Po pierwszym dniu zmagań w meczu pomiędzy reprezentacją Polski a Hongkongiem w ramach Pucharu Davisa zapewne nikt nie zakładał, że na tablicy wyników może widnieć inny rezultat, niż 2-0 dla biało-czerwonych. Takim wynikiem zakończył się piątek, ale szczególnie spotkanie z udziałem Jerzego Janowicza miało zaskakujący przebieg.

Najpierw do rywalizacji przystąpił Kacper Żuk, który wprawdzie już w premierowym gemie stracił własne podanie, to jednak w późniejszej fazie meczu całkowicie kontrolował to, co działo się na korcie. To pozwoliło mu na pewne pokonanie Ching Lama 6:2, 6:1.

Podobnego przebiegu rywalizacji spodziewano się w spotkaniu Jerzego Janowicza, który w swoim pierwszym meczu w biało-czerwonych barwach po prawie pięciu latach podejmował aktualnie 960. na świecie Pak Longa Yeunga. 25-letni zawodnik zaprezentował jednak o wiele lepszy tenis, niż wskazywałby na to jego ranking. To pozwoliło mu na wygranie premierowej odsłony, a także wyrównaną rywalizację w dalszej części zmagań. Koniec końców jednak górę wzięło doświadczenie łodzianina, który po ponad dwóch godzinach spędzonych na korcie pokonał dużo mniej znanego oponenta 6:7(5), 7:5, 6:4.

Reprezentacja Polski po dwóch meczach prowadzi z Hongkongiem 2-0. To oznacza, że już w sobotę Jan Zieliński i Szymon Walkow za sprawą wygrania meczu w deblu mogą zapewnić biało-czerwonym pokonaniem azjatyckich przeciwników.