Real Madryt pewnie kroczy w stronę mistrzostwa Hiszpanii. Przed ostatnią kolejką Królewskim brakuje tylko jednego punktu. Teoretycznie najtrudniejsze spotkania mają już za sobą. Pozostał im ostatni krok do wykonania. W starciu przeciwko Maladze mogą przypieczętować zdobycie tytułu, jednak w przypadku porażki za ich plecami czai się Barca.

Jeśli ktoś liczył, że podopieczni Zizou stracą punkty, to spoglądał w stronę meczów z Sevillą czy Celtą Vigo. Cristiano Ronaldo i spółka nie pozostawili żadnych wątpliwości, wygrywając obie te rywalizacje w stosunku 4:1. Sezon La Liga, podobnie jak rok temu, elektryzuje kibiców do samego końca. W poprzedniej kampanii przed 38. serią gier to Barcelona była liderem z 88. punktami na koncie, natomiast Królewscy mieli o jedno oczko mniej. Owszem, Katalończycy byli pod sporą presją, musieli zwyciężyć i to zrobili. W niedzielę o godzinie 20:00 sytuacja będzie odwrotna – to gracze z Madrytu muszą wygrać, a Blaugrana liczy na potknięcie rywala. W takiej sytuacji są od El Classico, a Real nic sobie z tego nie robi i niszczy kolejnych napotkanych przeciwników.

Dla zawodników Zidane’a dodatkowym ciężarem jest z pewnością fakt, że ostatni raz mistrzem kraju zostali w kampanii 2011/2012. Od tego czasu sporo się pozmieniało. Tylko ośmiu piłkarzy pamięta tamten tytuł, a są to: Cristiano Ronaldo, Sergio Ramos, Marcelo, Raphael Varane, Karim Benzema, Pepe, Fabio Coentrao, Alvaro Morata. Reszta obecnego składu marzy o zdobyciu pierwszego trofeum, są tego bardzo blisko, pozostał jeden krok. Malaga w poprzednich pięciu spotkaniach nie zaznała smaku porażki. Cztery zwycięstwa oraz remis muszą wywołać nutkę niepokoju w szeregach Królewskich. Tym bardziej, że w ostatnich latach mecze na La Rosaleda nie były łatwe. Rok temu Real stracił tu kluczowe punkty, remisując 1:1. Tym razem taki wynik dałby im mistrzostwo, jednak nie wierzę, by zagrali tak zachowawczo.

Kluczowe pojedynki:

Cristiano Ronaldo vs Carlos Kameni

Cristiano odpoczywał w tym sezonie więcej niż w poprzednich latach. Regeneracja znacząco podniosła jego formę. Statystycy wyliczyli, że Portugalczyk biega o 2 km/h szybciej niż wcześniej. Dobra forma fizyczna wpłynęła również na dorobek bramkowy. CR7 zgromadził w ostatnich ośmiu meczach aż 13 goli. W tej rywalizacji przeciwstawi mu się kameruński bramkarz Malagi. Carlos Kameni często gra w kratkę, jednak na najważniejsze spotkania przemienia się w prawdziwego kocura między słupkami. W tym roku powstrzymał Barcę na Camp Nou, zachowując czyste konto, co jest nie lada wyczynem. W ubiegłej kampanii prześladował także Królewskich. Na Santiago Bernabeu zanotował aż 14 udanych interwencji, dzięki czemu Malaga nie przegrała. W rundzie rewanżowej na La Rosaleda wybronił w końcówce rzut karny właśnie Ronaldo, co później okazało się kluczowe w kontekście mistrzostwa. Czy teraz będzie podobnie?

Sandro Ramirez vs Sergio Ramos

W przypadku napastnika Malagi sporo mówi się o odejściu do lepszego klubu. O zawodnika pyta między innymi Tottenham. Nic w tym dziwnego, wychowanek Barcelony po letnim transferze w nowej drużynie spisuje się wybitnie. Na swoim koncie ma już 14 bramek oraz pięć ostatnich podań. Spotkanie przeciwko Królewskim będzie miało dla niego dodatkowy smaczek. Przyznał to w przedmeczowym wywiadzie.

