W środę kolejne starcia w ćwierćfinałach Ligi Mistrzów. Najciekawsze, nazywane małym finałem, to Real-Bayern. Carlo Ancelotti musi zmierzyć się ze swoją byłą drużyną prowadzoną przez jego asystenta z czasów trenerskich w Madrycie – Zinedine Zidane’a. W drugiej środowej parze: Leicester-Atletico. Lisy niespodziewanie dotarły do tej fazy rozgrywek, sprawiając prędzej wielką niespodziankę przez wyeliminowanie Sewilli. Z kolei Atletico Madryt bez szans na mistrzostwo Hiszpanii poświęci całe siły na puchary europejskie i postara się znowu dotrzeć do finału.

Ranking klubowy UEFA opiera się na matematyce i ostatnich pięciu sezonach rozgrywek. Wynika z niego, że na pierwszej pozycji jest Real Madryt a na drugiej Bayern Monachium. Mowa tu o starciu prawdopodobnie mistrza Hiszpanii z niezaprzeczalnie najlepszą drużyną Niemiec. Los chciał, że te dwie ekipy spotkały się już w ćwierćfinale. Ze względu na klasę zespołów ten dwumecz to swego rodzaju mały finał. Robi się ciekawiej, gdy spojrzeć na obecnych trenerów drużyn. Carlo Ancelotti wygrał Ligę Mistrzów najwięcej razy wśród prowadzących kluby. Ostatnio ta sztuka udała mu się właśnie z Realem Madryt, trzy lata temu. Jego asystent na tamten czas, Zinedine Zidane, przejął drużynę i zdobył najważniejsze trofeum w Europie w minionym sezonie. Relacja dwóch szkoleniowców sięga jeszcze lat 90., kiedy Francuz grał dla Włocha w barwach Juventusu Turyn.

Ancelotti i ZidaneBayern i Real to dwie wielkie drużyny, więc do spotkania powinny przystąpić w swojej optymalnej formie, pomimo braków kadrowych. Trzy lata temu, kiedy „Królewscy” pod wodzą Ancelottiego zdobywali Ligę Mistrzów, upokorzyli po drodze w półfinale Monachijczyków. Historia nie tak dawna, więc z pewnością jeszcze niektórzy pamiętają to spotkanie i będą chcieli wziąć odwet. W tamtym sezonie pomocnikiem w drużynie z Madrytu był Xabi Alonso, który dzisiaj reprezentuje druga stronę barykady. Takich powiązań można znaleźć więcej. Chociażby Toni Kroos, który reprezentował klub z Niemiec, gdy ten zdobywał trofeum cztery lata temu. Teraz zagra w białej koszulce. Patrząc na minione weekendowe hitowe starcia obu ekip i fakt, że mecz odbędzie się w Niemczech, faworytem w tym spotkaniu wydaje się być Bayern. Jednak możemy liczyć na wspaniałe widowisko, ponieważ obie drużyny grają bardzo ofensywny futbol. W dodatku ich formacje defensywne będą osłabione. Jednak już pierwsze zdanie powinno wystarczyć na zapowiedź tego meczu, zmierzą się dwa najlepsze piłkarskie zespoły ostatnich lat. Hegemonia tych dwóch potęg objawia się w większej ilości statystyk. Plasują się na pierwszym i trzecim miejscu pod względem liczby zdobytych europejskich pucharów oraz występów w finałach. W systemie pucharowym mierzyli się ze sobą 10-krotnie. Bilans remisowy: 5-5. Przedwczesny finał?

Na drugi mecz będzie zwróconych mniej oczu, jednak nie musi to oznaczać, że na boisku będzie działo się mniej. Dla Leicester sam fakt udziału w środowym meczu jest historyczny. Eksperci nie dają im szans, stawiając ich w pozycji największych underdogów spośród wszystkich ćwierćfinałowych par. W ostatnich 12 miesiącach nie ma lepszej drużyny do pokazania, która gra wbrew kursom bukmacherów. Po drugiej stronie barykady Atletico musiało się niezmiernie cieszyć z wyniku losowania. Ostatni weekend wróży wygraną zespołowi z Madrytu, który w derbach swojego miasta zanotował imponujący remis. Z kolei podopieczni Shakespear’a przerwali serię 5 wygranych z rzędu w lidze angielskiej. Niech ten fakt nikogo nie zmyli bowiem brytyjski zespół ostatni miesiąc prezentuje się znakomicie. Kibice mogą tylko żałować, że oba spotkania odbędą się w tym samym czasie.