Źle, a nawet bardzo źle dzieje się w Nowym Jorku. Tamtejsi Knicks przegrywają na potęgę, a ich występów powoli nie może znaleźć nawet trener drużyny David Fizdale. Po kolejnej porażce, tym razem różnicą aż 37 punktów z Denver Nuggets, szkoleniowiec nowojorskiej drużyny wprost stwierdził, że gra ich zawodników może „przyprawiać o mdłości” i trudno się z tym nie zgodzić.

To już osiem kolejnych porażek New York Knicks, którzy od lat pozostają jednym z najgorszych zespołów w całej lidze. W czwartek Knicks byli u siebie bez szans z zespołem Denver Nuggets, a starcie przegrali z kretesem, bo aż 92-129. Jest to kolejna tak wysoka porażka nowojorskiej drużyny w ostatnim czasie, co wywołało bardzo ostrą reakcję Davida Fizdale’a, szkoleniowca zespołu. Sęk w tym, że także sam Fizdale jest jednym z problemów Knicks w trwających rozgrywkach i od kilku już tygodni trener siedzi na gorącym krześle, a w klubie myślą nad rozstaniem. Nie ma ani wyników (ledwie cztery zwycięstwa w 22 spotkaniach), ani odpowiednich warunków dla rozwoju młodych zawodników, a zamiast tego są koszmarne porażki i dziwne rotacje Fizdale’a.

Nie tak ten sezon wyobrażali sobie kibice Knicks, choć z drugiej strony – po tylu latach upokorzeń mogli się tego spodziewać. Latem nie udało się ściągnąć ani jednej gwiazdy, które ponoć szerokim łukiem omijały klub – zamiast tego zakontraktowano kilku innych, nie tak znakomitych graczy, na dodatek nie do końca z pomysłem na konstrukcję zespołu. Nadzieje były jednak spore, a wygląda na to, że skończy się niemal jak zwykle… W zasadzie można już dziś powiedzieć, że w Nowym Jorku po raz siódmy z rzędu nie będzie awansu do fazy play-off: po raz ostatni Knicks w fazie posezonowej widzieliśmy w 2013 roku, a więc gdy w zespole grał jeszcze m.in. Carmelo Anthony, wtedy wciąż wielka gwiazda NBA.

Garść innych informacji z czwartkowej nocy w NBA:

  • Niespodzianka w Waszyngtonie! Washington Wizards ograli wyżej notowanych 76ers, a kolejny bardzo dobry mecz zaliczył pierwszoroczniak Rui Hachimura, który zapisał na konto 27 oczek. Siedem trójek na 25 punktów zaliczył za to rezerwowy Davis Bertans, dzięki czemu Wizards już przed ostatnią kwartą mieli całkiem pokaźne prowadzenie.
  • Znakomita odpowiedź Houston Rockets na totalną klęskę w San Antonio. Co prawda nadal nie wiadomo czy liga uzna protest Rakiet i zadecyduje o powtórzeniu ostatnich ośmiu minut tamtego meczu, ale zdaje się, że Houston zdołali już zapomnieć o tamtej porażce. W czwartek trochę w cień usunął się James Harden, który oddał tylko jedenaście rzutów i zdobył 23 oczka, a jego koledzy odpowiedzieli dobrą grą i Rockets ograli Raptors w Toronto. Triple-double zaliczył Russell Westbrook, a najlepszym strzelcem Teksańczyków był Ben McLemore (28 punktów). To już druga porażka kanadyjskiej drużyny z rzędu przed swoimi kibicami.
  • Kolejna dogrywka za nami, tym razem w starciu między New Orleans Pelicans a Phoenix Suns. Górą zespół z Arizony, który mógł liczyć przede wszystkim na Devina Bookera – obrońca zdobył w tym meczu 44 punkty i zaliczył już dziesiątą w karierze kwartę na co najmniej 20 oczek. W dogrywce kluczowe role odegrali jednak inni zawodnicy Suns, w tym przede wszystkim Ricky Rubio oraz Frank Kaminsky. Pelikany przegrały tymczasem już siódme spotkanie z rzędu.