego zdarzenia wybraliśmy dwa mecze. Na początek na tapetę idzie spotkanie Holandii z Niemcami. Nasi zachodni sąsiedzi rozpoczęli Ligę Narodów od wyniku 0:0 przed własną publicznością z Francją, jednak wyglądali obiecująco. Joachim Loew zapowiadała walkę o wygranie tych rozgrywek, ale Holandia w Amsterdamie wybiła mu ten pomysł z głowy. Die Manschaft przegrali na wyjeździe aż 0:3, z drużyną, która przechodzi proces przebudowy. Mimo wszystko jak wychodzisz w pierwszym składzie z Uthem na pozycji numer 9, to raczej nie masz czego oczekiwać. Oranje urządzili sobie trening strzelecki i być może jest to znak, że wkrótce wrócą na szczyty europejskiego futbolu, bo tam jest ich miejsce!

O tym, że Liga Narodów ma wiele styczności z Ekstraklasą, świadczą przede wszystkim sensacyjne wyniki. W tych rozgrywkach nie można być niczego pewnym. Wydawało się, że pewniaczkiem jest spotkanie Hiszpanii z Anglią. Ba, dodaliśmy ten mecz na nasz kupon triple. La Furja Roja przystępowała do tej rywalizacji po wygranej nad Synami Albionu na Wembley 2:1 i pokonaniu Chorwacji 6:0. Dodatkowo mogli się pochwalić passą 35 meczów na własnym boisku bez porażki. W tym czasie odnieśli 34 zwycięstwa i jeden remis. Robi wrażenie? No to dokładamy, poprzedni raz przegrali w 2003 roku na swoim terenie. Tymczasem przyjechała Anglia, która w ostatnim czasie nie rzucała na kolana swoją grą. Mocno zmęczyli swoich kibiców w rywalizacji z Chorwacją, a na Estadio Benito Villamarín wyglądali niczym Brazylia z najlepszych lat, szczególnie w pierwszej połowie, którą zakończyli z wynikiem 0:3. Ostatecznie spotkanie skończyło się wynikiem 2:3 i pierwsza porażka Hiszpanów przed własną publicznością od 15 lat stała się faktem. To nie koniec rekordów! Od 27 lat żaden menedżer Hiszpanii nie przegrał tak szybko swojego meczu, jak Enrique. Były menedżer Barcelony potrzebował do tego czterech spotkań, a przez to nasz kupon trafił do kosza. Dziękujemy panowie!

Podsumowanie

Można być gorszym od Polski? Islandia pokazuje, że tak!

Mogłoby się wydawać, że z osiągnięciami Biało-Czerwonych ciężko będzie konkurować, jednak Islandia słysząc te słowa, powiedziała tylko klasycznie „Ja tego nie zrobię? Potrzymaj mi piwo”. „Nasi chłopcy”, bo takim pseudonim są określani piłkarze Erika Hamrena, rozpoczęli rozgrywki od wyniku 0:6 ze Szwajcarią. Kontynuując przygodę, przed własną publicznością ugościli Belgów – pozwalając rywalowi na zdobycie trzech bramek. Gdy myślałem, że gorzej już być nie może, po raz drugi zmierzyli się ze Szwajcarią – tym razem na własnym boisku. Wydawało się, że Islandczycy po remisie w towarzyskim meczu z Francją zrobią wszystko, żeby wywalczyć jakieś punkty. Nic z tego. Zaliczyli swoją trzecią porażkę, a jednym plusem z tego meczu był fakt, że zdobyli bramkę. Niby nie wygląda to na trudne zadanie, jednak nie mówcie tego reprezentantom Chorwacji. Islandia po trzech meczach ma na swoim koncie trzy porażki i z bilansem 1:11 zagwarantowali sobie spadek do Ligi B. Być może w przyszłości zobaczymy klasyk w grupie drugiej dywizji. Taka Polska vs Islandia, oj działoby się, szczególnie w aktualnych formach!

Impotenci w ofensywie

Grono drużyn, które do tej pory nie zdobyły bramki w Lidze Narodów nie jest duże, jednak ma w swoich szeregach sensacyjnego gościa. Takim przykładem są Chorwaci, którzy chyba dalej świętują wicemistrzostwo świata, ponieważ zapomnieli, jak się gra w piłkę. 0:6 z Hiszpanią oraz 0:0 z Anglią nie przynosi chluby drugiej drużynie świata. Oprócz nich znajdziemy w tym gronie jedynie San Marino, jednak to nie powinno nikogo dziwić. Rzutem na taśmę spod topora uciekli reprezentanci Niemiec, którzy we wtorkowy wieczór przełamali swój strzelecki impas na Stade de France w rywalizacji z mistrzami świata.

Litwa jako łatwa pozycja do typowania

Spotkania z udziałem tej reprezentacji w Lidze Narodów to łatwa sprawa. W przerwie reprezentacyjnej typowaliśmy dwa starcia z udziałem tego zespołu. Dwukrotnie zaliczyli porażkę, najpierw z Rumunią, a wcześniej z Czarnogórą. Bez względu na to, gdzie odbywa się spotkanie, nie dają sobie rady. Trzon tego zespołu stanowi dwóch piłkarzy związanych z LOTTO Ekstraklasą. Pierwszy to Fedor Cernych, obecnie zawodnik Dinamo Moskwa, a drugie Avrydas Novikovas – piłkarz Jagi. Do tej pory rozegrali cztery spotkania w Lidze Narodów i za każdym razem schodzili z boiska pokonani. Kursy na mecze tego zespołu przed własną publicznością oscylowały w granicach 1.50, ale można było też złapać takie perełki podczas rywalizacji z Czarnogórą.

Podsumowanie