Przed dzisiejszym spotkaniem łatwo było wytypować faworyta. Na papierze zdecydowanie mocniejszy był Manchester United. Rozgrywki Ligi Europy to dla Mourinho w tym momencie najważniejszy cel. Kwalifikacja do Ligi Mistrzów przez to trofeum wydaje się dużo łatwiejsza niż przez ligę. Czy ekipa z Old Trafford, zmagająca się z plagą kontuzji potwierdziła swoją wyższość na boisku?

Kiedy wróciłem, poczułem, że doświadczenie gry w Lidze Europy nie było dobre dla Chelsea. Liga Europy to inne rozgrywki niż Liga Mistrzów.To nie jest dobre, kiedy wielki klub wygrywa w tych rozgrywkach – wyznał były trener Realu Madryt.

Po kilku latach Jose zmienił zdanie: Liga Europy to kolejne trofeum, to prestiż, to triumf w Europie i dzięki temu będziemy mogli zagrać o Superpuchar.

Skoro tak poważnie traktuje te rozgrywki to mogło się wydawać, że Mou zagra z założeniem typowo pucharowym na wyjeździe nie przegrać, coś strzelić, a u siebie damy radę. Autobusu nie zobaczyliśmy, lecz powyższy plan zadziałał. Pierwsza połowa rozpoczęła się dobrze dla podopiecznych Berizzo. W dobrej sytuacji znalazł się Daniel Wass, po fajnym podłączeniu z drugiej linii. Jednak później zarysowała się zdecydowana przewaga Czerwonych Diabłów. W 20. minucie bardzo dobry strzał oddał Rashford, a jeszcze lepiej pofrunął bramkarz Celty i obronił to uderzenie. Kwadrans później sam na sam znalazł się Mkhitaryan, jednak znowu górą goalkeeper gospodarzy. Przed zakończeniem pierwszej części oba zespoły miały po jeszcze jednej okazji. Spotkanie do tego momentu to lustrzane odbicie meczów United w Premier League. Bardzo dużo szans do zdobycia bramki, a na tablicy świetlnej remis. Mimo wszystko można było odczuć wrażenie, że mierzą się ze sobą dwie drużyny na zupełnie innym poziomie. Mourinho zdecydowanie wygasił pomysły taktyczne rywala. Boczni obrońcy, którzy są kluczowi dla gry zespołu z Vigo zostali praktycznie wyłączeni z ofensywy.

Po zmianie stron blisko zdobycia gola byli piłkarze Celty, a konkretnie Iago Aspas. W tym momencie doskonale było widać pomysł piłkarzy i trenera Berizzo na to spotkanie. Swoją grę opierali głównie na wrzutkach w pole karne. W 59. minucie bardzo bliski bramki był Pione Sisto. Młody Duńczyk znany kibicom przede wszystkim, jako „wonderkid” z Football Managera zszedł ze skrzydła i uderzył pod poprzeczkę. Opuszkami palców piłkę sparował Sergio Romero. United było na początku drugiej połowy cicho. Obudzili się w 67. minucie, kiedy do rzutu wolnego podszedł Marcus Rashford. Szczerze mówiąc była to ciężka sytuacja, by zdobyć gola. Wydawało się, że uderzy nad murem. Tak też pomyślał bramkarz przesuwając się w tym kierunku. Jednak wychowując się jako Czerwony Diabeł miał odpowiedni wzorzec w dzieciństwie, by oddać taki strzał.

Podobnie jak w przypadku wczorajszej symboliki liczby 18. dla Kyliana Mbappe. Dziś Rashford zdobył swoją 19. bramkę dla klubu w wieku 19. lat i z numerem 19. na plecach. Po tym golu na boisku wydarzenia kontrolowała ekipa Mourinho, co świadczy o tym, że byli bardzo zadowoleni z obecnego wyniku. Gdyby sędzia zakończył spotkanie w tym momencie nic by się nie stało. United jak Juventus zablokowali rywalowi wszystkie możliwe ścieżki. Pełna kontrola, spokój oraz znakomita kultura gry sprawiła, że końcówkę meczu Jose oglądał na pełnym luzie.

Od samego początku dążyliśmy do wygranej i strzelania goli. Zmarnowaliśmy kilka dobrych sytuacji, choć zespół grał dobrze, był solidny i zwarty. Mimo wszystko jestem zadowolony z naszego występu, mniej z wyniku. Do przerwy mogliśmy spokojnie prowadzić 2-0 i zamknąć dziś ten dwumecz. Nie zrobiliśmy tego, więc czeka nas wielki pojedynek.Miejmy nadzieję, że Old Trafford będzie chciało naszej wygranej. Kiedy ten stadion tego chce, my zwyciężamy – zakończył Portugalczyk.

Manchester United w tym spotkaniu zrealizował swój plan w stu procentach. Mówiąc krótko: przyjechali, zobaczyli i zwyciężyli. Kibice i piłkarze gospodarzy z pewnością marzyli o dobrym wyniku. Jednak nie zrobili nic, by taki rezultat wywalczyć. Obdarzyli przeciwnika zbyt dużym respektem. Co było wielkim błędem, bo praktycznie oddali ten mecz, nie wykorzystując atutu swojego boiska. Oczywiście 1-0 to nie jest wynik, który przekreśla szansę zawodników Celty, ponieważ United gra w tym sezonie lepiej na wyjazdach, a Celta eliminowała rywali jadąc na rewanż po porażce na swoim stadionie. Mimo to, z taką grą nie wróżę im sukcesu. Swansea, które przyjechało w ostatniej kolejce do Teatru Marzeń pozostawiło po sobie zdecydowanie lepsze wrażenie. Ekipa Mourinho  zawalczyła dziś jak wytrawny bokser. Wypunktowała braki rywala i z podniesionym czołem mogą wracać do domu.  Stacja Sztokholm bliżej Czerwonych Diabłów, ale to jeszcze nie koniec.