Wydawało się, że wreszcie łapie znakomity rytm, bo rzeczywiście grał najlepszy basket od czasu powrotu po koszmarnej kontuzji kostki. Gordon Hayward był jedną z rewelacji początku sezonu, ale teraz wypadnie z gry na co najmniej kilka tygodni. Powodem uraz ręki, do którego doszło w trakcie sobotniego starcia z San Antonio Spurs.

Wstępne informacje są takie, że doszło do złamania, a co za tym idzie 29-letni skrzydłowy być może będzie potrzebował operacji. Na ten moment nie wiadomo jednak ile mogłaby potrwać jego absencja. W poniedziałek ma dojść do spotkania ze specjalistą i jeśli będzie taka konieczność to także do zabiegu operacyjnego. To spory cios nie tylko dla Celtics, którzy są w tej chwili na fali wznoszącej (bilans 7-1, pierwsze miejsce w konferencji wschodniej oraz siedem kolejnych zwycięstw z rzędu), ale przede wszystkim dla samego zawodnika. Hayward wreszcie odzyskiwał bowiem bardzo dobrą formę i znów wyglądał tak dobrze jak przed fatalną kontuzją z października 2017 roku.

Po odejściu takich gwiazd jak Kyrie Irving czy Al Horford, wreszcie zdefiniowała się rola skrzydłowego, który po świetnie przepracowanym okresie letnim zachwycał na starcie sezonu. Znów z łatwością wchodził pod kosz, świetnie rozgrywał, a do tego bardzo dobrze zbierał. Niestety teraz wypadnie trochę z rytmu, choć kibice Celtics mają nadzieję, że jego przerwa nie potrwa zbyt długo. Jak podkreśla trener Brad Stevens, ten uraz to niemal nic w porównaniu do tamtej kontuzji. Stevens wierzy więc, że jego podopieczny szybko wróci do gry i nadal będzie zachwycał dobrą i skuteczną grą.

Bostończycy pod jego nieobecność doskonale poradzili sobie w sobotę, pokonując wynikiem 135-115 drużynę Spurs. Było to wyjątkowe, bo pierwsze od marca 2011 roku, zwycięstwo Celtów w San Antonio. Świetnie spisał się przede wszystkim Jaylen Brown (zdobywca 30 oczek), ale największe wrażenie zrobił chyba wysoko skaczący Robert Williams, który do 11 punktów dołożył aż sześć bloków. Mimo wszystko absencja Haywarda – tak ważnego dla Celtics ogniwa – będzie z pewnością odczuwalna, choć to szansa dla młodszych zawodników, by pod nieobecność lidera pokazać się z jak najlepszej strony i zyskać większą rolę w zespole.