– Liczę na to, że wygramy, a ja strzelę gola i będę mógł wręczyć mistrzostwo Hiszpanii Barcelonie. Chciałbym, aby to był dzień jak ze snu. Blaugranie zawdzięczam wszystko. Chcę pomóc jej w zdobyciu tytułu.

Młody snajper jest kibicem Barcy, więc w dużej mierze od jego dyspozycji może zależeć kwestia mistrzostwa. W tym miejscu, w ramach ciekawostki, warto wspomnieć, że to właśnie on pogrążył Dumę Katalonii w meczu tych zespołów. Być może teraz postara się odkupić swoje winy. Sergio Ramos będzie musiał bardzo na niego uważać. Stoper, znany przede wszystkim z goli zdobywanych w 93. minucie, powinien być skoncentrowany do ostatniej chwili. Przegrane pojedynki, jak w przypadku starcia z Torresem na Vicente Calderon, w polu karnym mogą srogo kosztować jego zespół.

Co ciekawe, już kiedyś Real stracił mistrzostwo na rzecz Barcelony w ostatniej kolejce. Wtedy to ekipa Tenerife powstrzymała Królewskich i tytuł trafił w ręce Blaugrany. Katalońska prasa zwraca uwagę na fakt, że trenerem Malagi jest Michel – legenda Realu Madryt. Moim zdaniem to bezsensowne szukanie dziury w całym. Nikt w tym spotkaniu się nie podłoży, to już nie te czasy. W przypadku tak ważnych meczów sentymenty odkłada się na bok.

Można mówić, że Barcelona jest zależna od Malagi, choć najpierw muszą wygrać swoje spotkanie. Z opinii płynących z prasy wynika, że oni już wygrali ten mecz i liczą na korzystny wynik na La Rosaleda. Duma Katalonii jest w gorszej sytuacji przed tą serią gier głównie dlatego, że w pogubili punkty w starciach, gdzie byli zdecydowanym faworytem. To nie będzie spacerek, Eibar gra w tym sezonie naprawdę dobrą i efektywną piłkę. Dzięki czemu zostali rewelacją rozgrywek. Owszem, w ostatnich spotkaniach Barca radziła sobie z nimi bardzo łatwo, jednak jeżeli zlekceważą rywala, dopisując trzy oczka przed spotkaniem, to mogą się mocno rozczarować. Wtedy nawet dobry rezultat w meczu Realu nic im nie da.

Kluczowy pojedynek:

Neymar vs Pedro Leon

Decydującym starciem w tej rywalizacji będzie walka na skrzydłach. Podobnie jak w przypadku sytuacji Sandro Ramireza, tak i w tym meczu mamy wątek Real vs Barca. Pedro Leon to były zawodnik Królewskich. W obecnych rozgrywkach głównie dzięki jego kapitalnej dyspozycji drużyna zajmuje tak wysokie miejsce. Skrzydłowy imponuje statystykami: 10 goli oraz pięć asyst i siedem tytułów „Man of the Match” . W życiowej formie znajduje się również Neymar, który jest najlepszym graczem Blaugrany w tym sezonie. Hat-trick w starciu z Las Palmas na bardzo ciężkim terenie tylko to potwierdza. W obliczu możliwego braku w składzie Luisa Suareza to on będzie musiał wziąć ciężar gry na swoje barki.

Moim zdaniem Real to zbyt mocna drużyna, by stracić mistrzostwo w ostatniej kolejce. Ewentualna utrata byłaby ogromnym policzkiem dla Los Blancos. Po tylu latach oczekiwania piłkarze będą bardzo zmotywowani. To spotkanie będzie dla nich jak finał Ligi Mistrzów. Malaga na swoim stadionie jest groźna, to fakt. Mimo to, nie wyobrażam sobie scenariusza, w którym Królewscy tracą tytuł. Myślę, że podobnie jak przed rokiem obie drużyny zwyciężą swoje spotkania. Trzeba się cieszyć, że mamy takie emocje do samego końca. Inne najważniejsze ligi są już praktycznie rozstrzygnięte, więc oczy całego świata będą w niedzielę zwrócone na Hiszpanię.