Tym razem bierzemy pod nóż ligę hiszpańską, w której wyjątkowo padają dość niespodziewane rozstrzygnięcia. Czas ustalić czego dowiedzieliśmy się po tym jak wszystkie drużyny rozegrały po pięć spotkań.

1. Messi wystartował najlepiej w karierze

Zaskakujące, lecz prawdziwe. Odkąd Argentyńczyk wkroczył w świat zawodowej piłki, a było to dość wcześnie, nie zaczął jeszcze lepiej niż w sezonie 2017/18. W bieżącej kampanii lider FC Barcelony strzelił już dziewięć bramek. Poprzedni najlepszy start zaliczył w latach 2011/12. Fani Blaugrany muszą być niezwykle uradowani, że po odejściu Neymara ich kluczowy zawodnik wziął na siebie jeszcze większą odpowiedzialność. Pożegnanie się z Brazylijczykiem musiało zadziałać na 30-latka motywująco, a może to zwykły zbieg okoliczności i świetna forma. Niemniej jednak, dobra dyspozycja Leo powinna cieszyć cały futbolowy świat ponieważ zapowiada się zażarta walka z Cristiano Ronaldo o Złotą Piłkę. Póki co, piłkarz Barcelony odstawił swojego rywala na dziewięć goli, bo Portugalczyk nie wpisał się jeszcze na listę strzelców La Liga. Co prawda miał na to tylko jeden mecz, przez zawieszenie z Superpucharu.

2. Barcelona się odnalazła… na pierwszym miejscu

Cóż, przy takiej formie Messiego nietrudno było się domyślić kto zajmuje fotel lidera po pięciu kolejkach ligi hiszpańskiej. Jest to oczywiście Blaugrana, której udało się zdobyć jak do tej pory komplet punktów. Katalończycy mogą się pochwalić bilansem bramkowym 17:2 i nokautami na Eibarze (6:1) oraz Espanyolu (5:0). Kiepski początek w dwumeczu z Realem Madryt o Superpuchar Hiszpanii był tylko złym początkiem czegoś dobrego. Przegrane trofeum z Królewskimi było ostatnią porażką Barcy, po tych starciach podopieczni Valverde idą od zwycięstwa do zwycięstwa. Najbardziej cieszy, iż wyśmiewany Paulinho naprawdę dużo pracuje, jest aktywny i strzelił nawet dwie bramki, w tym jedną na wagę trzech punktów. Największym i chyba jedynym zmartwieniem jest kontuzja Dembele, który potrzebuje około miesiąca na dojście do siebie.

3. Real największym negatywnym zaskoczeniem

Tak jak po Barcelonie spodziewano się kiepskiego startu La Liga, po tym jak wypadli w dwumeczu z Realem, tak po Królewskich spodziewano się kontynuacji passy zwycięstw. Zamiast tego podopieczni Zidane’a spuścili z tonu i w trzech meczach na Bernabeu nie potrafili odnieść zwycięstwa! Dwa remisy i ostatnia, sensacyjna porażka z Betisem to dla obrońcy tytułu wyniki wprost fatalne. Podziały punktów i ich całkowita strata na własnym stadionie to efekt nie tylko pecha i niewykorzystanych okazji, ale też budzącego wątpliwości stylu gry. Wielokrotnie można odnieść wrażenie jakby piłkarzom Realu nie chciało się biegać. Bilans spotkań 2W 2R 1P, bilans bramkowy 9:5, a w konsekwencji ósme miejsce w ligowej tabeli składa się na największe zaskoczenie po pierwszych pięciu kolejkach La Liga.

4. Na zero z przodu, dwóch kandydatów do spadku

Tak kiepskiego początku sezonu w wykonaniu Malagi chyba nikt się nie spodziewał. Pięć spotkań i komplet pięciu porażek i to w jakim stylu! Jedna strzelona bramka, 11 straconych. Przedostatnie w tabeli Alaves nie strzeliło jeszcze żadnego gola, ale straciło o trzy mniej od Boquerones. Piłkarze trenera Michela w sezonie 2016/17 skończyli ligę w środku tabeli, co nie było złym rezultatem. Dwa lata wcześniej otarli się nawet o pucharu, zajmując ósmą pozycję. Obecna kampania to jednak póki co katastrofa. Wracając jeszcze na chwilę do Alaves, to jeśli beniaminek nie chce pożegnać z La Ligą tak szybko jak się przywitał to musi zacząć strzelać bramki. Nie będzie łatwo, szósty mecz zagrają przeciwko Realowi Madryt.

5. Zaskakujący underdog Levante

Levante UD po pięciu kolejkach zajmuje piąte miejsce w La Liga! Kto by się tego spodziewał? Co więcej, malutki klub z Walencji nie odniósł jeszcze porażki. Dobry bilans bramkowy zawdzięczają sensacyjnemu rozłożeniu na łopatki Realu Sociead 3:0. Granotas nie dokonały żadnych spektakularnych transferów, nie mają na to budżetu. Prowadzą za to swoją politykę, której się trzymają, tak jak trenera, który utrzymuje posadę od 1 lipca 2016 roku. Lubimy takie historie i oby Levante jak najdłużej prezentowało wysoki poziom. Piłkarze Juana Muniza odebrali nawet punkty Realowi Madryt.

 

  • Tagi