Czekaliśmy, czekaliśmy i w końcu się doczekaliśmy. Mecz otwarcia mundialu w Rosji już za nami. Gospodarze pewnie pokonali Arabię Saudyjską na Łużnikach 5:0. Podopieczni Stanisława Czerczesowa przed meczem mieli fatalną serię ośmiu miesięcy bez zwycięstwa, jednak teraz to już tylko historia. Mimo wszystko trzeba przyznać, że wykonali najłatwiejszą część swojego zadania, bo rywale nie należeli do wymagających.

Pierwsza połowa rozpoczęła się od klasycznego chaosu w środku pola. Podopieczni Juana Antonio Pizziego starali się uporządkować boiskowe wydarzenia grając na jeden kontakt, wychodząc na pozycję i szczerze mówiąc wyglądało to obiecująco. Rosjanie nie dali się stłamsić i szybko wyprowadzili mocny cios. Po kapitalnym dośrodkowaniu Aleksandra Gołowina piłkę do siatki skierował Yury Gazinsky, który wykorzystał błąd i potknięcie stopera. W dalszej części pierwszej połowy można było zauważyć przewagę w posiadaniu piłki. W pewnym momencie statystyki pokazywały, że wynosiła ona 58-42% na korzyść piłkarzy Pizziego. Inaczej wyglądały liczby pod kątem przebiegniętych odległości, gdzie Rosjanie pewnie prowadzili o ponad cztery kilometry. Mogło się wydawać, że przełomowym wydarzeniem będzie kontuzja Alana Dzagoewa, który był określany mianem wielkiej nadziei Sbornej. W sumie tak było, ale nie w tą przewidywaną stronę. W jego miejsce na boisku pojawił się wychowanek Realu Madryt – Denis Czeryszew. Skrzydłowy Villarrealu pokazał się kibicom w 43. minucie, gdy po składanej akcji całej drużyny ośmieszył dwóch obrońców i skierował piłkę pod poprzeczkę.

Warto zaznaczyć, że tych dwóch defensorów zapewne jeszcze jedzie na dupach, więc można im śmiało otworzyć drzwi stadionu, żeby nie zrobili sobie krzywdy, bo na ten mecz ewidentnie nie dojechali.

Pierwszy kwadrans po zmianie stron był wyrównany. Swoją okazję mieli piłkarze Arabii Saudyjskiej, jednak zabrakło dołożenia nogi. Nie wykorzystane sytuacje lubią się mścić i tak było w tym meczu. Około minutę po wejściu na boisko kibicom zaprezentował się Artiom Dzyuba. Realizator ledwo zdążył pokazać, że w ostatnich 12. meczach zdobył osiem bramek, a już ta statystyka była nieaktualna. Napastnik wykorzystał doskonałe zagranie Aleksandra Gołowina, który w dzisiejszym meczu skradł show. Do trafienia potrzebował dokładnie minuty i 29. sekund. O czym to świadczy? Przede wszystkim o tym, że grali z totalnymi ogórkami. Arabia Saudyjska starała się grać w piłkę, miała lepsze posiadanie, ponad 500. wymienionych podań, ale co z tego skoro w ofensywie i defensywie byli fatalni. Gdy wydawało się, że spotkanie zmierza do końca i już nic się nie wydarzy to po raz kolejny przypomniał o sobie Czeryszew, który ewidentnie chciał zabrać tytuł piłkarza meczu na własną korzyść. Jego bramka na 4:0 to absolutne arcydzieło, którego nie powstydziłby się Ricardo Quaresma. Zewnętrzna część stopy, po długim słupku, okienko gdzieś już to widzieliśmy.

https://twitter.com/pitchplayerz/status/1007306358348222466

Po raz kolejny miałem wrażenie, że to byłoby na tyle, ale autor dwóch asysty stwierdził, że nie będzie gorszy od pomocnika Villarrealu i musi odzyskać swój tytuł piłkarza meczu. Dał się sfaulować przed polem karnym. Wziął piłkę i posłał ją bezpośrednio z rzutu karnego do bramki. Panowie Czeryszew i Gołowin, ewidentnie nie brali dziś jeńców. Zobaczymy jak będzie w kolejnych meczach.

Perła w koronie Sbornej

We wczorajszym tekście, w którym zwracaliśmy uwagę na młode talenty w ten sposób określiliśmy Aleksandra Gołowina:

Środek pola uzupełniamy największą perełką z zespołu gospodarzy. Pomocnik CSKA Moskwa już od roku przykuwa uwagę europejskich tuzów, ale właśnie mundial będzie jego próbą generalną. Skauci już ostrzą sobie pazurki, ponieważ obecna wartość rynkowa tego gracza nie należy do kosmicznych. 21-latek jest obecnie wyceniany na około 10 milionów euro, więc trzeba przyznać, że dla największych klubów świata są to grosze. Do tej pory rozegrał w kadrze 17 spotkań, ale widać, że Stanisław Czerczesow ma do niego pełne zaufanie.

Dwie asysty i bramka z rzutu wolnego to jego bilans w dniu dzisiejszym. No cóż jak widać dokonaliśmy bardzo dobrego wyboru, ponieważ pomocnik CSKA Moskwa wziął ciężar na swoje barki i krótko mówiąc zniszczył przeciwników. Juventus lepiej niech się spieszy z tym transferem, ponieważ mam wrażenie, że jego wartość wzrosła o przynajmniej pięć milionów.

 

Podsumowując, Rosjanie przed tym meczem nasłuchali się wiele krytycznych stwierdzeń na ten swoich umiejętności. Dziennikarze prosili o udowodnienie, że potrafią grać w piłkę i teoretycznie dzisiaj dostali odpowiedź. Napisałem teoretycznie, ponieważ nie ukrywajmy, ale Arabia Saudyjska w tym turnieju to może powalczyć co najwyżej o tytuł największych ogórków. Zresztą patrząc na stroje, wszystko pasuje idealnie. Czerczesow był w ogniu krytyki przez rok od czasu Pucharu Konfederacji, a w dzisiejszym meczu dwie jego zmiany miał ogromny wpływ na losy rywalizacji. Taktyka na to spotkanie również była dobra, ponieważ oddanie piłki przeciwnikowi i czekanie na kontry wyszło im na plus. Arabia Saudyjska nie potrafiła sobie poradzić w ataku pozycyjnym. Odważę się nawet o stwierdzenie, że na tym mundialu nie zdobędą bramki, ponieważ ewidentnie wyglądali w tym meczu jakby pomylili adres odbywającej się imprezy. Myślę, że zdecydowanie lepiej pasowaliby na jakimś turnieju dla drużyn, które nie awansowały na mistrzostwa świata. Sorry panowie, ale nie ta liga.

Mem