Już jutro zmagania rozpoczną najlepsze zespoły Europy. Jako pierwsze zagrają pary Juventus – Barcelona i Borussia – Monaco. Jedno jest pewne. Walkę o awans do półfinału zaczniemy z przytupem. Zmierzą się ze sobą dwa najmłodsze zespoły i mistrzowie swoich krajów!

Borussia Dortmund już raz święciła triumf w Lidze Mistrzów. Dokładnie 20 lat temu zespół prowadzony przez Ottmara Hitzfelda pokonał w finale drużynę Juventusu Turyn. Od tamtego czasu wiele się zmieniło. Przychodzili i odchodzili zawodnicy, zmieniali się trenerzy, zespół to był na fali wznoszącej, to znów ledwo kwalifikował się do gry w Lidze Europy. Ale sukcesu z sezonu 1996/1997 nie udało się powtórzyć. Inaczej sprawa ma się z drużyną AS Monaco. Największym osiągnięciem drużyny było dojście do finału LM w sezonie 2003/2004, gdzie ulegli Drużynie Porto. Być może w tym sezonie powtórzą swój wyczyn, a kto wie, może pójdą o krok dalej i zdobędą upragnione trofeum.

Jutrzejszy mecz będzie starciem dwóch polskich obrońców. Kamila Glika występującego na środku obrony AS Monaco i Łukasza Piszczka na prawej obronie Borussi Dortmund. Obaj w tym sezonie pokazali, że również potrafią strzelać bramki. Gol któregoś z Polaków byłby piękną ozdobą tego meczu, na którą liczą chyba wszyscy polscy kibice. Dodatkową ciekawostką w starciu tych klubów jest to, że posiadają oni aktualnie najmłodsze składy! Spośród wszystkich klubów, które wciąż walczą o miano najlepszego na Starym Kontynencie, tylko te dwa zespoły mogą pochwalić się średnią wieku na poziomie 25.3 lat! Co więcej obie drużyny idealnie łączą doświadczenie starszych zawodników i brawurę tych młodszych. Okazuje się, że trenerzy mają nosa do wprowadzania młodych graczy do pierwszego zespołu. Najlepszym przykładem jest Mbappe, który mimo 18 lat już odgrywa ważną rolę w ekipie z Monako, a w tym sezonie uzbierał już 12 trafień w 22 ligowych występach. Z całą pewnością w jutrzejszym meczu przy Signal Iduna Park czeka nas sporo emocji. Naprzeciwko siebie staną kluby głodne największego sukcesu w klubowej piłce nożnej. Oby młodzieńcza fantazja poprowadziła jeden z tym zespołów do finału.

Drugim z jutrzejszych spotkań będzie pojedynek Starej Damy z Blaugraną. Tu również ciężko wskazać zwycięzcę. Barcelona w tym sezonie pokazała, że nie można jej lekceważyć i odratowała dwumecz z PSG w 1/8 finału, który wydawał się już stracony. Nie można im odmówić ducha walki ani umiejętności. Juventus natomiast dystansuje rywali w lidze krajowej i póki co gładko przechodzi do kolejnych etapów LM. Żelazna obrona kontra trio MSN. Ostatni raz te zespoły grały ze sobą 2 lata temu właśnie w finale tych rozgrywek. Górą była Barca. Czyżby przyszedł czas na rewanż za tamtą porażkę? Jedno jest pewne, pierwszy mecz będzie kluczowy dla ekipy prowadzonej przez Allegriego. Jeśli myślą o wyeliminowaniu Barcelony z pucharów, muszą podejść do tego spotkania skupieni i pewni siebie. W drugim spotkaniu na Camp Nou może być bardzo ciężko o zdobycie bramki.

Spośród tych dwóch par naprawdę trudno wytypować faworytów. Każdy z tych zespołów jest mocny i może awansować do półfinału. Nam kibicom pozostaje jedynie trzymać kciuki za swoją ulubioną drużynę i liczyć na dobre widowisko. Wkraczamy w decydujący etap rozgrywek o puchar Ligi Mistrzów. Miejmy nadzieję, że teraz już sędziowanie będzie na odpowiednim poziomie, a piłkarze dadzą z siebie 200%!