Victor Moses stał się w tym sezonie fundamentalną postacią drużyny Antonio Conte. Zawodnik skreślony przez poprzednich trenerów powstał z martwych i odpłaca znakomitą formą za okazane zaufanie. Włoch odnalazł dla niego idealna pozycję. Jednak jego życie to nie jest romantyczna historia.

Zacznijmy od początku. Urodził się 12 grudnia 1990 roku w Kadunie(Nigeria). Kolejne 11 lat z życia to nieznana historia. Do pewnego dnia, kiedy był świadkiem zabójstwa własnych rodziców. Ojciec Austin i mama Josephine zostali zabici w wyniku krwawych walk pomiędzy muzułmanami, a chrześcijanami. Celem był również młody Victor, któremu na szczęście udało się uciec. Schronienie znalazł u wujka. Jednak wiedział, że musi wyjechać za granicę. Zrobił to…sam w wieku 11 lat! Znalazł azyl w Wielkiej Brytanii. Ten kraj dał mu możliwość przeżycia. Traumatyczne wydarzenia, których doświadczył znacząco wpłynęły na jego losy. Po przyjeździe na Wyspy osiedlił się w Croydon. Dzielnica położona w południowej części Londynu wychowała również Wilfrieda Zahę.

Piłka nożna pomogła mi się zaaklimatyzować. Zacząłem grać w drużynie zwanej Cosmos 90 w Tandridge League. Później wypatrzyło mnie Crystal Palace i udałem się na dwutygodniowe testy. Musieli polubić to co zobaczyli, bo zostałem tam na dłużej – opowiada Moses.

W debiucie Nigeryjczyk zdobył dla akademii Palace 10 goli. Po takim wyczynie automatycznie działacze londyńskiego klubu chcieli go zatrzymać. Znaleźli mu prywatną szkołę Whitgift. Jedną z najstarszych i najbogatszych w całym kraju. Z tej uczelni wywodzili się głównie znani politycy, czasem również zawodnicy rugby czy krykieta. W swojej 400. letniej historii nie miała żadnego piłkarza. Po przybyciu Mosesa zatrudniono legendę Chelsea Colina Pates’a, by się nim zaopiekował. Młody Victor był bardzo zdolny przerastał swoich rówieśników zarówno w nauce, jak i sporcie. W sezonie 2004-2005 odbył się turniej U14 Schools Cup. Sam poprowadził swoją drużynę do zwycięstwa. W meczu finałowym zespół Whitgift wygrał 5-0, a on zdobył wszystkie bramki. Rok zakończył z dorobkiem  50 trafień. Crystal Palace śledziło ten rozwój, dlatego widząc jego potencjał w wieku 16 lat włączyli go do seniorskiej kadry.

Po kilku latach od przybycia na Wyspy zawodnik otrzymał obywatelstwo. W związku z tym reprezentował Anglię w kategoriach młodzieżowych. Rozpoczął całkiem nieźle na Mistrzostwach Europy do lat 17 otrzymał Złotego Buta. Następnie były kolejne roczniki u-19, u-21. Jednak nadszedł czas, by podjąć najważniejszą decyzję. Anglia czy Nigeria? Moses stanął przed bardzo ciężkim wyborem. Po długich rozmyślaniach wybrał kraj, w którym przyszedł na świat.

„Tak jestem Nigeryjczykiem. Urodziłem się tutaj i dorastałem. W tym momencie nie jestem gotów, by odwiedzić Kadunę wiecie dlaczego. Nie wybieram się tam” – odpowiedział Moses po pierwszym powołaniu do kadry seniorów.

W 2013 roku wraz z Nigerią zdobył Puchar Narodów Afryki. W karierze klubowej też znacząco się pozmieniało, przeniósł się z Crystal Palace do Wigan Athletic. Pod skrzydłami Roberto Martineza jego gwiazda rozbłysła. Przeciwnicy mieli z nim ogromne problemy. Miał niesamowity ciąg na bramkę. Z najlepszej strony zaprezentował się w spotkaniu z Chelsea.

Co poskutkowało transferem na Stamford Bridge. Pierwszy sezon w londyńskim klubie nie był wcale tragiczny. Oczywiście Victor był tylko zmiennikiem grającej w tamtym czasie trójki „MAZACAR”, która składała się z Oscara, Juana Maty i Edena Hazarda. Jednak, gdy dostawał szansę spisywał się dobrze. Poźniej do klubu wrócił Jose Mourinho i zawodnik udał się na serię wypożyczeń. Najpierw trafił do Liverpoolu, który w tamtym czasie bił się o Mistrzostwo Anglii. Moses nie dostał tam wiele szans na zaprezentowanie swoich umiejętności. Później Stoke City, a następnie West Ham. W tym klubie na początku imponował formą.

– Payet powiedział, że wliczając w to samego siebie, Moses to najlepszy zawodnik w West Hamie. Mówię poważnie. To był czas, gdy Victor prezentował się bardzo dobrze i zanotował spory progres. Krótko mówiąc, eksplodował formą – wypowiedział się trener WHU Slaven Bilić.

Niestety, kontuzja sprawiła, że ten sezon mógł spisać na straty. W wakacje musiał wrócić do Chelsea i spodziewał się kolejnego wypożyczenia. W klubie z Fulham Road zaszły spore zmiany. Zwolniono wypalonego Mourinho, a na jego miejsce zatrudniony został Antonio Conte. Włoch zapowiedział, że na starcie każdy ma równe szanse. Nigeryjczyk bardzo zaimponował na przedsezonowym tournee po Stanach Zjednoczonych. Znakomita technika, szybkość oraz siła sprawiły, że Moses wywalczył sobie pozostanie w klubie. Początek sezonu to oczywiście wejścia z ławki i mniejsza rola. Jednak wydarzył się przełom. Antonio Conte po porażce z Arsenalem zmienił formację na 3-4-3. Po tym jak Chelsea oddała do Juventusu Juana Cuadrado, na tej pozycji było wolne miejsce do obsadzenia. Wywalczył je Victor. Od tej pory stał się kluczową postacią ekipy ze Stamford Bridge. Na wahadle czuje się idealnie. Ma pełno miejsca, może dryblować i nauczył się bronić.

Widziałem jego potencjał od pierwszych dni przygotowań do sezonu. Moses jest świetnie wyszkolony technicznie, jest silny fizycznie i potrafi pokryć 70 metrów boiska. Aż trudno mi uwierzyć, że wcześniej był niedoceniany – opowiada Conte

https://twitter.com/CFCNewsApp/status/859316758653661184

Moses spełnia w Chelsea swój sen. Ten sezon to dla niego przełom. W 26. występach zanotował trzy bramki i dwie asysty. Został ulubieńcem kibiców i trenera. Pokazał, że ciężka praca oraz walka o swoje prowadzi do sukcesu. Wielu ekspertów przewidywała, że znajdzie się w jedenastce roku Premier League. Ta sztuka mu się nie udała, jednak czy Victor się tym przejmuje? Szczerze wątpię, gdyż jest bardzo blisko podwójnej korony. Do tej pory trofea, które zdobył w Chelsea były jego małym udziałem. Obecnie może zostać pełnoprawnym Mistrzem Anglii, co byłoby pięknym ukoronowaniem obecnego sezonu i całej kariery.