Do końca sezonu w polskiej pierwszej lidze zostały cztery kolejki. Awans do Ekstraklasy przypadnie dwóm najlepszym zespołom. O ile Sandecji Nowy Sącz, która zajmuje pierwsze miejsce nikt raczej nie zagrozi, to już walka o drugie premiowane awansem miejsce wygląda ciekawie.

Na cztery tygodnie przed końcem sezonu drugie miejsce w tabeli przypada zespołowi z Grudziądza. Jednak tyle samo punktów ma GKS Katowice i Zagłębie Sosnowiec. Jednak to drużyna prowadzona przez Jacka Paszulewicza jest głównym pretendentem do tego, by ten sezon zakończyć na drugim miejscu.

Zespół, który w zeszłym sezonie o mało nie spadł do II ligi dziś zadziwia wszystkich. O sile Grudziądza stanowią młodzi zawodnicy. Zespół jest liderem w klasyfikacji dawania szansy na grę młodym zawodnikom. Zawodnikom jak Karol Angielski, który jeśli dalej będzie rozwijał się w takim tempie to wróżę mu wielką karierę. 21 latek strzela gola za golem i z 14 bramkami na koncie jest wiceliderem klasyfikacji najlepszych strzelców. Jak na swój młody wiek prezentuje całkiem spory zakres umiejętności. Razem z doświadczonym Marcinem Kaczmarkiem tworzą znakomity duet, który zapewnia zwycięstwa ekipie wicelidera tabeli. Warto obserwować tego zawodnika, może już wkrótce jego kariera ruszy z kopyta. Niestety popularny „Anglik” w tym sezonie już nie pomoże swojej drużynie. W starciu z Wigrami Suwałki doznał złamania kości czołowej i pęknięcia zatoki. Również Nazywany „polskim Neuerem” bramkarz Jakub Wrąbel, którego wypożyczono ze Śląska Wrocław jest czołową postacią w układance Paszulewicza. Wrąbel jest także numerem jeden w bramce reprezentacji U-21, która w czerwcu wystąpi na ME U-21. Wypożyczenie do I-ligowej Olimpii pozwoliło mu na regularną grę, a co za tym idzie podnoszenie swoich kwalifikacji. 20-letni bramkarz ma „papiery” na to, aby w przyszłości dostarczyć wiele radości kibicom Biało-Czerwonych.

<script async src=”//platform.twitter.com/widgets.js” charset=”utf-8″></script>

Zresztą jeśli chodzi o kontuzje, to pech w tym sezonie nie oszczędza zespołu z Grudziądza. Zaczęło się od nieszczęśliwej kontuzji Nildo, który przy przewrotce upadł tak, że doznał otwartego złamania ręki. Brazylijczyk do tej pory przechodzi rehabilitację i nie wiadomo kiedy wróci do gry. W czasie zimowych przygotowań kontuzji mięśnia nabawił się Dariusz Kłus. Doświadczony pomocnik dopiero niedawno wrócił na boisko. Gdy okazało się, że Nildo nie będzie w stanie pomóc zespołowi postanowiono sprowadzić dwóch zawodników – Jose Furtado i Wesslema Monteiro. Pierwszy podczas treningu zerwał ścięgno Achillesa. Przeszedł zabieg i obecnie się rehabilituje. W tym sezonie już nie zagra. Drugi nabawił się kontuzji mięśnia i też nie będzie z niego pożytku. Kolejnym pechowcem jest Jakub Wrąbel. Bramkarz nabawił się urazu mięśnia przy interwencji podczas meczu z Górnikiem Zabrze. Pauzował cały miesiąc, ale już wrócił do zdrowia i do zespołu. Od dłuższego czasu na kontuzje mięśniowe narzekają także skrzydłowy Damian Michalik i napastnik Damian Warchoł. Mniejszych urazów, które eliminowały piłkarzy na dwa czy trzy mecze nie warto nawet wymieniać. – Pech nas nie opuszcza, bo w zdecydowanej większości te kontuzje i urazy to efekt przypadkowych starć z rywalami lub nieszczęśliwego zbiegu okoliczności – twierdzi trener Jacek Paszulewicz.

Mimo braku swego najlepszego napastnika i problemów z formacją ofensywną drużyna pokazuje, że ich celem jest awans do Ekstraklasy. W ostatnim spotkaniu z Chrobrym Głogów wygrali aż 3:1 a po jednej z bramek zostali okrzyknięci Barceloną z Grudziądza. Czyżby od przyszłego sezonu mieli tak czarować w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce?

Różnice w tabeli są tak minimalne, że piłkarze Olimpii nie mogą sobie pozwolić chociażby na remis. Kolejny mecz rozegrają z siódmą Chojniczanką, którą od drugiego miejsca w tabeli dzielą tylko dwa punkty! Poza tym, przed podopiecznymi Paszulewicza spotkanie z trzecim GKS Katowice, który również ostrzy sobie zęby na Ekstraklasę. Z tak mocno osłabionym składem będą musieli rzucić do walki wszelkie pozostałe siły. Oby wystarczyło ich na to, żebyśmy mogli oglądać ten młody, perspektywiczny zespół w starciach z najlepszymi polskimi klubami.